Dobra, przeczytałem, żebyście Wy nie musieli... bo w sumie nie warto.
Tekstu jest ze dwie strony sumujące wrażenia redaktora (Łukasza M. Wiśniewskiego) na temat najbardziej znanych w Polsce publikacji Andreasa. Faktów niewiele (a jeśli już to powszechnie znane), interesujących refleksji też. Kilka rzeczy mnie zdziwiło - autor artykułu stwierdza np. że Rork wymaga wnikliwej lektury, ale już serię Arq można śledzić bezstresowo. Wspomina też o sekwencjach niemych, ale nie przywołuje całego niemego albumu Koziorożca.