Autor Wątek: Jan Mazur  (Przeczytany 797 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Blind

Jan Mazur
« dnia: Pt, 20 Czerwiec 2025, 01:09:39 »
Aż dziwne, że Jan nie doczekał się swojego tematu na forum . Autor ma juz dosc bogate CV: "Tam, gdzie rosły mirabelki", "Przypadek pana Marka", "Incel", "Ostatni pisarz" lub "Koniec świata w Makowicach".

Zacznę wątek od recenzji "Tam, gdzie rosły mirabelki"

Miejskie pokolenie lat 80 i 90, to w wielu przypadkach dzieci kiepskich perspektyw i "ulicznego" chowu. Podwórko nas kształtowało, wpajało kodeks zachowań i uczyło "zasad". Hasła "HWDP", "PKU" lub "BSNT" zdobiły mury na każdym osiedlu, wbijając się w podświadomość, jako wielkie mądrości. Osiedle kształtowało i kształciło. Miało tym łatwiej, że wielu wychowywało się w rozbitych rodzinach lub dom rodzinny nie dawał bezpieczenstwa. Na szczęście, tym bardziej bystrym, udawało się z tego miejsca mentalnie uciec i dziś budują własne rodziny. Ten komiks ukazuje tych, którzy znalezli się na tej ławce i wybór dalszej drogi dopiero przed nimi.

Bohaterami opowieści są czterej kumple, którzy ugrzęźli w osiedlowym marazmie. Pezet właśnie takie postawy miał na myśli rapując "ten same dzień, ten sam sen". Jan Mazur za pomocą prostych środków narracyjnych, oddaje prostactwo ich żywota. Codzienna wegetacja upływa im na dysputach. Raz są one głębsze, innym razem dotykają tematów błahych. Jednak łatwo nam dostrzec, jak duże znaczenie ma dla nich wsparcie współtowarzyszy niedoli. Oczywiście, żaden z nich nie ma prawa znać sposobu, aby pomóc koledze. Jednak często chodzi o samo wysłuchanie i wyrażenie zrozumienia. Ich zmartwienia sprowadzają się do rozważań nad tym, czym dziś się odurzyć i skąd wziąć na to pieniądze. Łączą ich ten same problemy, które zjadają ich od środka. Grzęzną w beznadziei oraz braku chęci do poszukiwania zmian. Znamienne są pytania jednej z matek bohaterów o jego próby poszukiwania pracy. Nie muszę chyba dodawać, że chłopak nic w tym celu nie robi, a zmartwienia swojej Mamy sprowadza do poziomu "męczenia dupy". Jego obecna sytuacja nie motywuje do działania, on odnajduje w niej wytłumaczenie swojego braku chęci do działań.

Autor w niezwykle prosty sposób oddał realia całego pokolenia. Ja się zaliczam do reprezentantów owego i z niezwykłą uwagą przyglądałem się kolejnym kadrom. Jan Mazur nie unika wulgarności czy brutalności. Jednak nie może to dziwić, patrząc na poruszaną tematykę. Znam wielu, którzy z wielkim umiłowaniem opowiadają o cudownych realiach w jakich dorastaliśmy. Ta lektura jest właśnie dla nich. Autor świetnie ukazuje tu realia każdego osiedla w tym kraju. Kradzieże, brutalność jako metoda radzenia sobie ze stresem, komplety brak zrozumienia czy powinna być bliskość i wrażliwość. Na kartach tej powieści jest wszystko.

"Tam, gdzie rosły mirabelki" to ważny tytuł na naszym rynku. Lektura zostaje z nami na długo, po odłożeniu jej na półkę. Myślę, że nie ma lepszej rekomendacji. Świetnie, że Kultura Gniewu pozwoliła (dzięki wznowieniu) kolejnym czytelnikom na sięgnięcie po ten komiks. Takie tytuły powinny cały czas być na wyciągnięcie ręki i służyć jako przykład socjologii w komiksie.

MOJA OCENA 8️⃣/🔟
Piszę recenzje komiksów na INSTAGRAMIE

https://instagram.com/marcin.blind?igshid=NzZlODBkYWE4Ng==

Odp: Jan Mazur
« Odpowiedź #1 dnia: Cz, 06 Listopad 2025, 09:51:20 »
W Łodzi ukazał się album "Vaclav Drakulič jedzie do urzędu" - z tej okazji porozmawiałem z autorem scenariusza, Janem Mazurem. Zapis rozmowy poniżej:


Offline Leyek

Odp: Jan Mazur
« Odpowiedź #2 dnia: Cz, 06 Listopad 2025, 13:29:29 »
Bardzo dobry komiks. Rysunki praktycznie na poziomie topowych frankofonów (Blain, Sfar), scenariusz też nie odstaje. Polecam.