Nie no, "Zdradzona czarodziejka" wygląda ładnie, spoko. Dodatki i grafiki mam gdzieś, ale sam komiks wydany bardzo ładnie i solidnie. Wszedłem w deal z właścicielem pobliskiego saloniku prasowego - będzie zamawiał i odkładał mi, aż powiem stop (czyli przy "Klatce"). Kupuję u niego zawsze tytoń, gilzy i Politykę, czasem gazetki z LEGO, zdarzają się small talki na papierosku, więc mam jakoś tam rozpoznawalny ryj i kredyt zaufania.
Przy okazji dopinania współpracy okazało się, że sam wziął pierwszy numer, nad kolejnymi się zastanawia, bo miał wydanie Orbity, lubi, zna, "Conana" też zbierał, póki mu się nie znudziło. W prenumeratę nie wchodzę - wolę co dwa tygodnie przejść się, pogadać i wziąć komiksik przy okazji papierosków. Lepsze to niż anonimowa korpo przez pocztę.