Tak sobie nadrobiłem pierwsze 10 podcastów Porozmawiajmy o Thorgalu Kamila Śmiałkowskiego. I tak się zastanawiam, czy gdybym był starszy i przeżywał dzieciństwo w latach 80-tych, to tak wcześnie złapałbym bakcyla na Thorgala? Bo w latach 90-tych to mnie złapał TM Semic Marvelem i trochę mniej DC. I jeszcze Kaczor Donald. To w te komiksy wpadłem, a lubienie Thorgala mnie wtedy ominęło. Nie pamiętam widoku tego komiksu w kioskach. Moje oko zawsze znalazło TM Semic, Bugs, Kaczor Donald, a polskich pozycji nie za bardzo. W 2001 dorwałem się do ówczesnego trzytomowego, kolorowego wydania Szninkiela. I zgadzam się - wiadoma scena była super dla przeciętnego nastolatka. Ale Thorgal dalej mnie nie grzał. Nawet jak w 2014 roku ruszyła czerwona Kolekcja, to pożyczyłem starsze wydania, przeczytałem i dalej się nie przejmowałem niczym poza genialnym "Szninkielem". Znowu w trzech tomach, ale mniejszym formacie. Ot zacząłem zbierać na miękko główną serię od "Szkarłatnego Ognia". Dopiero teraz mnie naprawdę siekło. Trzeba było dużego formatu, większych grafik, papieru offsetowego i ponownego przeczytania dodatków, żebym bardziej emocjonalnie podszedł do tej serii. Może to i szóste wydanie, ale pierwsze pod względem jakości. I oby trwało jak najdłużej.