Komiksy > Komiksy japońskie

Junji Ito

(1/1)

Castiglione:




Trochę dziwi brak tematu, bo twórca raczej znany i lubiany w naszym kraju. JPF wydało całkiem sporo z jego twórczości - zaczynając od czterech pozycji wydanych w ramach linii Mega Manga, następnie 11-tomowa "Kolekcja Horrorów", a w międzyczasie pewne uzupełnienie w innym klimacie w postaci tomu o kotach. W większości raczej popularne komiksy, bo i dosyć trudno dostępne - dodruki pojawiają się co jakiś czas i w szybkim tempie znikają, zwłaszcza "Uzumaki" rozchodzi się w momencie - uważana zresztą za jego najlepsze dzieło. Z tego, co słyszałem wydawca jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i nie odpuszcza mang tego autora, chociaż ostatnia pojawiła się u nas już jakiś czas temu. Również u nas na forum tytuły Ito przewijają się w różnych wątkach, a nierzadko pojawiały się też wśród zdjęć nowych nabytków zakupowych użytkowników.

Castiglione:


Sam przeczytałem już kilka pozycji od Junjiego Ito ("Tomie", "Black Paradox", "Gyo", trochę shortów) i szczerze nie poczułem jakiejś miłości do jego twórczości. "Gyo" totalnie mi nie podeszło, reszta była lepsza (najbardziej spodobał mi się "Black Paradoc"), ale generalnie pozostałem bez zachwytu, a spodziewałem się czegoś więcej po tym, ile osób pozytywnie wypowiada się na temat jego prac. Nie do końca podoba mi się konwencja tych mang, w której przedstawiony świat momentami znacząco odbiega od prawdziwego - na zasadzie, że to ewidentnie nie jest "nasz" świat, różne dziwne rzeczy zdają się być na porządku dziennym i nikogo nie zaskakują - poza tym niektóre pomysły Ito uważam za głupie i część tych historii, które znam czytało mi się dosyć ciężko. Nie miałem więc jakichś większych planów na dalsze zaznajamianie się z jego twórczością, tymczasem przy okazji ostatnich dodruków skusiłem się na zamówienie "Frankensteina", o którym słyszałem, że utrzymany jest w nieco innym stylu i przede wszystkim to adaptacja powieści Shelley. Za którą autor otrzymał zresztą Eisnera, co było dodatkowym argumentem do zapoznania się z tą pozycją.

Składając zamówienie nie miałem świadomości, że tytułowa historia stanowić będzie tylko połowę objętości tego tomu, a resztę wypełnią inne opowiadania Ito. Wg opisu z okładki jest ich 10, natomiast znacząca większość z nich składa się na serię opowieści o niejakim Oshikirim, który mieszkając samotnie w dużej posiadłości co i rusz napotyka na swojej drodze dziwne sytuacje. Początkowo byłem dosyć sceptycznie nastawiony, natomiast im dalej, tym bardziej zaczęły mi się podobać te historie, a szczególnie w momencie, gdy okazało się, że wszystkie fragmenty zaczynają układać się w jedną całość, a wszystko, co do czego do tej pory miałem wątpliwości (np. dlaczego pomiędzy tymi historiami występują pewne rozbieżności i czy ma to w ogóle jakiś sens przyczynowo-skutkowy, czy po prostu autor wrzucał tego samego bohatera do różnych fabuł) zaczęło wynikać bezpośrednio z tematyki samej opowieści. W sumie postać Oshikiriego pojawia się w 6 odcinkach, które jako całość oceniam pozytywnie. Podoba mi się pewna klamra, która to wszystko spina, ale również poszczególne historie prezentują się całkiem udanie - są różnorodne tematycznie, niekiedy nieoczywiste, a momentami faktycznie niepokojące.

Po skończeniu przygód Oshikiriego, które zajmują ok. połowę objętości tego tomu, przechodzimy do tytułowego "Frankensteina", który zdecydowanie jest tu daniem głównym. Mówiąc krótko - komiks jest świetny. Ito z ogromną zręcznością prowadzi tę klasyczną fabułę, a akcja zgrabnie idzie do przodu zahaczając o szereg tematów znanych z pierwowzoru, które w wersji mangowej wydają się wcale nie mniej interesujące. Mamy więc i kilka poważniejszych rozważań, motywy zabawy w Boga czy powolnego popadania w obłęd pod wpływem swoich ambicji, nieoczywistą moralność postaci oraz przebieg fabuły ciążący mocno w kierunku dramatu. Historia jest angażująca i bardzo płynnie napisana, dzięki czemu wsiąka się w nią natychmiastowo i do samego końca utrzymuje w zainteresowaniu. Całość wydaje się dość stonowana i utrzymana w duchu klasycznej historii grozy, natomiast graficznie autor pozwala sobie na trochę szaleństwa - idealnie odnajduje się w rysowaniu trupów, fragmentów ciał i wszystkich odrażających rzeczy, które wynikają z fabuły oryginału. Również sam wizerunek bezimiennego tworu Frankensteina uważam za udany, udało się też dobrze uchwycić go jako postać nie do końca złą, zagubioną i na pewno niejednoznaczną, ale przy tym stanowiącą ogromne zagrożenie. Zarówno od strony fabularnej, jak i graficznie historia ta stoi na wysokim poziomie i nie obraziłbym się, gdyby doczekała się jakiegoś samodzielnego wydania - idealny materiał na twardą okładkę i powiększony format, na pewno tytuł godny lepszej edycji (mimo że ta nie jest zła i w niczym nie przeszkadza przy czytaniu).

Na koniec dostajemy jeszcze kolejne 4 historie, aczkolwiek to już są takie czyste zapychacze. Na szczęście krótkie, bo wszystkie zajmują razem ok. 20 stron. Jak dla mnie niczego nie wniosły do tego wydania - "Piekielny pogrzeb lalki" to dosyć głupawy pomysł, "Nie ruszaj głową" niezłe, a ostatnie dwa komiksy to historyjki o piesku matki Ito - utrzymane raczej w obyczajowo-komediowym tonie. Można przeczytać, ale też nic by się nie stało, gdyby ostatnia strona "Frankensteina" stanowiła również zamknięcie całego tomu. Generalnie jednak odebrałem całość bardzo pozytywnie i na pewno sobie zostawię. Poczułem się nawet na tyle zachęcony, by dać kolejną szansę innym mangom Ito - na tyle, że już zamówiłem sobie kolejne dwa zbiory opowiadań.

Deg:
Bardzo lubię, mam wszystko :) Oczywiście te dłuższe historie są dużo lepsze, Uzumaki czy Gyo wchłonąłem jednym tchem. Zbiorki krótszych form już bardzo nierówne, ale są tam też perełki. No i ten nieszczęsny Czwórcio z Szóstkiem - ja rozumiem fascynację swoimi zwierzakami, ale to zdecydowanie pozycja z innej bajki ;)

nadęta waltornia:
Info z FB:

W końcu możemy dać znać, że do Tajfunów zawitał japoński mistrz horroru, JUNJI ITŌ ❤️‍🔥 Być może część z Was kojarzy go już z mangowej adaptacji „No Longer Human” Osamu Dazaia, którą wrzucałyśmy jakiś czas temu. Dziś mamy dla Was 3 oryginalne komiksy i jedną adaptację, które wybrałyśmy na dobry początek naszej i Waszej przygody z przerażającą, a czasami nawet odrzucającą mangą Itō.
🌊 “Gyo” (tłum. Yuji Oniki) to jedno z najpopularniejszych, a zaraz jedno z najbardziej obrzydliwych, dzieł Junjiego Itō. W mistrzowski sposób podejmuje on swój ulubiony temat – horroru związanego z deformacją ciała. Rozpadają się tutaj zarówno ludzie, jak i zwierzęta, a my czujemy bezradność głównego bohatera.
➡️ https://tajfuny.pl/produkt/gyo/
🌊 “Venus in the Blind Spot” (tłum. Jocelyne Allen, Yuji Oniki) to dobry tytuł, jeśli jeszcze nie znacie Itō, trafiły tu bowiem jego najbardziej znane opowiadania. Wśród nich dwa na kanwie Edogawy Ranpo, naszego autora “Gąsienicy”.
➡️ https://tajfuny.pl/produkt/venus-in-the-blind-spot/
🌊 “The Liminal Zone” (tłum. Jocelyne Allen) to świeżynka, która powstawała w czasie pandemii. Co ciekawe, to pierwszy raz, gdy opowiadania Itō były publikowane w aplikacji do czytania mang, a nie w tradycyjnym magazynie. Jak to wpłynęło na pracę twórcy? Dowiecie się również z tego zbioru.
➡️ https://tajfuny.pl/produkt/the-liminal-zone/
🌊 “Frankenstein” (tłum. James Dashiell) - kolejna adaptacja i kolejny klasyk, Junji Itō wziął na warsztat znaną powieść Mary Shelley i w 2019 otrzymał Eisner Award za najlepszą adaptację z innego medium. W drugiej części przeczytacie też kilka opowiadań o Oshikirim, chłopcu mieszkającym w ogromnej (i oczywiście nawiedzonej) rezydencji.
➡️ https://tajfuny.pl/produkt/frankenstein/

Comzilla!:
Czy ja dobrze rozumiem, że są to wydania w języku angielskim?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

Idź do wersji pełnej