Źle sformułowane pytanie - bo jakiś tam poziom trzyma cały czas.
Rozumiem jednak że autorowi chodziło kiedy seria straciła wysoki poziom . Dlatego zagłosowałem na Niewidzialna Fortecę.
miażdżąca większość (wszyscy oprócz 3 głosujących, na tę chwilę) zgadza się, że do Wilczycy warto czytać.te trzy głosy to zwykłe heheszkowanie.
Przecież "Niewidzialna Forteca", "Słoneczny Miecz" i "Piętno Wygnańców" - ten album szczególnie, to doskonałe części."Słoneczny miecz" to tęga paździerz (tych blasterów więcej niż psów), "Niewidzialna forteca" to w całości recykling starych motywów (łącznie z uwięzieniem w skalnej niszy), a "Piętno Wygnańców" w najlepszym razie jest po prostu głupawe. Przykład?
W tych późniejszych albumach nie ma nic wybitnego - taka komiksowa średniawka. Van Hamme wprowadza fabularny recykling (Strażniczka kluczy) albo gubi klimat i świeżość pierwszych Thorgali zmierzając w kierunku seriali klasy B typu Niewolnica Isaura. Rosiński rezygnuje z efektownie rozplanowanych plansz i szczegółowości na rzecz grubo kładzionego tuszu i sztampowych kadrów. Słoneczny miecz doskonałą częścią? Bez żartów.Tak jakby przed Wilczycą nie było średniawek. Miedzy Ziemią... przegadana średniawka, Gwiezdne Dziecko średniawka (tutaj jest dopiero Niewolnica Isaura). Idąc tokiem 'średniawek' równie dobrze można zaznaczyć "Miasto..." jako ostatni naprawde dobry, bez wad, telenowel i recyclingu.
"Piętno Wygnańców" w najlepszym razie jest po prostu głupawe.Ciekawa opinia.