Piłkarz podczas meczu np. reprezentacji kraju, jak najbardziej spełnia funkcję publiczną.
Nie, on pracuje wtedy w swoim zawodzie kopacza, ale to nie jest funkcja publiczna. Jedyne, co można zrobić to zamieścić jego zdjęcie w ramach relacji z imprezy. Koniec, kropka. Gdybyś chciał wydać album o tym wydarzeniu – nie możesz. Gdybyś narysował o tym wydarzeniu komiks, to zapewniam, że przyjdą do Ciebie mili panowie z PZPN-u. Oczywiście jest szansa, że dojdą do wniosku, że kolejne medium pomoże w szerzeniu chwały naszych nielotów i wszystko rozejdzie się po piórach. Ale mają prawo zablokować taką publikację właśnie dlatego, że wykorzystasz wizerunek kopacza narodowego. I to nie musi być fotka. Wizerunek to również dowolne odzwierciedlenie (technika dowolna) umożliwiające jednoznaczną identyfikację danej osoby.
Prawo jest prawem, wiadomo, że jest spóźnione względem praktyki, ale jeśli chcemy rozważać opcje legalności, to narysowanie i opublikowanie twarzy Lewandowskiego jest bardziej zgodne z prawem niż zupełnie przypadkowy zbiór elementów dający w efekcie twarz, którą możemy przypisać przypadkowemu przechodniowi, który nie wyraził zgody.
Ja wiem, że to brzmi absurdalnie, ale de facto tak to właśnie działa 
Niestety rozczaruję Ciebie – tak to nie działa. Chcesz rozpoznania bojem – zrób jak radzono powyżej – machnij okładkę, specjalny print z rozpoznawalnym Lewym.
PAD to odrębny temat, bo tam w grę wchodzą inne przepisy z innej ustawy 
W przypadku Klossa i Mikulskiego jest jeszcze ciekawiej, bo komiks powstał w innym porządku prawnym, zablokowanie wznowienia wymagałoby chyba bardzo konkretnego pozwu ze strony spadkobierców, szczególnie, że to wznowienie a nie nowy utwór. Do tego kwestia tego, że Mikulski był osoba powszechnie znaną, a wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez niego funkcji zawodowych. Literalnie nie ma za bardzo podstaw.
Nie, nie, nie - prawo do wykorzystania wizerunku Mikulskiego nie pochodzi w związku z jego funkcją zawodową, ale racji tego, że wyraził na to zgodę (co potwierdzał mruk cytując wywiad Wiśniewskiego), tyle, że zapewne udzielił prawa do bezterminowego wykorzystywania facjaty przez wydawcę. A jeśli nie zdefiniowanego tego w umowie wtedy, to są podstawy do roszczeń za wznowienia. I tak to działa. Ba, nawet można złożyć pozew jeśli kiedyś uregulowano pewne sprawy w umowie, ale obecnie strona udzielająca licencji/przenosząca prawa uważa się za ochwaconą. Jest na to odpowiedni paragraf w prawie autorskim. Znasz przypadek Sapkowskiego i CD Projekt, nie?
Możesz mi ślepemu zdradzić kto oprócz Radziwiłowicza trafił na karty W7? Z czystej ciekawości pytam. Choć to wątek o Klossie.