Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Komiksy europejskie => Wątek zaczęty przez: JonasCrow w Pn, 11 Luty 2019, 17:44:24
-
Egmont wydaje pierwszy album ze smerfami: horror pod tytułem "Czarne Smerfy"
tymczasem w nowym tłumaczeniu czarne smerfy nie robią KŁAP!
http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/czarneS_p2.jpg (http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/czarneS_p2.jpg)
-
Zdążyłem się wystraszyć, ale ta zmiana jest jeszcze do przełknięcia :)
-
Oj nie... coś czuję pozew ze strony Disneya, ponieważ "Chaps" to przecież imię syna Trampa.
A tak na serio - jest inaczej, ale czy to znaczy, ze źle? Mnie ogromnie cieszy, że tak gruby komiks (64 strony!) wyjdzie za 19,99 zł, co powinno skłonić nawet największych malkontentów do kupna albumu.
-
Oj nie... coś czuję pozew ze strony Disneya, ponieważ "Chaps" to przecież imię syna Trampa.A tak na serio - jest inaczej, ale czy to znaczy, ze źle? Mnie ogromnie cieszy, że tak gruby komiks (64 strony!) wyjdzie za 19,99 zł, co powinno skłonić nawet największych malkontentów do kupna albumu.
Radef, a wiesz. że dopiero Twój post zwrócił moją uwagę na ilość stron tego albumu? Byłem pewien że stron jest tyle "co zawsze".
-
Dopiero od 9. albumu "Smerfy" mają 48-stronicowe albumy, wcześniej albumy składały się z 56 lub też 64 stron (przekładających się na od 52 do 60 stron komiksów).
-
@up
Dlatego ująłem to w cudzysłów bo nie byłem pewien, a nie miałem jak sprawdzić, no i kojarzyłem tylko ostatnie kilka wydanych u nas albumów.
-
Tak, do tej pory Egmont wydawał tylko 48-stronicowe albumy.
Cena mnie naprawdę dziwi, ponieważ 56-stonicowe albumy Asteriksa (Złota księga i Galijskie początki) kosztują 24,99 zł, a tutaj jeszcze więcej stron, a cena została. Coś czuję, że Smerfy bardzo dobrze się sprzedają, ale widzą, że nie mogą ich wydawać za dużo, ponieważ wówczas mogłaby odpaść część czytelników.
-
Zauważyłem że Smerfy się sprzedają jak chciałem skompletować kilka albumów wydanych niedawno i miałem z tym niemałe kłopoty.
Liczę że Yakari też chwyci.
-
Zauważyłem że Smerfy się sprzedają jak chciałem skompletować kilka albumów wydanych niedawno i miałem z tym niemałe kłopoty.
...
Piszesz o aktualnie wydawanych ?
Bo na sklepie gildii brakuje tylko 'Smerf Finansista'
Dokładam do zamówienia po jednym numerze i trochę mnie zmartwiłeś.
A może jak w przypadku Thorgali Egmont robi na bieżąco dodruki ?
-
Piszesz o aktualnie wydawanych ?
Bo na sklepie gildii brakuje tylko 'Smerf Finansista'
Dokładam do zamówienia po jednym numerze i trochę mnie zmartwiłeś.
A może jak w przypadku Thorgali Egmont robi na bieżąco dodruki ?
Niecały rok temu chciałem nadrobić trochę Smerfów i wtedy miałem kłopot ze znalezieniem niektórych tytułów (na tę chwilę nawet nie pamiętam jakich). Może faktycznie były dodruki?
-
Oj nie... coś czuję pozew ze strony Disneya, ponieważ "Chaps" to przecież imię syna Trampa.
A tak na serio - jest inaczej, ale czy to znaczy, ze źle? Mnie ogromnie cieszy, że tak gruby komiks (64 strony!) wyjdzie za 19,99 zł, co powinno skłonić nawet największych malkontentów do kupna albumu.
Warto też dodać, że na każdej planszy jest po 5 rzędów, A nie 4. A różnica spora ^_^
-
Egmont wydaje pierwszy album ze smerfami: horror pod tytułem "Czarne Smerfy"
tymczasem w nowym tłumaczeniu czarne smerfy nie robią KŁAP!
Mhmmm... z punktu widzenia dziecka horror, sam tak to odczuwałem w wieku ok lat 7 choć i tak królem horrorów mego dzieciństwa był "Alinoe". Z punktu widzenia człowieka dorosłego traktuję to jako powiastkę edukacyjną dla antyszczepionkowców o rozprzestrzenianiu się choroby do rozmiaru pandemii :P
Do "KŁAP!" miałem sentyment ale "CHAPS" też przejdzie i tak fajnie że dostaliśmy oryginalną wersję czyli tą rasistowską :P bo z tego co pamiętam była też wersja fioletowa. Innymi słowy naprawdę dobry komiks dla dzieci... tyle wokół niego kontrowersji :D
-
Fioletowe to były w animacji, wiadomo tworzona w US to raczej trzymanie się oryginału pod postacią czarnych byłoby niewskazane.
-
Dla mnie Smerfy zawsze były czymś specjalnym, także z tego powodu, że wychowywałem się w czasach, gdzie były w porywach bodajże dwa kanały telewizyjne, a o coś 7 szła krótka wieczorynka, natomiast w niedzielę trwała aż pół godziny. I to właśnie wtedy otrzymywaliśmy coś specjalnego, czyli Smerfy! W ramach ciekawostki, pierwszy odcinek został wyemitowany 15 listopada 1987 roku.
W Polsce pierwszy komiksowy album ukazał się w 1990 roku nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. W albumie Czarne Smerfy znalazły się w sumie trzy historyjki: tytułowa, Latający Smerf i Złodziej Smerfów. Latający Smerf to pełna humoru opowieść o pewnym niebieskim Smerfie, który zapragnął latać. Konstrukcja opowiadania jest prosta: to po prostu zlepek gagów przedstawiających kolejne próby latania dzielnego osobnika. Czyta się to świetnie, ogląda jeszcze lepiej, a brzuch wręcz boli od śmiechu. Natomiast tytułowe Czarne Smerfy, jak przystało na pierwszą opowiastkę, przedstawiają nam ogólnie Wioskę Smerfów, ich język oraz wprowadzają kolejno poszczególne postacie. Humoru tu znacznie mniej niż w latającym, Papa Smerf nie robi dobrego pierwszego wrażenia, natomiast sama historyjka wręcz zaczyna być nieco horrorowata i szczególnie młodsze dzieci, może nawet przestraszyć! Ale nadal czyta się to świetnie, a rysunki, mimo że proste, naprawdę potrafią zachwycić. Jako ciekawostka: Czarne Smerfy, zapewne z powodów politycznej poprawności, w choćby wersji amerykańskiej zostały przemianowane na… filetowe! Taka mała paranoja…
(https://farm5.staticflickr.com/4197/34443926950_4d5a5e1eaf.jpg) (https://flic.kr/p/UtG8tu)
(https://farm5.staticflickr.com/4273/34020201523_0343b2089b.jpg) (https://flic.kr/p/TQfqEF)
Nasza Księgarnia w sumie wydała pięć albumów ze smerfami, mimo zapowiedzi kolejnego, seria została zamknięta.
W 1997 za wydawanie komiksów ze Smerfami zabrał się Egmont. Na szczęście nie od początku, tak wiec pojawiły się całkiem nowe historie z niebieskimi ludzikami. Niestety, zadziałała najwidoczniej swoista klątwa, i po wydaniu piątego albumu, seria ponownie znikła z rynku.
(https://farm5.staticflickr.com/4195/34020200643_2ec4beb111.jpg) (https://flic.kr/p/TQfqpv)
(https://farm5.staticflickr.com/4175/34020200143_f497374e46.jpg) (https://flic.kr/p/TQfqfT)
Minęło sporo lat, nastał rok 2015 i ponownie Egmont postanowił zaryzykować. Ukazał się Smerf Reporter, album tworzony już przez następców Peyo i niestety owszem, będący przyjemną czytanką, ale jednak nie porywający tak jak pierwsze zeszyty. Ukazywały się kolejne tomy, poziom był różny, ale ogólnie, Smerfy nadal potrafiły dostarczyć bardzo przyjemnej rozrywki, i to nie tylko dla najmłodszych, gdyż sam Peyo, a także jego następcy, w bardzo subtelny sposób przemycali w swoich opowieściach wiele spostrzeżeń na całkiem poważne tematy. Jednak i tak najlepiej wspominam te pięć pierwszych albumów. Układ 5 rzędów, mimo że może wydawać się dziwny, to jednak wprowadzał wrażenie filmowej narracji, a same historyjki były niezwykle ciekawe i dowcipne. Później nieco to zaginęło, ale Smerfy czytam do dzisiaj. I nadal uwielbiam.
-
Jest gdzieś lista albumów robionych bezpośrednio przez Peyo? Bo po niewielkiej co prawda próbce, ale mam wrażenie, że to jednak klasa wyżej od kontynuatorów.
-
Wystarczy zerknąć na wikipedię: https://pl.wikipedia.org/wiki/Smerfy#Seria_Smerfy
-
No tak - sprawdzałem wcześniej Lucky Luke'a i tam nie było tych informacji, więc z góry założyłem, ze i tu nie ma.
-
No tak - sprawdzałem wcześniej Lucky Luke'a i tam nie było tych informacji, więc z góry założyłem, ze i tu nie ma.
TYLKO ŻE...
Albumy 12-15 niby stworzył Peyo, ale są to zbiory krótkich historyjek tworzonych pod serial i w (zdecydowanej większości) tworzone do magazynu dla dzieci, który szybko dokonał żywota. Jak dla mnie są to albumy nie raz gorsze od tego co zrobili późniejsi twórcy.
-
https://m.bedetheque.com/serie-212-BD-Schtroumpfs.html
-
Ostatnio wpadł mi w ręce album "Smerf Reporter".
Zdziwiłem się, ile współczesnych tematów porusza ten komiks. Smerf Reporter stalkuje Smerfetkę. Zgrywus przeprowadza zamach terrorystyczny. Papa Smerf próbuje ograniczyć wolność prasy, a Gargamel trafia na kwarantannę :O.
Gdzie te czasy, kiedy Smerfy były alegorią, czy też parodią socjalistycznego społeczeństwa???
-
Nie czytałem Smerfów wydanych kiedyś u nas (animacja wiadomo za gówniarza oglądana).
Wspomniany przez Ciebie Reporter, a także Hazardziści i Nie igra się z postępem były moim pierwszym spotkaniem z komiksowymi Smerfami i byłem zaskoczony ich wysokim poziomem (a nie spodziewałem się wiele, bo przeważały wcześniej przed tym restartem wydawniczym Egmontu opinie, że te albumy bez Peyo to już nie to). I szczerze mówiąc potem jak zaczęły się pojawiać te albumy klasyczne nie podobały mi się tak jak te wcześniej wspomniane (teraz jestem z czytaniem ze 3-4 tomy w plecy). Raz że często krótsze historyjki, dwa że jakaś bezsensowna przemoc czy inne rozwiązania fabularnie niekoniecznie dla dzieciaków. Choć te nowe albumy są nierówne. Fajny jeszcze był Finansista ale np. Dzieciak u Smerfów czy Szare Smerfy nędzne.
-
Odnośnie Smerfów - ostatnio w tydzień, przypomniałem sobie wszystkie które do tej pory (nowym Egmontowym wydaniem) się u nas pojawiły. I fakt są one w pewnych momentach mocno nie równe, ale ogólnie jest to nadal przyjemna lekka lektura. Natomiast w obecnej sytuacji światowej, bardzo spodobał mi się ten kadr:
(https://i.imgur.com/YEa0a6h.jpg)
-
Ja ogólnie wszystkie albumy stworzone po Peyo, które czytałem do tej pory lubię. Jedne jedne bardziej, jedne mniej, ale wszystkie według mnie są pomysłowe i zabawne. Rysunki też stoją na przyzwoitym poziomie, choć te Peyo są naturalniejsze, ale on rysował w swoim stylu, a jego następcy musieli się już dostosowywać.
Ogólnie największy problem z "po-peyowymi" albumami jest taki, że autorzy muszą na chama je rozdmuchiwać do 44. stron, przez co fabuła bywa rozwodniona. Peyo miał pod tym względem większą swobodę. Mógł stworzyć historyjkę na 5-20, albo i 50 stron.
-
No właśnie (wiem, wiem, odpisuję na super stary post ale co tam, fajnie wskrzesić ciekawy temat) w tych Peyo jednak na plus się liczy, że każda historyjka ma taką długość jaką autor czuł, że jest mu potrzebna. Zresztą odnoszę wrażenie, że większość była bardziej "zwarta" ale dzięki temu bardziej treściwa.
Wiele z późniejszych Smerfów ma często sporo dłużyzn (choć nie zawsze) czy nawet żartów co by były śmieszniejsze jakby je skrócić.
-
Taka sytuacja: przypadkowo moją uwagę zwróciła gazetka "Smerfy. Zabawa na całego" dostępna w kioskach:
https://kultowy.pl/sklep?query=Smerfy (https://kultowy.pl/sklep?query=Smerfy)
Okazało się, że wewnątrz jest całkiem sporo komiksów. Niektóre to tzw. "fotostory" robione na podstawie odcinków nowego serialu animowanego z 2021 r., ale, co ciekawsze, inne to chyba przedruki historyjek z serii wydawanych poza główną serią albumów dostępną u nas od Egmontu.
W numerze, który sobie kupiłem (3/2024) są dwie takie historyjki: "Lep na Smerfy" i "Ucieczka smerfozaurów!". Pierwszej nie byłem w stanie niestety zidentyfikować, ale ta druga to "Les Schtroumpfosaures", jedna z historyjek z magazynu "Schtroumpf!" założonego przez Peyo w 1989 r. po odejściu ze "Spirou" (potem zebranych w serii "3 histories de Schtroumpfs" i w albumach "Latający Smerf" i "Dziwne przebudzenie Smerfa Śpiocha" z głównej serii).
https://www.bedetheque.com/serie-5375-BD-Schtroumpfs-3-histoires-de.html (https://www.bedetheque.com/serie-5375-BD-Schtroumpfs-3-histoires-de.html) - "Les Schtroumpfosaures" są w tomiku 12; wg zapowiedzi w następnym numerze ma być m.in. "Le Petit chat des Schtroumpfs" z tego samego tomiku.
Pytanie: czy warto to kupić? Nie jestem pewien - te historyjki graficznie są bardzo w stylu Peyo, ale fabularnie chyba są adresowane do jeszcze młodszych odbiorców niż albumy głównej serii. Opowieści są krótkie i nieskomplikowane; "Latający Smerf" i "Dziwne przebudzenie Smerfa Śpiocha" mogą dawać pewne pojęcie o tym, jak wyglądają te krótkie komiksy. Zaporowa może tu być cena - kupiony przeze mnie numer (z plastikowym gadżetem: smerfopiłkarzykami) kosztował 24,99 zł, a więc cena jest zbliżona do normalnych albumów od Egmontu. Tak więc to chyba raczej oferta dla smerfich komplecistów albo dla osób, których pociechy są jeszcze za małe na normalne "Smerfy" z Egmontu (lub tak lubią Smerfy, że przyjmą wszystko z ich udziałem).
-
Nie miałem pojęcia, że coś takiego wychodzi, dzięki Kadet za uświadomienie! A że chyba kwalifikuje się na Smerfnego komplecistę (ale tylko komiksowego), to zacząłem szukać tych magazynów. Ogólnie, niestety mały wybór i drogo. O dziwo najwięcej i w najlepszej cenie okazało się że jest w tym kiosku co Kadet podlinkował. Jakby ktoś chciał kupować, to uwaga, po kliknięciu na serię, pokazuje się tylko osiem numerów, ale jak wejdziemy w któryś, to poniżej w pasku są polecajki, i tam można znaleźć więcej! Dodatkowo strona ma prosty mechanizm, i w adresie url jest rok i numer, i można ręcznie sprawdzić te, które normalnie się nie wyświetlają. I w ten sposób okazało się, że w sumie w kiosku jest aż 14 numerów.
No i skorzystałem. W sumie zakupiłem numery:
Magazyn:
2021 - 1
2022 - 1,2,3
2023 - 1,2,3,4
2024 - 1,2,3,4
Wydanie specjalne 2023 - 1,2
Nie mam pojęcia, czy coś tego było więcej.
A same magazyny całkiem spoko. Oczywiście, do każdego dodają chińskie plastikowe badziewie, już odseparowane i poszły do siostrzeńców. Zapewnią standardowo 5 minut uwagi każdy. Ale o dziwo, taki krokodylek z zębami, które się wciska i w pewnym momencie zamyka paszczę jest całkiem nieźle wykonany i zapewnia nieco więcej uwagi dzieciaków. Na jakieś 7 minut...
(https://i.imgur.com/gaBWer2.jpg)
(https://i.imgur.com/CyJckBw.jpg)
(https://i.imgur.com/pXC32sO.jpg)
Każdy magazyn liczy 36 stron, w tym coś około 16 stron to komiksy, reszta to całkiem fajne zagadki, zdarzają się też plakaty, no i niestety wypełniacze, czyli pitu-pitu o rewelacyjnej zabawce, spis treści, reklamy innych magazynów.
(https://i.imgur.com/kGftkka.jpg)
(https://i.imgur.com/9FRED4i.jpg)
(https://i.imgur.com/gLvlIxb.jpg)
(https://i.imgur.com/yg6e7ak.jpg)
(https://i.imgur.com/hflk5Hw.jpg)
(https://i.imgur.com/Tamx5bd.jpg)
(https://i.imgur.com/2ym489N.jpg)
Wydania specjalne są w nieco większym formacie, zawartość w sumie podobna, choć są tutaj też fotokomiksy, mi w ogóle ta forma nie podeszła, stokroć wolę rysowane. Fotokomiksy tez rzuciły mi się w oczy w regularnym magazynie, ale na szczęście zdarzają się rzadko.
(https://i.imgur.com/lP6VtsD.jpg)
(https://i.imgur.com/caK3XEk.jpg)
(https://i.imgur.com/OjmS20L.jpg)
(https://i.imgur.com/LC3Lmlj.jpg)
(https://i.imgur.com/6betBBt.jpg)
(https://i.imgur.com/U80OVKu.jpg)
(https://i.imgur.com/7woBAIN.jpg)
Należy podkreślić, jak Smerf Kadet wspomniał, tylko dla Smerfnych komplecistów. Niczego nie żałuję!
-
To ja jeszcze dodam, że te łamigłówki, na których trzeba znaleźć konkretnego Smerfa i różne inne rzeczy (takie w stylu "Gdzie jest Wally"), są chyba wzięte z książek z serii "Smerfy. Gdzie jest...", które jakiś czas temu wydał u nas Egmont.
https://www.empik.com/szukaj/produkt?q=smerfy%20gdzie%20jest&qtype=basicForm (https://www.empik.com/szukaj/produkt?q=smerfy%20gdzie%20jest&qtype=basicForm)
Jeśli ktoś znajdzie gdzieś z drugiej ręki, to bardzo polecam dla pociech - piękne i szczegółowe rysunki, dużo się dzieje i można oglądać każdą scenę przez długi czas. Dawno temu kupiłem młodszemu bratu w prezencie, kiedy był mały, i stało się hitem :)
-
Czy Smerfy przez Egmont wydawane są na kredzie?
-
Czy Smerfy przez Egmont wydawane są na kredzie?
offset
-
Co oznaczają te ikonki smerfów na górze okładki?
(https://i.imgur.com/c1LjcKW.jpeg)
-
W 99% przypadków to liczba opowiadań w środku.
Przy czym Życie smerfów jest zmyłką, bo tam są jednostronicowe historie. Zmyłką jest również któraś olimpiada, bo do głównej historii doklejone są historyjki podobne do tych z Życia smerfów (ale nie są to duble).
-
Jakoś przegapiłem, że wyszły nowe Smerfy autorstwa samego Peyo zbierające historyjki o Gargamelu - krótkie historyjki, które ponoć nie ukazały się w serii głównej. Choć jak patrzę na te skany, to się zastanawiam, czy to na pewno Payo? Ten Gargamel jakiś taki bardziej pucołowaty.
(https://egmont.pl/media/catalog/product/cache/d347b5a444d95fb6d21a5d16ee0a850e/p/l/plansza_s10_1.jpg)
Edit: Już sobie doczytałem. Album zawiera sześć historyjek - dwie po 4 plansze, reszta po 8 plansz. Komentarze na BD nie są zachęcające:
"można pokochać Smerfy i łatwo zignorować ten album, którego ogólny klimat jest nieco dziwaczny w porównaniu z serią macierzystą"
"niewiele jest tego, co czyniło Smerfy tak czarującymi w czasach Papy Peyo (...) Rysunkom Smerfów brakuje finezji, (..) są niedbałe. I, paradoksalnie, jak na dzieło, w którym Gargamel jest „bohaterem”, jest on narysowany najgorzej. Grafika jest chaotyczna, przywodząc na myśl grę wideo, której akcja rozwija się zbyt szybko. Każda historia zyskałaby na jednej lub dwóch dodatkowych stronach, co pozwoliłoby na bardziej płynny przepływ akcji. (...) Krótko mówiąc, unikajcie! Przede wszystkim nie dawajcie tego albumu małemu dziecku, bo zniechęcicie je do małych niebieskich elfów. Zamiast tego dajcie mu pierwsze 10 albumów, które możecie wspólnie przeczytać, aby na nowo przeżyć magię..."
"Najciekawsza" jest okładka czwartego tomu serii (łącznie ma być ich siedem)
(https://www.bedetheque.com/media/Couvertures/Couv_223177.jpg)
Chyba jednak poczekam z zakupem na recenzje innych czytelników.
-
Jest jakiś koślawy ten tomik. Taki "out of character". Smerfy bywają mało sympatyczne, Gargamel głupszy niż da się uwierzyć.
Fabularnie (choć to w sumie za dużo słowo) wszytko faktycznie krąży wokół Gargamela (mamy m.in. jego brata, bratanków, kuzyna), ale historie są nudne i toporne. Do tego ostatnia historia z wzywaniem Lucyfera to już niezły cringe...
Także ogólnie słabo...
-
Jakoś przegapiłem, że wyszły nowe Smerfy autorstwa samego Peyo zbierające historyjki o Gargamelu - krótkie historyjki, które ponoć nie ukazały się w serii głównej. Choć jak patrzę na te skany, to się zastanawiam, czy to na pewno Payo? Ten Gargamel jakiś taki bardziej pucołowaty.
To nie są komiksy Peyo, to są komiksy zrobione przez Studio Peyo do różnych magazynów, później zebrane w tomie.
Co ciekawe, informacji o tym tomie nie da się znaleźć na francuskiej Wikipedii, ale już w niderlandzkiej wersji już wszystko jest - https://nl.wikipedia.org/wiki/Gargamel_et_les_Schtroumpfs
-
Jakiś czas temu wrzucałem tutaj fotki magazynu "Smerfy Zabawa na całego", magazyn wciąż jest wydawany, więc z ciekawości zakupiłem kolejne cztery numery. Formuła się nie zmieniła, nadal to miks krótkich komiksów, zabawek i łamigłówek oraz reklam.
(https://i.imgur.com/3Uc4PMR.jpeg)
Powyżej numery 5/2024, 1 oraz 2/2025. O czwartym będzie za chwilę.
W kwestii komiksów, jak można było się spodziewać, zaczynają się powtórki z obecnie wydawanej serii Egmontu - zbierającej, nie da się ukryć, odpadki ze świata Smerfów. Historie które często są słabe, bez większego polotu, ewidentnie niegodne by trafić do regularnej serii. Poniżej porównanie jednej strony w wydaniu magazynowym i Egmontowym. Co ciekawe, są różnice w tłumaczeniu, już sam tytuł posiada sporą różnice, czytając komiks, raczej prawidłowe tłumaczenie jest po stronie Egmontu. Porównując więcej dymków, wydaje mi się, że jednak tłumaczenie z magazynu jest o wiele lepsze!
(https://i.imgur.com/yQXEEqF.jpeg)
Wspomniane zagadki, szarady itp. Akurat traktuję je na plus, szczególne gdy trafiają się dwustronne plansze na których wiele się dzieje, i można je podziwiać przez dłuższą chwilę, odkrywając najróżniejsze smaczki.
(https://i.imgur.com/afN0K9h.jpeg)
Wspomniany czwarty numer to wydanie specjalne, numerowane jako 1/2025 z dodanym albumem na naklejki. Zarówno magazyn jak i album poświęcone zostały najnowszemu animowanemu filmowi, który raczej furory nie zrobił. Tym bardziej, że został na siłę uwspółcześniony, co widać nawet po kresce.
(https://i.imgur.com/JW7ie2z.jpeg)
(https://i.imgur.com/XpsorQZ.jpeg)
(https://i.imgur.com/8fr2zq7.jpeg)
(https://i.imgur.com/GgqNP5M.jpeg)
Ale największa przywara tego magazynu to to, że nie ma tutaj ani krzty komiksu. Jedyna namiastka to taka abominacja:
(https://i.imgur.com/wM0TpjI.jpeg)
To wydanie specjalne ble, reszta jak najbardziej, warta zainteresowania. A, oczywiście z każdym magazynem dostajemy jakąś badziewną plastikową zabawkę, niektóre mogą dać nawet chwilę przyjemności, choć coś sporo tutaj broni, z niniejszego pakietu mam na podorędziu łuk i kuszę. Akurat idealnie, jakby pojawił się Gargamel! Albo można wykorzystać na twórców tych historyjek, może podniosą nieco jakość scenariuszy? A jak zostanie jakaś strzała/bełt to dla tłumacza Egmontu.
-
nori napisał:
Smerfy, te co niedawno była tutaj dyskusja, to właśnie przedstawiciel tych nowych, nowożytnych Smerfów, wydawanych obecnie przez Egmont. Historie opisane w stopce jako twórczość Peyo, co jest najzwyklejszym podobno kłamstwem. I widać to po samych historyjkach. W tym tomiku jest ich parę - scenariusze tragedia, a i rysunkowo jest strasznie słabo, widać różnice pomiędzy poszczególnymi historyjkami, także niektóre postacie są różnie rysowane, jak choćby Mikołaj czy sam Gargamel. W kwestii scenariuszy, to zlepek jakiś pomysłów, często kończonych naprędce, bez większego sensu, wprowadzających pewne motywy tylko na moment, ot tak, bo może się da je wykorzystać. Jak choćby mówiąca choinka - i co z tego, olać ją w końcu... Nawet sam skład albumu jest od czapy, nikomu nie chciało się zrobić tego z głową. Ot, mamy historyjkę, gdzie Smerfy dostają prezenty, a później jest taka, gdzie piszą listy do Mikołaja. Może by ustawić je odpowiednio? A po co... A, i w sumie dodatkowa uwaga: bardzo dużo tutaj... przemocy. Większość problemów rozwiązuje sie komuś dając w łeb, odcinając ogon, piorąc po pysku. Edukacja pełną parą.
Źle to wygląda ( mam na myśli "Świat Smerfów", a nie reckę noriego).
"Świat Smerfów" odpuszczam. :(