Autor Wątek: Osamu Tezuka  (Przeczytany 13417 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Castiglione

Odp: Osamu Tezuka
« Odpowiedź #60 dnia: Pn, 13 Czerwiec 2022, 22:48:06 »


Chociaż ten komiks jak najbardziej znajdował się na mojej liście tytułów do przeczytania, to raczej nie planowałem lektury już na teraz, ale jako że dodruk chyba ponownie się wyczerpał, postanowiłem zebrać się z zakupem zanim ceny znowu wystrzelą w górę. Dosyć szybko zabrałem się za pierwszy tom i mimo początkowych wątpliwości, po skończeniu tej historii odbieram całość bardzo pozytywnie. W porównaniu do innych mang Tezuki wydanych w Polsce, "Pieśń Apolla" może nie prezentuje się tak okazale jak pozycje od Waneko, ale całość to nadal jakieś 550 stron, więc jest tu co czytać, choć trzeba przyznać że przez komiks się płynie i w ogóle nie czuć tej objętości.

Na całość składa się prolog i w sumie pięć rozdziałów o różnej objętości podzielonych na dwa tomy, z których trzy dostajemy w pierwszym, a dwa kolejne w drugim. Głównym bohaterem tej historii jest Shougo Chikaishi, młody chłopak wykazujący się wzmożoną agresją, niestabilnością emocjonalną i dziwnym uprzedzeniem do wszelkich przejawów okazywania sobie bliższych uczuć - obojętnie czy to przez ludzi czy zwierzęta - czego jeśli jest świadkiem wpędza go to w morderczy szał. Chłopak zostaje uznany za niebezpiecznego i trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie po poddaniu go elektrowstrząsom ukazuje mu się wizja bogini, która rzuca na niego pewnego rodzaju klątwą - będzie przez całe życie nieszczęśliwie się zakochiwać, a każdy jego związek zakończy się śmiercią jego lub partnerki, po czym odrodzi się w kolejnym wcieleniu, by powtarzać ten cykl i przeżywać dramat bez końca.

Rozdziały początkowo zdają się przedstawiać niepowiązane ze sobą fabuły, w których główny bohater trafia do kolejnych czasów i miejsc, w których zawsze towarzyszy mu ta sama niespełniona miłość. W pierwszej historii widzimy go jako hitlerowskiego żołnierza zakochanego w Żydówce, w kolejnej wciela się w rolę pilota, którego samolot rozbija się na bezludnej wyspie, gdzie musi sobie radzić razem z towarzyszącą mu panią fotograf, podczas gdy w trzecim skupiamy się na teraźniejszej akcji kontynuującej wątek pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Na wstępie trochę nie składało mi się to w spójną całość i nie byłem przekonany, czy w ogóle to do czegoś zmierza czy skończy się na serii niepowiązanych ze sobą historyjek, ale im dalej, tym mocniej wsiąkałem w lekturę.

Przeskoki akcji pomiędzy różnymi lokacjami przełożyły się na pewną różnorodność, dzięki czemu nie czuje się nudy powtarzalnością głównego motywu, bo każda z poszczególnych historii stoi na własnych nogach i nieco różni się klimatem. Fragment osadzony w czasie II wojny światowej jest dosyć krótki, ale już epizod na bezludnej wyspie został całkiem mocno rozbudowany, a moją uwagę zwróciły chociażby początkowe sceny z czającymi się w dżungli dzikimi zwierzętami, podczas których robiło się momentami całkiem niepokojąco. Przy trzecim rozdziale, gdzie wracamy do czasów współczesnych, miałem miejscami pewne wątpliwości co do niektórych rozwiązań fabularnych, ale po czasie okazało się, że to co z początku miałem za niedopatrzenia wynika bezpośrednia z samej historii.

W międzyczasie zacząłem już mocniej wsiąkać w akcję, ale prawdziwy przełom nastąpił w chwili, gdy dotarłem do tomu drugiego i rozpoczął się najdłuższy, bo rozciągający się na prawie 170 stron rozdział czwarty, który w przeciwieństwie do poprzednich osadzony jest w realiach SF. Może to przez wzgląd na tę odmianę stylistyczną, ale ta historia wciągnęła mnie maksymalnie i całość przerobiłem za jednym zamachem, przy okazji nabierając ochoty na lekturę "Normana", którego też mam na liście. Również bardzo ważny dla całości jest rozdział ostatni, w którym wszystko w końcu spina się w całość, a historia objawia swój pełny kształt i wymowę.

Finalnie ten komiks kupuje mnie w 100 procentach. Wszystko, co z początku niezbyt dla mnie grało czy wydawało się słabym rozwiązaniem, nabiera sensu patrząc przez pryzmat całości. Fabuła jest tak poprowadzona, że przez dłuższy czas autor trzyma czytelnika w niepewności co do tego, co tak naprawdę ma miejsce na kartach tej historii, więc jak zawsze istniała możliwość, że rozwiązanie okaże się nieprzekonujące, jednak dla mnie po przewróceniu ostatniej strony historia okazała się absolutnie satysfakcjonująca. Podoba mi się wydźwięk tego komiksu, to jak został złożony i wszystkie składowe ładnie do siebie pasują oraz to bardzo fajne połączenie fantastyki i dramatu w warstwie fabularnej. I choć z początku absolutnie nie zakładałem, że "Pieśń Apolla" tak bardzo mi podejdzie, tak w tym momencie zastanawiam się, czy nie będzie to jak dotąd moja ulubiona historia Tezuki.

Offline Castiglione

Odp: Osamu Tezuka
« Odpowiedź #61 dnia: So, 30 Lipiec 2022, 13:08:11 »


Kolejny Tezuka za mną, choć tym razem obeszło się bez większego entuzjazmu z mojej strony, co zresztą jakoś mnie nie dziwi, bo akurat z tym tytułem nie wiązałem szczególnych oczekiwań. "Fusuke" to mieszcząca się na około 250 stronach kompilacja 11 opowiadań, których łącznikiem jest postać tytułowego bohatera. Całość utrzymana w raczej humorystycznej konwencji, a fabuły krótkie i zazwyczaj niepowiązane ze sobą - do tego stopnia, że sam Fusuke czasem żyje we współczesności, a innym razem akcja przenosi się o kilka wieków wcześniej. Same historie są raczej proste, czasami głupawe, bardzo często przesiąknięte absurdem i dosyć specyficznym poczuciem humoru. Na okładce nie bez powodu pojawia się "18+", bo jest tu trochę erotyki i sporo żartów na temat seksu. Całość przeczytałem bardzo szybko i niestety raczej po mnie spłynęła. Był czasem jakiś ciekawszy pomysł czy kilka fragmentów zahaczających o drugie dno i te opowiadania bardziej mi się podobały (będą to np. "Śnięta noc", "Giganci i zabawki", "Matoł i spółka", "Świntuszka prawdę ci powie", "Dziwne upodobania" czy "Lisy"), natomiast w dalszym ciągu nie są to żadne wyżyny i nawet w tych momentach, które mocniej przypadły mi do gustu, zdarzały się słabsze wtręty - a to jakiś głupi żart czy całkowicie durny fragment. Widać, że warsztat autora ciągnie to w górę, ale nadal jest to dosyć średnia pozycja i na pewno wśród jego dzieł znalazłoby się coś bardziej wartościowego do wydania na naszym rynku.

Za to całkiem dobrze prezentuje się samo wydanie od Kotori - wydaje mi się, że jakościowo jest lepsze od JPFu. Miły gest, że dogadali się i pokusili o spójną szatę graficzną, chociaż obwoluta jest trochę inaczej wydrukowana i na półce dalej nie do końca zgrywa się z tomami konkurenta.
« Ostatnia zmiana: So, 30 Lipiec 2022, 13:15:40 wysłana przez Eguaroc »

Bender

  • Gość
Odp: Osamu Tezuka
« Odpowiedź #62 dnia: So, 30 Lipiec 2022, 14:29:13 »
To prawda, to jeden z najsłabszych tytułów Tezuki i może nie do końca dobry ruch ze strony wydawnictwa.
Martwi to, że znów cicho o kolejnych tytułach na rynku. Nikt nie bierze się za megaklasyki. smutna buźka

Offline chch

Odp: Osamu Tezuka
« Odpowiedź #63 dnia: So, 30 Lipiec 2022, 15:15:45 »
Martwi to, że znów cicho o kolejnych tytułach na rynku. Nikt nie bierze się za megaklasyki. smutna buźka
Feniks, Budda i Black Jack? Jestem ciekaw tych tytułów, ale przy tempie naszych wydawnictw mangowych i długości tych serii pewnie urodzą mi się wnuki zanim to zaczną i skończą wydawać.

Offline DuchDucha

Odp: Osamu Tezuka
« Odpowiedź #64 dnia: Wt, 30 Sierpień 2022, 18:10:51 »
Tezuka jest genialny, ale należy zwracać uwagę na to z jakiego okresu pochodzi dana manga. Jeśli ktoś czyta jego dzieła z wczesnego okresu, a potem przeskoczy do lat 70 to może przeżyć szok.