Czytam właśnie te nowe książeczki ze starymi Tytusami i mam taką refleksję, że o ile dla dorosłych fanów Tytusa i komiksowych zajawkowiczów to jest fajna rzecz, to jako masówka do szerokiej dystrybucji jest to produkt mocno wątpliwy. Malutki format, trzy rzędy kadrów, dosyć awangardowe kolorowanie i Papcio umieszczający niemal w każdym kadrze jakieś żarty i gry słowne. O ile regularne księgi mogą być atrakcyjne nawet dla dzisiejszych dzieciaków, tak te książeczki to jest raczej zbyt ciężkostrawna akcja. Sprzedać się pewnie sprzeda, bo rodzice będą kupowali za te 15 zeta, ale mam poważne wątpliwości czy to będzie potem z przyjemnością czytane.