Szkopuł w tym, że wszystkie węgierskie komiksy które u nas wydali to były adaptacje światowej literatury.
Nawet naszej - "Faraon". I natrzaskali tego o wiele więcej. Nie wiedzieć czemu akurat taką obrali sobie drogę.
Dla jednych to wada, innym to nie przeszkadza.
Ja akurat wolę czytać autorskie komiksy niż znane mi fabuły z książek.
Ale przyznaje, że w kategorii scenariuszy adaptowanych te komiksy są całkiem fajne.
Jakby tak ktoś wydał u nas kilka integrali z najlepszymi takimi historiami to kto wie, może bym się skusił.
Tłumacz już się zaoferował

Oczywiście to raczej czysta fantastyka, tak że temat raczej sentymentalny do powspominania.