Autor Wątek: Niezwyciężony  (Przeczytany 16449 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Torpedo

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #120 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 14:00:45 »
Mam wrażenie, że chyba niektórzy w ogóle nie zrozumieli o czym jest ta opowieść. Wytłumaczę: o starciu człowieka z maszyną. Maszyną posiadającą świadomość zbiorową, zdolną do samoreplikowania, powstałą w wyniku swoistej selekcji naturalnej. Dywagacje "co można by tam wysłać" zamiast ludzi są bezcelowe nie tylko dlatego, że powieść by traciła swój sens, ale nawet z prozaicznego powodu, że ta wyspecjalizowana w przetrwaniu maszyna poradziła sobie nie tylko z życiem białkowym, ale ze wszelką inną konkurencją maszyn, zapewne nawet bardziej zaawansowanych technicznie niż ludzkie wytwory. Także wszelkie drony tam wysłane skończyłyby szybko i marnie, co podważa każdą "logikę" wywodów na ten temat heh.
« Ostatnia zmiana: Śr, 13 Maj 2020, 14:06:40 wysłana przez Torpedo »

Offline Mruk

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #121 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 15:49:08 »
Zwróćcie jednak uwagę, że nie mieli żadnych przesłanek za tym, że na planecie może działać nienaturalna siła o wrogim nastawieniu.

Chyba nie masz racji - w końcu poprzedni statek zaginął, co jednak może sugerować jakieś niebezpieczeństwo. Natomiast oczywiście nie mogli wiedzieć jakiego rodzaju jest to niebezpieczeństwo.

Komunikacja z Ziemią to z kolei jednak dalej kwestia szybkości światła, stąd autonomia działania całego zespołu bez konsultowania się z Ziemią.

Chyba we wszystkich utworach sf istnieje jakaś forma komunikacji szybsza, niż zawiezienie samemu kartki do adresata. Można wysłać jakąś transmisję - nawet jeśli dotrze na Ziemię po długim czasie, lepsze to niż nic. Nie wiem, nie chcę wchodzić w buty autora. Po prostu wydaje mi się, że podejście "albo zbiorę komplet informacji i zawiozę je w chwale, albo zginę i nie przekażę żadnej informacji" jest bardzo nierozważne.

Mam wrażenie, że chyba niektórzy w ogóle nie zrozumieli o czym jest ta opowieść. Wytłumaczę: o starciu człowieka z maszyną.

Wyobraź sobie, jednak zrozumiałem o czym jest powieść.

Co ciekawe, jestem przekonany, że charakter powieści nie wpływa na decyzje bohaterów. Inaczej mówiąc - sytuacja, w której kapitan zastanawia się czy wysłać na zwiad człowieka, czy drona, po czym podejmuje decyzję, że wyśle człowieka, bo przecież powieść jest o starciu człowieka z maszyną, jest według mnie bardzo mało prawdopodobna.

To o czym piszę i o czym sobie rozmawiamy to jak zmienił się sposób postępowania w utworach sf. Twierdzę, że we współczesnym filmie czy powieści kapitan zapewne wprowadziłby statek na orbitę, wysłał na zwiad drony, które zlokalizowałyby poszukiwany okręt, następnie wysłałby mały zwiad, a dopiero później podjął decyzję o ewentualnym lądowaniu całego okrętu (choć nie wiem, czy w literaturze sf nie jest tak, że duże statki międzyplanetarne nigdy nie lądują na powierzchni, pozostają w kosmosie, a do lądowania używają mniejsze promy itp). Bohaterowie powieści podejmują inne decyzje i to właśnie mnie interesuje, o tym piszę.

Piszesz, że wysyłanie drona zamiast ludzi byłoby bezcelowe, bo maszyna by sobie z nimi poradziła, ale zauważ łaskawie, że kapitan podejmując decyzję co wysłać nie wie nic o tej maszynie i nie zna jej możliwości. Ciężko więc, żeby brał pod uwagę z czym sobie poradzi, a z czym nie.

Zresztą, z ludźmi maszyna razi sobie równie łatwo.

Offline Torpedo

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #122 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 18:33:03 »
Cytuj
To o czym piszę i o czym sobie rozmawiamy to jak zmienił się sposób postępowania w utworach sf. Twierdzę, że we współczesnym filmie czy powieści kapitan zapewne wprowadziłby statek na orbitę, wysłał na zwiad drony, które zlokalizowałyby poszukiwany okręt, następnie wysłałby mały zwiad, a dopiero później podjął decyzję o ewentualnym lądowaniu całego okrętu (choć nie wiem, czy w literaturze sf nie jest tak, że duże statki międzyplanetarne nigdy nie lądują na powierzchni, pozostają w kosmosie, a do lądowania używają mniejsze promy itp). Bohaterowie powieści podejmują inne decyzje i to właśnie mnie interesuje, o tym piszę.
Mówisz o jakiś tam technikaliach, które nie mają większego znaczenia dla fabuły. To tylko dekoracja, anturaż. Ja się bardzo cieszę, że autor komiksu nie próbował "uwspółcześniać" tego aspektu i mamy niezgrabny pudełkowaty statek, kineskopowe monitory i pamieć komputerową na taśmach. Widzimy umowny świat techniki, tak jak go sobie wyobrażano powiedzmy te pół wieku temu. Ma to swój niepowtarzalny styl i mnie się podoba. Traktuję to jako dodatkową zaletę, specjalny smaczek. Dziwię się, że ktoś podnosi takie zastrzeżenia. W każdej kreacji świata przyszłości występuje określona konwencja, wizja przyjęta przez twórcę.

Offline Mruk

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #123 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 20:05:42 »
Mówisz o jakiś tam technikaliach

To nie sa tylko technikalia, bo im bardziej postac zachowuje sie zrozumiale dla mnie, tym bardziej sie z nia moge utozsamic i zaangazowac w to co sie dzieje. Im bardziej obce jest mi jego postepowanie, tym bardziej wisi mi co sie stanie.

które nie mają większego znaczenia dla fabuły.

Naprawde, to czy kapitan wysle drona, ktory zaginie, czy wysle czlowieka, ktory umrze, nie ma znaczenia dla fabuly?

Dziwię się, że ktoś podnosi takie zastrzeżenia.

No widzisz, a mi to troche przeszkadzalo przy lekturze. Rozumiem dlaczego tak jest, ale mimo to troche przeszkadza.

To chyba troche tak, jakbys czytal komiks z lat 60-tych i wkurzalo cie, ze rysunki dubluja sie z opisem. Rozumiesz dlaczego tak jest, tak wtedy pisano komiksy, ale cie to wkurza.

Offline Torpedo

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #124 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 20:23:37 »
Cytuj
Naprawde, to czy kapitan wysle drona, ktory zaginie, czy wysle czlowieka, ktory umrze, nie ma znaczenia dla fabuly?
Oczywiście, że ma. Gdyby wysłał maszynę, jako czytelnik nie przejmowałbyś się jej losem, zero dramatyzmu. Zresztą czy nie stąd się wziął właśnie twój wpis???

Dowódca dysponuje określonym zasobami i ma prawo decydować, jak je wykorzysta. Jak się zresztą okazało, człowiek przetrzymał atak mechanicznej szarańczy, czego by nie zniosła żadna maszyna i chyba ostatecznie dobrze to świadczy o decyzji dowódcy.  ;)

Generalnie ja jestem pod wrażeniem jak mało zestarzała się powieść Lema. Mamy aroganckiego człowieka, pewnego siły własnego intelektu i techniki, stającego wobec nieznanego zagrożenia. Schemat powielany wielokrotnie, ale jaka piękna paralela do obecnej sytuacji, kiedy wirus, wyjątkowo prymitywny organizm, sparaliżował tę całą zaawansowaną ludzką cywilizację, która nie potrafi się przed nim obronić. Pozostała  izolacja, sposób znany ludzkości od wieków...

Offline jotkwadrat

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #125 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 20:31:41 »
To mi przypomina problem, który zawsze miałem ze Star Trekiem. Na statku mamy kilka tysięcy osób załogi? Więc na każdy zwiad na nieznaną planetę wyślemy kapitana, pierwszego oficera, głównego mechanika i głónego lekarza. Reszta załogi niech lepiej nic nie robi  ;D

Offline Koalar

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #126 dnia: Śr, 13 Maj 2020, 21:45:01 »
Coś mi też nie pasowało w tym wysyłaniu ludzi. Wystarczyło jedno zdanie (wysłali drony, ale nie wróciły, więc wysłano ludzi, bo misja musi zostać wykonana). Ale jeśli w pierwowzorze poszli od razu ludzie, to OK, jestem w stanie to kupić bez wielkich tłumaczeń.
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, PEH, Horror.

Offline bibliotekarz

Odp: Niezwyciężony
« Odpowiedź #127 dnia: Cz, 14 Maj 2020, 00:56:22 »
No proszę jakie piękne dyskusje się rozwijają. Są jeszcze czytelnicy komiksów, którzy potrafią coś więcej napisać niż "mi się podobało a tobie nie musi". Albo: "A na jakim to papierze? Bo jak na dobrym to od razu kupuję tom na tysiąc stron choćby to najgorsza kupa była". I spór o treść komiksu jest, i rzeczowe argumenty padają. Jak to ten Lem nawet po swojej śmierci inspiruje do myślenia.  8)