Może komiks iberoamerykański by pasowało, choć chyba dosłownie nie spotkałem takiego określenia.
Faktycznie ten krąg może się poszczycić wybitnymi artystami, szczególnie ilustratorami, z oryginalnym dorobkiem. Wszyscy kojarzą pewnie "brytyjską inwazję" z późnych lat '80 (Gaiman, Moore, Bolland, Morrison), ale warto przypomnieć, że wcześniej na amerykański komiks wpłynęły w latach '70 "inwazja filipińska" (DeZuniga, Alcala, Redondo, Nino) oraz, powiedzmy, "inwazja latynoamerykańska" (Breccia, Maroto, Fernandez). Ta ostatnia ukształtowała np. odradzający się komiks grozy w Ameryce.