Przeczytałem Cygana , pierwsze 3 tomy to taki bardziej cywilizowany "Madmax" z dużą dynamiką akcji, pięknymi rysunkami i truckerskim klimatem. Wogóle myślałem że to jest pierwszy komiks Mariniego a tu się okazuje,że ciut wcześniej było takie coś jak "Les dossiers d'Olivier Varèse".
Głównym bohaterem jest wyrazisty i impulsywny twardziel o aparycji Sylwestra Stallone z Rambo dla którego nie ma rzeczy niemożliwych i któremu żadna panna się nie oprze. Szybkie tempo,strzelaniny, wybuchy , cycki , intrygi i mamuty w lodowatym klimacie sprawiają że czyta się to bardzo dobrze, szybkie tempo historii plus Marini to gwarancja dobrej komiksowej rozrywki.
No właśnie, czytało mi się dobrze do 3 tomu, później cały klimat surowości, przetrwania, katastrofy klimatycznej uleciał i charakter serii zamienił się o 180 stopni. Główne wątki zostały potraktowane po macoszemu, mam wrażenie że scenarzysta już do samego końca nie wiedział co chce opowiedzieć.
Tom czwarty był jeszcze okej jako powiedzmy chwila oddechu od głównego wątku, podobał mi się wątek z wielkim finałem w stylu" piłka nożna, spać nie można" ale mimo wszystko klimat pierwszych tomów uleciał.
Graficznie jest świetnie, fajnie obserwować jak styl Mariniego zmieniał się na przestrzeni tomów i tylko to mnie trzymało przy lekturze bo losy postaci od 5 tomu kompletnie przestał mnie interesować.
Na plus jakość wydania oraz cena , całość zebrana w integralu z dużą ilością dodatków to coś za co można Egmont pochwalić .
Tomy 1-3 8/10
Tomy 4-6 5/10 i to głównie za ilustracje

