Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Komiksy europejskie => Wątek zaczęty przez: Koalar w So, 13 Kwiecień 2024, 14:49:19
-
Manu Larcenet (właściwie Emmanuel Larcenet) to francuski rysownik i scenarzysta komiksowy (angielska Wikipedia (https://en.wikipedia.org/wiki/Emmanuel_Larcenet)).
W Polsce jego pierwszy komiks to Codzienna walka (https://www.gildia.pl/komiksy/308540-codzienna-walka-wydanie-zbiorcze) wydany przez Wydawnictwo Komiksowe. Nowe wydanie tego tytułu w zmienionym tłumaczeniu (https://www.facebook.com/mandiocapl/posts/pfbid0pzn393mnk7pDMoayRLzAbwMmw1jCBrtd7zkrcrFSh2mPFNsUT1E8zNPAVnqyEPuPl) ma się ukazać nakładem wydawnictwa Mandioca, które obecnie wydaje u nas tego autora. Tytuły dotychczas wydane przez Mandiocę to:
- Raport Brodecka (https://www.gildia.pl/komiksy/449258-raport-brodecka)
- Blast t. 1 (https://www.gildia.pl/komiksy/533724-blast-1) i Blast t. 2 (https://www.gildia.pl/komiksy/570287-blast-2) (do tego tytułu zostało też stworzone etui (https://www.gildia.pl/komiksy/570289-blast-tomy-1-i-2-plus-etui))
- Terapia grupowa (https://www.gildia.pl/komiksy/590447-terapia-grupowa)
- Droga (https://www.gildia.pl/komiksy/596122-droga) (plus limitowana wersja cz.-b. (https://www.gildia.pl/komiksy/596123-droga-wersja-b-w-deluxe))
Ponadto w Donżonie t. 6 (https://www.gildia.pl/komiksy/588931-donzon-wyd-zbiorcze-6) rysownikiem jest Larcenet.
W planach Mandioki jest nowe wydanie Raportu Brodecka (https://www.facebook.com/mandiocapl/posts/pfbid0eibjqvKCciCsoES6Drxzq6fBABWm4PhTdCSRMQ16J1gVXXFMd83WPubzrdZYvPfcl).
Larcenet przyjął się u nas bardzo dobrze. W głosowaniu forum Gildii Codzienna Walka zajęła 6 miejsce na komiks roku 2016 (https://forum.gildia.pl/index.php/topic,39643.msg1390572.html#msg1390572), a sam tytuł miał dodruk. Już na tym forum komiksy Larceneta zdobywały takie miejsca w głosowaniach na najlepszy komiks danego roku:
- 2021 (https://forum.komikspec.pl/komiksowe-top-listy/komiksowa-top-lista-rok-2020-3313/msg171624/#msg171624): 1. miejsce za Raport Brodecka
- 2022 (https://forum.komikspec.pl/komiksowe-top-listy/komiksowa-top-lista-rok-2022-(glosowanie-glowne)/msg220348/#msg220348): 4. miejsce za Blast t. 1
- 2023 (https://forum.komikspec.pl/komiksowe-top-listy/komiksowa-top-lista-rok-2023-(glosowanie-glowne)/msg264721/#msg264721): 1. miejsce za Blast t. 2
Czytałem na razie tylko "Raport Brodecka" i jest to bardzo solidna cegiełka, w której duże wrażenie zrobiła na mnie przede wszystkim strona wizualna. "Blast" czeka na wenę, a "Drogi" pewnie niestety nie przeczytam bardzo długo. Resztę kupię raczej prędzej niż później.
Zapraszam do dyskusji na temat autora i jego komiksów.
-
a "Drogi" pewnie niestety nie przeczytam bardzo długo.
Można wiedzieć czemu?
-
(https://imgb.ifunny.co/images/50cfd5e3468b70a0d2f34b9c4d7b7381daf90a358ce609632464e0d3b5fe3576_1.jpg)
-
Bo mu nie po drodze.
-
Bo to sprawa honoru.
-
Pojawił się odpowiedni wątek, więc uznałem, że to dobre miejsce, by ulać tu swoje parszywe 3 grosze. Codzienną walkę przeczytałem gdy była po raz pierwszy u nas wydana. Szczerze powiem, że nie kojarzę nawet o czym był ten komiks. Nie znaczy to wcale, że mi się nie podobał, z tego co pamiętam, to wręcz przeciwnie. No ale gdy po latach nowy wydawca ostro lansował Raport, odłożyłem zakup na później. Dlaczego? Bo z zasady uważam, że wszelkie adaptacje są wtórne i nie wnoszą wiele dobrego do tematu. Ale prawdziwym powodem był raczej nachalny marketing wydawcy. Oczywiście później żałowałem, że taki byłem obrażalski. Pierwszego Blasta przeczytałem kilka miesięcy po wydaniu i muszę napisać, że bardzo żałowałbym gdybym go nie przeczytał. Pieknie wydany bardzo drogi komiks. Ale mimo wszystko było bardzo warto. Polecam! Tuż przed wydaniem słynnej Drogi zamówiłem dużą pakę komiksów, wśród których był m.in. drugi Blast, Terapia grupowa i ostatni Donzon. Napalony na Terapię, od razu się za nią wziąłem i męczę tę bułę do dziś. Tzn. to jest całkiem niezły temat i pięknie zrealizowany graficznie, ale niemiłosiernie rozwleczony, no i jakoś czuć w powietrzu tę niemoc twórczą Larceneta.... połknąłem po drodze m.in. tego Donzona ( ewidentnie najgorszy tom, można rzec popluczyny), no i teraz trochę obawiam się kończyć Blasta, bo jestem PRZELARCENETYZOWANY, choć być może to również efekt czytania modnego na forum tematu: honor i biznes.... ech, niepotrzebie chyba o tym wszystkim piszę
-
Blast 2 wymiata, właśnie kończę.
-
Przeczytałem właśnie dwa tomy Blasta (świetna rzecz), z rozpędu wziąłem się za Terapię Grupową i totalnie się od niej odbiłem. Doceniam warstwę graficzną, formę itd, ale w warstwie fabularnej (a raczej jej praktycznym braku) to totalna grafomania. Przerost formy nad treścią. Nie przemawia do mnie ten tytuł.
-
W moim prywatnym zestawieniu "Terapia grupowa" to ścisły top najlepszych komiksów przeczytanych w tym roku. Ale to sprawa mocno indywidualna.
I choć przyznam, że łatwa nie była to bawiłem się wyśmienicie. Ilość smaczków, żarcików i artystycznych mrugnięć okiem sprawiła mi autentyczną przyjemność. Do tego dochodzi zabawa historią sztuki (kolejny mój konik) i różnymi konwencjami. No i najważniejsze, że potrafię się utożsamić z bohaterem (wykształcenie i robota artystyczne, codziennie chcą od Ciebie "pomysłu stulecia", wypalenie zawodowe, sytuacja rodzinna itp. itd.)
Mi ten komiks autentycznie pomógł się ogarnąć i nieco przewartościować w moim własnym kryzysie. Poprawił humor. Generalnie zrobił swoją robotę w sposób lekki i przyjemny. Zadziałał zgodnie z tytułem. Może dlatego tak go cenię.
I nie jest ot lektura na jeden wieczór. Od dawna nie smakowałem komiksu tak jak tutaj, po troszeczku na kilka wieczorów. I pewnie za rok czy dwa do niego wrócę.
Zacna rzecz choć rozumiem, że nie każdemu będzie się podobać :)
-
Na koniec "tygodnia z Larcenetem" zabrałem się za ponowną lekturę "Codziennej walki". Ależ to jest dobre, zapomniałem już jak bardzo! Dla tych wszystkich, którzy nie załapali się na pierwsze, polskie wydanie - absolutny must have!
-
Ja z kolei od "Codziennej walki" zupełnie się odbiłem. Ten komiks nie trafił do mnie ani w formie, ani w treści i szybko się go pozbyłem. Od tego momentu do Larceneta podchodzę ostrożnie. Adaptacje robi wybitne, ale już nad "Terapią grupową" cały czas się zastanawiam - wydaje mi się że może to być zbliżone właśnie do "Codziennej walki".
-
Jeśli "Codzienna walka" ci nie podeszla, to omijaj "Terapię grupową" szerokim łukiem
-
Ja z kolei od "Codziennej walki" zupełnie się odbiłem. Ten komiks nie trafił do mnie ani w formie, ani w treści i szybko się go pozbyłem. Od tego momentu do Larceneta podchodzę ostrożnie. Adaptacje robi wybitne, ale już nad "Terapią grupową" cały czas się zastanawiam - wydaje mi się że może to być zbliżone właśnie do "Codziennej walki".
Niekoniecznie podobna. "Codzienna walka" to obyczajówka, mimo wszystko płynna narracja, walka z własnymi demonami, ale wpisana w spójną i bardziej konwencjonalną fabułę. Swoją drogą mój ulubiony Larcenet. Z kolei "Terapia" to już mnogość stylów, dygresji i wątków. Bardziej meta, bardziej teatr. Nie dla każdego, poza tym sporo tekstu. Ja to smakowałem, ale rozumiem tych, których odrzuca. No i zdecydowanie jestem z teamu autorskie komiksy > adaptacje
-
Niekoniecznie podobna. "Codzienna walka" to obyczajówka, mimo wszystko płynna narracja, walka z własnymi demonami, ale wpisana w spójną i bardziej konwencjonalną fabułę. Swoją drogą mój ulubiony Larcenet. Z kolei "Terapia" to już mnogość stylów, dygresji i wątków. Bardziej meta, bardziej teatr. Nie dla każdego, poza tym sporo tekstu. Ja to smakowałem, ale rozumiem tych, których odrzuca. No i zdecydowanie jestem z teamu autorskie komiksy > adaptacje
Zgadzam się z przedmówcą, z tym że mnie nie odrzuca, a zwyczajnie nudzi. Ciągle to samo wałkowane przez 3 albumy w różnych stylach i odmianach.
-
Moja opinia o Blast, przeklejona z innego tematu:
Blast 1,Manu Larcenet - 5+/10.
Pewnie to dość niepopularna opinia tu na forum, gdzie Blast od Mandioki jest raczej chwalony, i to mocno. Trudno odmówić temu komiksowi klimatu - jest świetnie narysowany. Manu Larcenet to prawdziwy artysta, jego operowanie szarościami, czernią, bielą, oddawanie nastroju, pozorna niechlujność lub momentami hiperdokładność to są rzeczy, które wybieram, by zapamiętać z tego albumu. Sama historia lub miejscami sposób opowiadania były dla mnie dręczące - zerkałem co jakiś czas, czy dużo jeszcze mi zostało.
Nie potrafiłem zainteresować się losem głównego protagonisty na tyle, by chcieć sięgnąć po tom numer dwa. Owszem, mamy tu klimat tajemniczości, niedopowiedzeń, a sam autor stara się, byśmy wręcz czuli lepkość zła... wychodzi różnie. Klamra, spinająca całą powieść, jaką jest przesłuchanie wypada w moim mniemaniu bardzo źle. Generyczne postaci policjantów, niezwykle wręcz sztuczne dialogi między nimi oraz komisarzem czy przesłuchiwanym budziły moje zdumienie. Tym bardziej, że gdy snuta jest właściwa retrospektywna opowieść, to ma się wrażenie lekkości - wychodzi to o wiele bardziej naturalnie. Ale nadal bełkotliwie i męcząco. Postać głównego bohatera jest niestety przerysowana do absurdu, przez co momenty, w których do głosu dochodzi jego prawdziwe ja były dla mnie obojętne i niewiarygodne. Końcówka albumu, gdy pojawia się Jackie, postać drugoplanowa, dźwignęła te opowieść na tyle, że środek ciężkości opowieści przeniósł się z (męczącego i bełkotliwego) traktatu filozoficznego osoby trudnej w stronę biegu jakichś wydarzeń, przynoszących odrobinę dreszczyku emocji. Ale to było dla mnie za mało...
W skrócie: szalenie interesująco narysowany komiks, który mnie zmęczył. Ostatni raz takie męki przy czytaniu komiksu przechodziłem przy Portugalii.
-
A będziesz czytał drugi tom ?
-
Dziwne, bo dla mnie zarówno Blast jak i Portugalia były bardzo ożywczymi powiewami. Obydwa tytuły coś wnosiły, skłaniały do refleksji, a nie tylko zastanawiania się nad tym co tu się wydarzyło, i mówiły coś o życiu i świecie. I obydwa pomogły mi w jakimś kryzysie czytelniczym, kiedy większością rzeczy byłem znudzony. I obydwa mają status "przeczytać kiedyś ponownie".
-
Mam tak samo Portugalia - Pedrosa jak i BLAST są u mnie wysoko w rankingu TOP 10 przeczytanych komiksów.
Na Portugalie przyznam że musi przyjść czas, bo tak czytać w ciągu komiksy typu - SLAINE, Wolverine Broń X i potem Portugalia - to nie ma szans że zagra :-)
-
Dziwne, bo dla mnie zarówno Blast jak i Portugalia były bardzo ożywczymi powiewami. Obydwa tytuły coś wnosiły, skłaniały do refleksji, a nie tylko zastanawiania się nad tym co tu się wydarzyło, i mówiły coś o życiu i świecie.
Ciekawe, bo jak dla mnie to i 'Portugalia', i komiksy Larceneta (Codzienna walka i Raport Brodecka, po późnejsze już nie sięgałem) pokazały, że ich autorzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia o życiu i świecie.
-
O kurcze - Larcent dla mnie to mistrz i każda pozycja to wspaniała uczta, uwielbiam
Za to mam inną niepopularna opinie i uważam, że Alan Moore to najbardziej przereklamowany autor
-
Ciekawe, bo jak dla mnie to i 'Portugalia', i komiksy Larceneta (Codzienna walka i Raport Brodecka, po późnejsze już nie sięgałem) pokazały, że ich autorzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia o życiu i świecie.
To zapytam - skoro nie oni, to kto w takim razie ma?
-
No mnóstwo nazwisk mógłbym zapodać, nie wiem czy jest sens bawić się w wyliczanki. Ale akurat Larcenet i Pedrosa to dla mnie takie typowe dzieci zachodu końcówki XXw. Już przy 'Trzech cieniach' wiedziałem, że Pedrosa nie będzie moją bajką, ale to jeszcze była niezła, sprawna opowieść, z mojego punktu widzenia dla młodszych bardziej, ale sprawna, no i świetnie narysowana. Portugalia to okropny snój, fantastyczny graficznie, ale fabularnie mocno niewykorzystany, postaci przewija się masa, ale Pedrozie brakuje wyczucia, spostrzegawczości, dociekliwości by wyciągnąć z nich coś ciekawego. Takie przeciwieństwo Sattoufa, który gdziekolwiek się znajdzie, w jakimkolwiek towarzystwie będzie, jest w stanie wyciągnąć coś prawdziwego, trafnego, dowcipnego, poruszającego. Pedrosa wygląda przy nim jak emo - 'no ładnie tu, ładnie tam, ale jakoś tak nie cieszy mię nic, no nie wiem, nie wiem, coś bym napisał, ale nie wiem co, nie wiem po co'. Z grubsza tak jego 'Portugalie' zapamiętałem - jako podróż autora, który potrafi w ciekawe miejsca trafić, ale nie potrafi o nich ciekawie opowiedzieć.
Larcenet - no też nie miał u mnie udanego startu z 'Codzienną walką', ot, problemy pierwszego świata, sam autor nie był na tyle ciekawy, by mnie jakoś miały obchodzić, i zbyt mało dowcipny, by miały bawić. W Raporcie Brodecka pokazał się bardziej jako fantastyczny ilustrator bardziej niż fantastyczny komiksiarz - mnóstwo dokładnych, dopracowanych, dopieszczonych kadrów, widać hektolitry godzin spędzonych nad planszami. Tyle że sporo z tych kadrów jest dla opowieści zbędnych, nie służących narracji, nie posuwających do przodu fabuły, nie mówiących wiele o postaciach - bohater jest zmęczony, biedny, pokrzywdzony, no źle mu jest bardzo. Razi tu banalność świata, gdzie nie ma ludzi, charakterów, jest zlana w jedno masa ze złymi intencjami, podkreślanymi każdym możliwym rodzajem ponurego spojrzenia na twarzach - to na wypadek, gdyby się czytelnik nie domyślił, że masa ma złowrogie zamiary i jest niesympatyczna. Tu mi się kojarzy 'Ode to Kirihito' Tezuki, gdzie bohater trafia w podobnie nieprzyjazne miejsce, i jednak Tezuka wyciągać nieporównywalnie więcej z sytuacji, potrafi pokazać nie tak jednowymiarowe postacie, potrafi znaleźć wyróżniające się jednostki. Do tego używając maksymalnie uproszczonej kreski. Larcenet wpada tu w banały i stereotypy troche jak Loisel i Tripp w Składzie głównym.
To tak z grubsza, pokrótce to uważam obu artystów nieco za snobów, zaintersowanych najbardziej sobą, ale niepotrafiących mnie sobą zainteresować.
-
No mnóstwo nazwisk mógłbym zapodać, nie wiem czy jest sens bawić się w wyliczanki.
Z tego mnóstwa nazwisk podaj np trzy.
-
W sumie nadal ciekawe, bo zgadzam się, że "Trzy cienie" to raczej dla młodszych, a "Skład główny" osuwa się w banały i stereotypy (aczkolwiek pozostaje uroczy).
Co do "Portugalii" to owszem, jest to podróż autora, ale nie o miejsca i opowiadanie o nich tam chodzi.
"Codziennej walki" nie znam, za długo zwlekałem z podejściem. "Raport" to adaptacja, i za bardzo zlewa mi się teraz z książką, aczkolwiek to co piszesz to dokładnie jest tak, jak było w książce - ta masa była zła, to nie było studium jednostek, tylko masy. Zgoda natomiast co do pewnej dosłowności - miałem nadzieję, że pójdzie ta adaptacja w nieco inną stronę.
Ale to i tak nie zmienia faktu, że "Blast" wymiata. A Pedrosa zrobił też nie wiem czy nawet nie lepsze "Równonoce".
Zarzutu o snobizm z kolei nie rozumiem.
-
Z tego mnóstwa nazwisk podaj np trzy.
Np Steve Gerber, Marjane Satrapi, Christoph Blain.
-
Żeby ten Blain jeszcze wiedział, jak dokończyć co zaczął mówić...
-
Czesi właśnie wydają Blasta. Wersja z pudłem limitowania do 250 egzemplarzy. Koszt to 2222 koron czyli ok 387 złotych. Szczerze mówiąc to wydanie czeskie podoba mi się bardziej niż nasze. Dużo ładniejszy box, te bazgroły są u nich we wnętrzu pudła. No i mają litografię.
https://www.argo-bibliofilie.cz/knihy/100-blast-box
(https://i.imgur.com/53yXR45.jpeg)
(https://i.imgur.com/F3rbcq2.jpeg)
(https://i.imgur.com/9HDOumB.jpeg)
(https://i.imgur.com/WEaXFK9.jpeg)
(https://i.imgur.com/4Yt7u1m.jpeg)
(https://i.imgur.com/OHCjuvs.jpeg)
(https://i.imgur.com/j190xQm.jpeg)
(https://i.imgur.com/Pp1WbFO.jpeg)