Autor Wątek: Bruno Brazil  (Przeczytany 4665 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline starcek

Bruno Brazil
« dnia: Cz, 15 Kwiecień 2021, 22:03:54 »
Skoro pierwszy integral znika z dyskontów, czas chyba na osobny wątek, do którego można wrzucić wcześniejsze posty. ;-)

Od siebie dodam, że ramotka jest do przejścia, gdy silnie ma się w tyle głowy, że to komiks z pisma dla czytelników od lat 7 (do 77). Najbardziej irytująca jest łopatologia pojawiająca się co jakiś czas, mająca wytłumaczyć, co, jak i dlaczego – na szczęście dawki tej trutki nie są mocne. Trochę irytuje europejskie podejście do dialogów z masą tekstu – ale co jakiś czas dynamika rysunków pozwala zapomnieć o tym mankamencie. Widać oczywiście, że Vance cały czas rysuje te same kobiety tylko podmieniając im w kolejnym komiksach imiona i nazwiska, ale skoro mu to wychodzi, nie ma co się burzyć.  :D

Ongrys podszedł do integrala jak należy, ale dla mnie jedynym mankamentem jest brak wspomnianych w tekście o genezie serii pierwszych, krótszych historii. Niestety zapewne dusza komplecisty ucierpi, bo  te historie nie zostaną upchnięte do albumu końcowego - pewnie nie doszło do ich cyfryzacji i retuszu.

Tak, czekam na kolejny tom. Kupię, kupię.

 ;)
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline srogin

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #1 dnia: Cz, 15 Kwiecień 2021, 22:08:26 »
Właśnie te krótkie historyjki zazwyczaj daje się do ostatniego tomu - patrz Bernard Prince, czy Władcy Chmielu.

Offline burberry

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #2 dnia: Cz, 15 Kwiecień 2021, 23:13:56 »
Kupiłem pierwszy tom właśnie, czekam na natchnienie i wolny czas, by przeczytać. Pamiętam tylko jakiś urywek ze Świata Komiksu...

Offline starcek

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #3 dnia: Cz, 15 Kwiecień 2021, 23:24:26 »
Właśnie te krótkie historyjki zazwyczaj daje się do ostatniego tomu - patrz Bernard Prince, czy Władcy Chmielu.

Do tych dwóch nie zajrzę na pewno, ale chyba w Valerianie (choć to nie Ongrys) chyba też tak było? Czyli jest nadzieja.
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline JonasCrow

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #4 dnia: Cz, 15 Kwiecień 2021, 23:54:47 »
Niestety zapewne dusza komplecisty ucierpi, bo  te historie nie zostaną upchnięte do albumu końcowego - pewnie nie doszło do ich cyfryzacji i retuszu.

według tej strony: https://www.bedetheque.com/BD-Bruno-Brazil-INT3-Integrale-3-210235.html wszystkie te krótkie historyjki znajdują się w trzecim integralu :)

Offline starcek

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #5 dnia: Pt, 16 Kwiecień 2021, 08:20:51 »
Wspaniale!
Za każdym razem, gdy ktoś napisze: 80-ych, 70-tych, 60.tych, '50tych - pies sra na chodniku w Tychach.

Offline Pig-Pen

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #6 dnia: Nd, 18 Kwiecień 2021, 12:24:17 »
Pierwszy tom integrala "Bruno Brazil" jest wydany przez Ongrys bez zarzutu - nie żałuję jego zakupu i zamierzam kupić kontynuację, kiedy się pojawi. Ale całość, mimo wszystko, trochę mnie rozczarowała. Nie mam nic przeciwko ramotkom, nawet staram się z nich wyciskać dużo frajdy wynikającej z tego, że ramotkami są, ale tutaj gryzie jednak parę rzeczy boleśnie. Na pewno rzecz momentami przegadana, bohaterowie tłumaczą topornie różne kwestie, wybory, postawy itd. Ekipa Bruno Brazila jest niby pełna indywidualności, ale czasem, mam wrażenie, te postacie zlewają się. No i o ile w pierwszej ("Rekin, który umarł dwa razy") opowieści mamy historię rzekomego nazistowskiego skarbu, to 2,3 i 4 są już do siebie dość podobne (w "Komandzie Kajman" chodzi o wpływanie na odbiorców za pomocą nadajnika umieszczonego w Ameryce Południowej, w "Oczach bez twarzy" o hipnotyzowanie i wprawianie w jakiś trans umożliwiający posłuszeństwo, wreszcie w "Sparaliżowanym mieście" o uśpienie miasta za pomocą sygnału).

Offline Komediant

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #7 dnia: Nd, 18 Kwiecień 2021, 13:29:23 »
Faktycznie sporo naiwności, tak jak w 'Comanche' Greg zaskoczył na plus tak tu rozczarował.
Zaskakująco wprost odnotowano to też w samym artykule z dodatków: "Z albumu na album przygody Brazila stawały się coraz mniej infantylne. Czytelnicy nie protestowali, wręcz przeciwnie, ku wielkiej uldze Grega".
Też planuję przeczytać pozostałe tomy, chociaż obniżania poziomu infantylności w pierwszym integralu nie widać. Fajne wydanie, świetne dodatki, w tłumaczeniach Kuby Sytego jak zwykle coś mi zgrzyta chociaż ujdzie. Pare literówek, druk i papier bardzo dobre.

Troche śmieszne są takie oceny jak ta - https://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=29683
No ja rozumiem że komiks jednym podejdzie bardziej, innym mniej, ale troche obiektywizmu wypada zachować i nie rzucać 10/10 na prawo i lewo... I bierz tu recencje komiksowe na poważnie.
« Ostatnia zmiana: Nd, 18 Kwiecień 2021, 13:31:06 wysłana przez Komediant »

Offline grzegorz.cholewa

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #8 dnia: So, 07 Maj 2022, 16:47:02 »
Najlepsza historyjka to była chyba ta pierwsza. Potem elementy dość absurdalnego s-f, część 2 i 4 w tym przodują. Zdobycie miasta niemałej wielkości za pomocą aparatury nie bacząc, że przez takie miejsca nieustannie ktoś przejeżdża i nie trzeba było ekipy Brazila by powiadomić o epidemii. Nagięcie woli ludzi za pomocą telewizora. No, w Bondzie nigdy nie było tak idiotycznych pomysłów na opanowanie świata czy miasta. Moonraker może i był kiczowaty ale i tak miał wiarygodniejszy plan. Główna zła kobieta, która jest chyba niezniszczalna. Ma lepszą żywotność od Jasona Voorheesa.

Ale czytało się przyjemnie a główna wada Bruno Brazila to tak naprawdę chwilami za dużo gadania i inflantylność tychże dialogów i sam Bruno, który jest tak dobry i nie chce zabić żadnej kanalii.

Z jego pomocników wyróżnia się laska z batem i Gaucho, reszta to tło żeby sobie było.

Offline grzegorz.cholewa

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #9 dnia: Cz, 28 Sierpień 2025, 18:05:22 »
Operacja Alak 6

Dziewiąty i de facto ostatni album Bruno Brazila. Zimna wojna i źli Rosjanie to temat finału. Są albumy 10 i 11 a nawet długie opowiadanie z postaciami z komiksu ( Zapytaj o Ojczulka Konfucjusza ) ale są to już tylko krótkie nowelki jakie były na koniec Bernarda Prince'a. Można poczytać we wstępie, że seria to niewykorzystany potencjał, ledwie 9 odcinków a Greg udaraślał formułę i zdejmował na stałe członków Komanda. Greg pisał album 10 ale mu się odechciało ( jest kilka skończonych stron i dalszy scenariusz do planszy dwudziestej ). Potem przyszedł Van Hamme i z Vancem robili bliźniaczo podobną serię o szpiegach - XIII.

Czy szkoda? Van Hamme znalazł by sobie innego rysownika a Bruno z każdym albumem się rozwijał. A tak cała przetrzebiona paczka poszła na życiową emeryturę.
« Ostatnia zmiana: Cz, 28 Sierpień 2025, 18:10:16 wysłana przez grzegorz.cholewa »

Offline deFranco

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #10 dnia: Cz, 28 Sierpień 2025, 20:34:20 »
Ja mam słabość do starych frankofonów i wezmę w zasadzie wszystko, ale z Bruno Brazilem się nie polubiłem.
Tak, po prawdzie, z tych poprzednich, to podobał mi się tylko pierwszy album, w którym Brazil działał solo.
Później gdy powstają Kajmany, wszystko siadło.
Trudno nawet nazwać Brazila głównym bohaterem, bo scenariusz rozkłada się na kilka osób, co nie bardzo
mi się podoba. Do tego fabuły mało finezyjne, polegające właściwie na ganianiu za jedną babą i sporo
infantylnej akcji.
O dziwo, ten nowy integral nie jest taki zły. Znów są solowe występy Brazila, a "Operacja Alak 6" daję radę.
Jest więcej szpiegostwa, kryminału niż samej akcji. Może faktycznie Brazil zaczął się rozwijać. Tego już
się nie dowiemy.

Tylko słówko do tłumacza, bo jedna rzecz strasznie ukłuła mnie w oczy.
Scena w śmigłowcu, gdy rusek krzyczy "łap za kałasza".
Panie tłumaczu, nie każda radziecka broń to kałach. Tym bardziej, że na rysunku wyraźnie widzimy
karabin maszynowy. W oryginale jest "la mitrailleeuse" czyli dosłownie karabin maszynowy.
Powinno być po prostu "łap za karabin". I tak na przyszłość kałach to karabinek, a nie karabin.
Na rysunku jest coś jakby PKM. Nie jestem ekspertem, ale to wygląda jak jakaś wariacja PKM z RPD.
PKM jest również konstrukcji Michaiła Kałasznikowa, ale żaden żołnierz nie nazwie go kałaszem.

P.S.
"Dzień dobry. Zastałem Jolkę ?" też nie brzmi dobrze.
Czekam na: Bob Morane, Ric Hochet, Vampirella, Tomb of Dracula, Den, Indiana Jones, Xenozoic, Barb Wire, Alpha, Estelle

Offline grzegorz.cholewa

Odp: Bruno Brazil
« Odpowiedź #11 dnia: So, 30 Sierpień 2025, 16:18:00 »
Ja tam uważam, że niektóre odcinki Brazila były lepsze niż kilka Bondów, chociażby trzy ostatnie z Craigiem. Brazil działał w ekipie bo sam by nic nie wskórał. W sumie może Bondom by wyszło na dobre jakby prócz 007 kręciły się koło niego też inne numerki. Brazil nie byłby sam, niedokończony i prawdziwy album 10 - nie Akta... siłowo przemianowane na kontynuację Operacji Alak 6, już zapowiadały nowych partnerów Brazila.

Offline Ongrys

Odp: słówko do tłumacza
« Odpowiedź #12 dnia: Pt, 12 Wrzesień 2025, 15:26:31 »
Tylko słówko do tłumacza, bo jedna rzecz strasznie ukłuła mnie w oczy.
Scena w śmigłowcu, gdy rusek krzyczy "łap za kałasza".
Panie tłumaczu, nie każda radziecka broń to kałach. Tym bardziej, że na rysunku wyraźnie widzimy
karabin maszynowy. W oryginale jest "la mitrailleeuse" czyli dosłownie karabin maszynowy.
Powinno być po prostu "łap za karabin". I tak na przyszłość kałach to karabinek, a nie karabin.
Na rysunku jest coś jakby PKM. Nie jestem ekspertem, ale to wygląda jak jakaś wariacja PKM z RPD.
PKM jest również konstrukcji Michaiła Kałasznikowa, ale żaden żołnierz nie nazwie go kałaszem.

Drodzy czytelnicy!

Bardzo dziękujemy za uwagi i informacje zwrotne.

Pamiętajcie, że to co widzicie w wydrukowanym albumie to nie tylko efekt pracy tłumacza, ale także redaktora  / redakcji.

W tym konkretnie przypadku tłumacz przetłumaczył:

"Nie zatrzymujcie się! To tylko niewielka awangarda! Władimir! Łap za maszynówkę!"

Na etapie redakcji tekstu został on zmieniony na:

"Nie zatrzymujcie się! To tylko parę osób! Władimir! Łap za kałasza!"

Akurat ten tom Brazila napotykał na różne przeszkody, tłumaczyły go dwie osoby i poprawiało dwóch redaktorów, nie licząc wydawcy i korekty. A jednak nikt nie zwrócił uwagi, że faktycznie "karabin" brzmiałby tu nieco lepiej.

Za to cała ekipa zauważyła wiele innych rzeczy, dzięki czemu Wy ich już nie zobaczycie, bo zostały poprawione.

Miłej lektury. Pozdrawiam.