Autor Wątek: Jerzy Wróblewski  (Przeczytany 6509 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline parsom

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #15 dnia: Pt, 11 Lipiec 2025, 13:17:50 »
Aj, sentyment level max...

Offline Pabloff

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #16 dnia: Pt, 11 Lipiec 2025, 14:19:05 »
Tajemnicy Złotej Maczety nigdy nie czytałem, ale na widok rysunków Mistrza Wróblewskiego robi się ciepło na serduszku. ;) Jako dzieciak czytałem za to Dziesięciu z Wielkiej Ziemi. Też, za przeproszeniem, z dupy, bo część trzecią z czterech (Nim wstanie świt). Ta seria to była bodaj kontynuacja Maczety. Chętnie przeczytałbym całość (choć nie ma, co ukrywać: z sentymentu)...

Offline Spiff

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #17 dnia: Pt, 11 Lipiec 2025, 16:06:41 »
Ja zacząłem od 2, ale potem miałem wszystkie już.

Spróbuj poszukać na aledrogo i innych. Myślę, że znajdziesz całość.
wiem kto ma wszystkie tomy, ale ten gościu to straszny chomik jest.  :P
woli trzymać swoje Złote maczety w kartonie na strychu niż sprzedać komuś w dobraj cenie.   :)
...
zobaczcie jakie ma uszanowane- "raz czytane i odłożone do kartonu" :


https://forum.komikspec.pl/nasze-komiksowe-kolekcje/nori-kolekcja/msg210841/#msg210841
« Ostatnia zmiana: Pt, 11 Lipiec 2025, 16:15:35 wysłana przez Spiff »
- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?

Offline Jaszczu

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #18 dnia: Pt, 11 Lipiec 2025, 19:51:19 »
W książce "Kolorowe zeszyty" wydanej przez Kurca, Konrad Wągrowski poddaje tę serię dosyć wnikliwej analizie i niestety (dla naszego sentymentu) okazuje się ona, delikatnie mówiąc, nienajlepsza. Fabuła pełna jest mniejszych i większych głupotek i niekonsekwencji a na planszach (nawet tu wyżej to trochę widać) panuje wszechobecna dymkoza :) Apogeum tego zjawiska jest w drugiej serii "Dziesięciu z Wielkiej Ziemi", gdzie na zaprezentowanych w książce dwóch planszach Wróblewski z heroicznym wysiłkiem wcisnął główki bohaterów pomiędzy płachty dymków.

Online nori

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #19 dnia: Pt, 11 Lipiec 2025, 20:00:14 »
"raz czytane i odłożone do kartonu"

Panie, u mnie maczeta to obowiązkowa lektura minimum raz w roku! Dziesięciu to tak raz na 3 lata.


Offline Pabloff

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #20 dnia: So, 12 Lipiec 2025, 15:02:13 »
W książce "Kolorowe zeszyty" wydanej przez Kurca, Konrad Wągrowski poddaje tę serię dosyć wnikliwej analizie i niestety (dla naszego sentymentu) okazuje się ona, delikatnie mówiąc, nienajlepsza. Fabuła pełna jest mniejszych i większych głupotek i niekonsekwencji a na planszach (nawet tu wyżej to trochę widać) panuje wszechobecna dymkoza :) Apogeum tego zjawiska jest w drugiej serii "Dziesięciu z Wielkiej Ziemi", gdzie na zaprezentowanych w książce dwóch planszach Wróblewski z heroicznym wysiłkiem wcisnął główki bohaterów pomiędzy płachty dymków.

Bo wiesz, "mam sentyment" to często zawoalowane stwierdzenie, że "lubię to, choć jest to słabe". ;)

Jeśli chodzi o dymkozę, to na ostatnim kadrze pierwszej części Tajemnicy Złotej Maczety dymek zasłania pół głowy jednej z postaci. ;D Cóż, "urok" PRL-owskich komiksów. Scenariusze scenariuszami, ściany tekstu ścianami tekstu, ale Pan Jerzy i jego rysunki na zawsze w moim sercu!

Offline Jaszczu

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #21 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 10:21:49 »
Osobiście nie mam nic do komiksowego PRL-owskiego sentymentu, dopóki nie jest on toksyczny i nie przejawia się np. obrażaniem aktualnie tworzących osób, czego niestety pełno jest w mediach społecznościowych na kilku fanpagach na FB.

Jestem rocznik 79, również wychowałem się na tych komiksach i sentyment do nich nie jest mi obcy. Nie przeszkadza mi to jednak trzeźwo spojrzeć na niektóre z nich, jak np. wyżej wspomniane, czy duża część Żbików, gdzie talent m.in. Jerzego Wróblewskiego najzwyczajniej w świecie się marnował a jego rola  sprowadzała się bardziej do roli liternika niż rysownika. Ale jeśli mimo wszystko ktoś znajduje dziś radochę w czytaniu tychże, to mi nic do tego. Niech każdy się bawi komiksami jak lubi.

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #22 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 11:08:40 »
Osobiście nie mam nic do komiksowego PRL-owskiego sentymentu, dopóki nie jest on toksyczny i nie przejawia się np. obrażaniem aktualnie tworzących osób, czego niestety pełno jest w mediach społecznościowych na kilku fanpagach na FB.

Jestem rocznik 79, również wychowałem się na tych komiksach i sentyment do nich nie jest mi obcy. Nie przeszkadza mi to jednak trzeźwo spojrzeć na niektóre z nich, jak np. wyżej wspomniane, czy duża część Żbików, gdzie talent m.in. Jerzego Wróblewskiego najzwyczajniej w świecie się marnował a jego rola  sprowadzała się bardziej do roli liternika niż rysownika. Ale jeśli mimo wszystko ktoś znajduje dziś radochę w czytaniu tychże, to mi nic do tego. Niech każdy się bawi komiksami jak lubi.

  Dziwne żeby czegoś takiego nie było, wszystko działa w dwie strony, tekstów o wyciągnięciu głowy z dupy Funky Kovala też można trochę znaleźć w mediach społecznościowych i fanpagach. Najpierw niech ktoś stworzy tutaj lepszy komiks niż blisko 40-letni Funky a później można się cwanić. Nie wiem może taki powstał, ja się nie spotkałem. A trzeźwo to też mogliby niektórzy artyści bądź niektóre artystki spojrzeć na własną działalność, bo tak czasami odnoszę wrażenie, że niektórym się wydaje, że ich wypociny to jakaś wielka sztuka.

Offline Jaszczu

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #23 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 11:44:51 »
  Dziwne żeby czegoś takiego nie było, wszystko działa w dwie strony, tekstów o wyciągnięciu głowy z dupy Funky Kovala też można trochę znaleźć w mediach społecznościowych i fanpagach. Najpierw niech ktoś stworzy tutaj lepszy komiks niż blisko 40-letni Funky a później można się cwanić. Nie wiem może taki powstał, ja się nie spotkałem. A trzeźwo to też mogliby niektórzy artyści bądź niektóre artystki spojrzeć na własną działalność, bo tak czasami odnoszę wrażenie, że niektórym się wydaje, że ich wypociny to jakaś wielka sztuka.

Mogę Ci wymienić 30 współczesnych polskich komiksów, które DLA MNIE są lepsze niż 40-letni Funky. Tylko co to zmieni? Obśmiejesz, wyszydzisz i nazwiesz wypocinami.

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #24 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 11:53:16 »
  Ależ skąd, obiecuję że będę klaskał nawet jak to będzie największe gówno. Dalej jedziesz z tematem.

Offline Jaszczu

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #25 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 12:09:45 »
Jadę, to za kilka tygodni na wakacje. Życz mi dobrej pogody.

Online nori

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #26 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 12:18:02 »
Mogę Ci wymienić 30 współczesnych polskich komiksów, które DLA MNIE są lepsze niż 40-letni Funky. Tylko co to zmieni? Obśmiejesz, wyszydzisz i nazwiesz wypocinami.

Jeżeli można, ja bym poprosił. I poważnie, głównie jestem obeznany z polskim komiksem z tamtych czasów, nowsze to zatrzymałem się na Śledziu i Prosiaku i reszcie ekipy. Coś powoli nadrabiam, póki co mam mieszane odczucia, chętnie taka listę obadam.

Offline Jaszczu

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #27 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 12:44:41 »
Nori, jak napisałem, to są komiksy, które dla mnie są lepsze od Funkiego, bo ich lektura mi sprawiła więcej satysfakcji. Widzę tu na forum co Ciebie zajmuje, czym się pasjonujesz i nie sądzę, żeby lista moich ulubionych polskich komiksów stanowiła dla Ciebie jakąś wartość. Szybki przykład z brzegu, żebyśmy mieli świadomość o czym rozmawiamy i gdzie pewnie rozjeżdżają się nasze komiksowe światy. Dla mnie cały dotychczasowy dorobek Mateusza Skutnika czy Śledzia stanowią większą wartość i chętniej do nich wracam, niż do PRLowskiej klasyki. I bardziej mnie ekscytuje i ciekawi jakie następne komiksy stworzą Piotr Marzec czy Zavka, niż to czy Ongrys wznowi "Tajemnicę Złotej Maczety" albo czy polishcomicart zrobi również zbiorcze "Pilota śmigłowca".

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #28 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 12:50:30 »
 Nie wklejaj się w pejzaż reszty farmazoniarzy, napisałeś że możesz to zapodawaj.

Offline Spiff

Odp: Jerzy Wróblewski
« Odpowiedź #29 dnia: Pn, 14 Lipiec 2025, 13:07:49 »
Jeśli chodzi o dymkozę, to na ostatnim kadrze pierwszej części Tajemnicy Złotej Maczety dymek zasłania pół głowy jednej z postaci. ;D Cóż, "urok" PRL-owskich komiksów.

w Valerianie Mézières zastosował podobny zabieg: :D



a tutaj dymek zasłonił klatkę piersiową Laureliny.



...

Zasadniczo : dymkozę się lubi, albo się dymkozy nie lubi.
Ja lubię, dlatego od czasu do czasu świadomie sięgam po komiksy ze ścianami tekstu.
Np. ostatnio czytałem 1 t. Valeriana w którym fajna dymkoza tu i ówdzie się pojawiała:

Spoiler: PokażUkryj



















- No i jesteśmy na bezludnej wyspie.
- Jaka tam ona bezludna! A ty, to pies?