Przeczytałem
Orki i Gobliny 1, 2 oraz
Ziemie Ogona 1
"Orki" są OK. Wprawdzie ork piękniś w 1 tomie nie za bardzo przypadł mi do gustu, ale historyjka w porządku.
A tom 2 z goblinem jeszcze lepszy.
Natomiast "Ziemie 1" to póki co rozczarowanie. Fabuła bardzo słaba. Niby jest akcja, przemoc, ale jakaś
taka disneyowska. Jest rzewnie, ckliwie, a bohaterem dzieciak (nie cierpię takich).
Na początku małpy napadają na rodzinę Ubu. Niby ją wyżynają, ale jak łapią niemowlaka to nagle
dowódcę ogarnia przypływ dobroci.
Gdy zabiera go do stolicy, od razu dziecko zostaje otoczone opieką. Dla mnie koszmar.
Niestety w komiksach nie może być przemocy wobec niemowlaków. Marzę o takim gdzie zarżnięto
by go bez skrupułów i byłoby to pokazane. Nic z tego. Od razu mnie to źle ustawia wobec komiksu bo
wiem, że będzie familijnie.
Sam pomysł przeniesienia akcji na inne obszary jest dobry. Daje możliwość rozszerzenia uniwersum
poza tradycyjny tolkienowski schemat (Elfy, Krasnoludy, Orki).
Początkowo sceptycznie podchodziłem do serii, w którym każdy album to inna historia, ale potem nastawiłem się,
że to antologia jak w przypadku seriali telewizyjnych (Strefa mroku, Opowieści niesamowite, Opowieści z krypty itd...)
i jakoś to weszło.
Reasumując, dalej będę brał "Orki" i mimo wszystko "Ziemie" licząc, że te drugie dostarczą mi lepszych historii.