Astronom to był mój pierwszy (z dwóch) punkt programu po otwarciu w sobotę o 9 Areny. Już miałem wyczajone, że najpierw idę na stoisko numer 3 po Lovecrafta z printem Rebelki, a potem na stoisko numer 25 po Astronoma. To był dla mnie fundament zakupowy tego festiwalu.
Glinno było super, jak jakiś chory narkotyczny sen, jak Blue Velvet oglądany na TVP Kulturze o 1 w nocy, jak czytanie o psie bez otworów z Kultury Gniewu 15 lat temu, ale na polskiej wiosce.
Tragedyja Płocka była super pomysłowa, zresztą jak każdy komiks ze scenariuszem Grzegorza Janusza. Tego duetu pamiętam jeszcze
Ostrą biel, która wygrała Łódź ,
Zmartwychpowstanie z antologii 44',
Całkiem inną historię z antologii Chopin New Romantic.
Tymczasem też mam, ale pamiętam, że trochę się zawiodłem, bo było dobre, a nie genialne jak inne rzeczy ze scenariuszem Janusza.

Jeszcze była
Kaczka, która zdobyła nagrodę w Angouleme. A
Stan właśnie kupiłem, miałem w obserwowanych na Allegro od jakiegoś czasu (a czaiłem się od lat) i w końcu miałem impuls, żeby wydać zawrotne 45 złotych za zeszycik.
Ps. Jasiu, komiksy z IPN-u (wiadomego duetu), to jedyne komiksy na zlecenie, co do których autorzy mają wytyczne (leśnych dziadków z instytucji), a zęby od nich nie bolą i czytam je z przyjemnością. Na ile to możliwe, komiksy są znakomicie zrobione. To wręcz wzorcowy przykład robienia realistycznych komiksów na zlecenie. Zęby to bolą od wielu innych. Nawet Jerzy Szyłak napisał kiedyś, że to komiksy z wyższej półki. Także przykład nietrafiony, ale wiadomo o co chodzi. O te wszystkie inne, które nawet nie są dobrze narysowane, a co dopiero opowiedziane. Ale to taki poboczny wątek, nie ma co go tutaj ciągnąć. To temat o Frąsiu, któremu często daje się wolną rękę. I bardzo dobrze.