@Gustavus_tG: Przypomniałeś mi o cudownej reklamie szkoły językowej w Holandii: wesoła, uśmiechnięta rodzina (2+2) siedzi w samochodzie, ojciec włącza radio i nagle bans, bans, rytmiczna, wesoła muzyczka. Wszyscy się do siebie uśmiechają jeszcze szerzej, podrygują, emanują szczęściem.
Tymczasem z głośników słychać: "I wanna f*ck you in the *ss"...
Tyle w temacie: brzmi, ale nie rozumiem znaczenia.
Natomiast już Twoje zmiany i podejście pt. "co zrobić, żeby to brzmiało lepiej", super. Na tym polega właśnie pochylanie się nad brzmieniem tekstu. Choć jak sam piszesz, niewiele to zmieni, bo zdaje się, że nie o brzmienie tutaj chodzi.
Niemniej polemizowałabym z /wkraczaniem w sen/, bo jednak to czasownik, który niesie ze sobą jakiś ciężar, a konkretnie ciężar kroków. W sen lub do snu się najczęściej właśnie wchodzi i ta kolokacja jest naprawdę częsta. /Wkraczanie w sen/ odbiera całą ulotność temu procesowi. Po francusku jest dokładnie /wchodzenie/. Poza brzmieniem należy się pochylić również nad odwzorowaniem oryginału i myśli/zamysłu zawartej/-go w oryginalnych zdaniach.
Z tą ciemnością i mrokiem to w sumie dość trudna sprawa, bo po francusku mamy często spotykane /ciemności/ (w liczbie mnogiej). One na polski są tłumaczone na wiele sposobów: ciemność (w l. poj., bardzo rzadko używamy tu mn.), mrok właśnie, pomroka. Nie umiem określić (ze swoją nikłą znajomością języka), na ile silne są to synonimy w kontekście francuskiego określenia /ténèbres/; podejrzewam, że silne, można by zamienić. Choć patrząc po np. tytułach komiksów: egmontowa
Ciemność pochodzi od /ténébreuse/, czyli dosłownie: ciemnej, mrocznej, posępnej, lainowa
Pomroka to właśnie rzeczone /ténèbres/, ale ponieważ komiks pojawił się względnie krótko po
Ciemności, to już nie dało się jej wykorzystać w tym celu...
No ale znowu: zdaje się, że nie o brzmienie tu chodzi...