Autor Wątek: Andreas  (Przeczytany 13043 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Leyek

Odp: Andreas
« Odpowiedź #75 dnia: Pn, 01 Czerwiec 2020, 17:46:36 »
A jak Ty tą końcówkę interpretujesz? ;)

Offline donT

Odp: Andreas
« Odpowiedź #76 dnia: Wt, 02 Czerwiec 2020, 15:10:36 »
Mowiac szczerze - jeszcze tego nie rozgryzlem. Pewne elementy ukladanki wydaja sie oczywiste, inne nie bardzo do siebie pasuja, a co do jeszcze innych - nie mam na razie zadnej koncepcji (np.
Spoiler: PokażUkryj
kim jest tajemniczy sasiad, ktory zdaje sie sporo wiedziec
). Mam nadzieje, ze kolejna lektura przyniesie kolejne wskazowki. Jak juz wspomnialem - to nie jest wcale taki latwy w odbiorze tytul.

Offline tuco

Odp: Andreas
« Odpowiedź #77 dnia: Nd, 05 Lipiec 2020, 17:27:34 »
Taaa... "najprostszy w odbiorze komiks Andreasa od lat", no ciekawe, ciekawe sformułowanie. Jest to możliwe, bo patrzę jedynie ze swojej perspektywy (jak chyba większość z nas), a moja perspektywa (obiektywnie patrząc, co oczywiście nie jest prawdą...) zawęża się (starość, używki, itepe..), ale z tej mojej perspektywy wcale to tak nie wygląda. Nie wiem, jak widzą to inni, ale patrząc na niewiele skąpych informacji na temat "Argentyny" można wysnuć jeden z kilku wniosków:
- to zupełnie nieprawdziwa teza (komiks wcale nie jest łatwy w odbiorze),
- komiks jest słaby (jak na standardy Andreasa) i dlatego prawie nikomu nie chce się o nim pisać,
- komiks nie jest ani specjalnie trudny, ani też nie jest jakiś przełomowym odkryciem, dlatego nie generuje prawdziwej dyskusji połączonej z rozkmińską wymianą spostrzeżeń czytelników.
Nie skupiałem się na roztrząsaniu, która z tych opcji jest najbliższa prawdy, wolałem zając się samym komiksem jako takim.

OTÓŻ.
Warstwa graficzna jaka jest: każdy widzi, nie będę komentował, wolę wcześniejsze prace Andreasa, ale chciałbym tylko zauważyć, że (moim zdaniem) taka uproszczona forma graficzna ma swoje źródło w treści samego komiksu, a przynajmniej w jednej z jego interpretacji.
Skupmy się więc na INTERPRETACJI.
Chcę zaznaczyć, że jest ona moją autorską wizją tego komiksu i nie posiłkowałem się żadnymi innymi (nie licząc kilku wpisów na tym forum i 2 komentarzy w sklepie Gildii). Zacznę może od przytoczenia treści najbardziej konkretnego z tych wpisów:

Spoiler: PokażUkryj
"Cała akcja, oprócz prologu i końcówki, to wyobraźnia dziecka - świadczą o tym liczne uproszczenia (np. snajper strzela do córki szychy a w sumie nic wielkiego się nie dzieje) i tego się można domyślić w czasie lektury. Prawdopodobnie to ta dziewczynka z Argentyny wyobraża sobie to wszystko - tu są tropy jak to, że jej przyczepa obklejona jest artykułami (i na zdjęciach z nich jest np. ten francuski polityk) versus pokój ze zdjęciami blondwłosej dziewczynki; matka zaćpana vs matka w śpiączce. Swoją matkę idealizuje jako żonę barona narkotykowego. Możliwe, że pomaga jej dodatkowo to że szprycuje się ugryzieniami węża, który w prologu uciekł tym sprzedawcom prochów."

oraz tytułu komentarza w sklepie G.:
"Sen we śnie"


Nie mówię, że to interpretacje niedobre, wcale nie. Cała "fajność" fabuł Andreasa właśnie w tym, że oprócz zaprezentowania często ciekawej opowieści, zawiera w niej całkiem sporo niuansów i drobnych wskazówek, które powiodą bardziej dociekliwego czytelnika do zbudowania sobie innej wersji przedstawionych "wydarzeń". Całkiem możliwe, że często takie przemyślenia doprowadzą nas na przysłowiowe manowce, ale akurat w przypadku "Argentyny" pozostawienie fabuły jedynie na pierwszym, dosłownym poziomie jest zupełnie bez sensu, bo wyprowadza nas na przysłowiowy "środek Niczego" i pozostawia z otwartą z niedosytu paszczą, w której zamierają z niedowierzania słowa: "i tyle? nic więcej?... toż to chyba najsłabszy Andreas w ogóle..."

MOJA WIZJA
Zacznę zupełnie od złej strony (ale tak łatwiej będzie mi zsyntetyzować moje dociekania), czyli powiedzenia, jak to widzę, a na koniec kilka argumentów ZA.
Spoiler: PokażUkryj
Otóż cała historia to majaczenia pogrążonego w letargu, śpiączce, majaczeniach, narkotycznym śnie - mózgu Amelie (czyli żony polityka Yvon'a d'Alayrac. Zapadła w tę śpiączkę, będąc w ciąży; jej móżg, dręczony lękami i obawami, prawie bezustannie produkuje sny i wizje dotyczące jej nienarodzonego dziecka. Widzi w swej sennej wyobraźni świat oczami swojej nienarodzonej córki Silver (co uprawdopodabnia przedstawienie wszystkiego w formie bardzo uproszczonej, stylizowanej na "dziecinną, dziewczęcą" [w rozumieniu osoby dorosłej] mangę). Rodzice wybrali dla nienarodzonej córki imię: Francesca. Obawy i lęki Amelie stopniowo zacierają to imię, powołując do życia nowe: Silver. Obawy te dotyczą (prawdopodobnie) romansu jej męża z Argentynką, poznaną dzięki znajomemu jej męża - ambasadorowi Argentyny. Obawy zostają podsycone, gdy Amelie dowiaduje się, że Argentynka rodzi córkę o imieniu Francisca, czyli dokładnie takim, jakie jej mąż wybrał dla swego przyszłego dziecka (przecież ponad wszystko kochał swoją pracę, w swoim mniemaniu był oddany jedynie Francji [France]). W oczach Amelie, jej mąż Yvon jest ojcem tego dziecka. Argentynka wraz ze swoją córką są zagrożeniem dla niej, jej związku z męzem oraz pośrednio dla jej nienarodzonego dziecka. Z drugiej strony jest świadoma, że obie przyrodnie siostry będą ku sobie wzajemnie dążyły i będą chciały się spotkać (co jednak również budzi kolejne obawy matki).

Jakie "wskazówki" mnie naprowadziły na takie "rozwiązanie" zagadki treści tego albumu:
- w rozmowie między Yvone a ambasadorem pada stwierdzenie, że Hector Sueńo jest ojcem córki polityka Yvona, a także że Amada (Argentynka) jest mu wierna. "Sueńo" to po hizpańsku "sen", natomiast Hektor oznacza z geckiego "mocno trzymający", a to słowo wywodzi się z grckiego słowa "echo". Echo przytaczane jest też w treści przez Gandharvę, jako zanikający efekt ukąszenia narkotycznego węża.
- Gandharva to w mitologii indyjskiej klasa nadnaturalnych istot, żywiących się pięknym zapachem drzew i kwiatów (gandha – "zapach"), gandharvy są potrafiącymi latać posłańcami bogów.
- Mandala nagietka (która pojawia się kilkukrotnie, m.in. na suficie pokoju Silver i na suficie rudery w Argentynie) symbolizuje czas (może być stosowana w medytacji w celu zwiększenia poczucia czasu lub poprawy intuicyjnego zrozumienia właściwego czasu na podjęcie działania). W "symbolice kwiatów" nagietek oznacza też "chcę zasnąć w twoich ramionach".
- Wąż, czy raczej Naga. (pojawia się wiele razy: czerwony wąż narkotyczny, wielki zielony wąż (obiekt nr 1), wąż to element tatuażu "prawdziwej" Franciski, pojawia się też na ścianie w domu Gandharvy). Tu miałem więcej problemów. Węże generalnie są symbolami płodności, odrodzenia, transformacji. W kulcie hinduistycznym symbolizują nieśmiertelność, moc regeneracji; modlitwy do nich kierują kobiety pragnące potomstwa.


Nie wiem, na ile moje "rozwiązanie" jest ułomne (tzn. na ile pokrywa się z koncepcją autora, a na ile totalnie odlatuje w kosmos). Nie ukrywam, że chciałbym wiedzieć "co autor miał na myśli":), ale ciekawią mnie też dociekania innych czytelników.. Może ktoścoś..jakoś?




-

Offline Koalar

Odp: Andreas
« Odpowiedź #78 dnia: Śr, 19 Sierpień 2020, 02:23:17 »
A może to rzeczywiście jest najprostszy w odbiorze komiks Andreasa od lat? Może prolog i epilog wszystko wyjaśniają? Jakoś nie mam wielkiej ochoty na rozkminianie tego. A to dlatego że Andreas po raz kolejny leci na tym samym patencie.
Spoiler: PokażUkryj
Jest jakaś tajemnica, która trzyma w napięciu, ale okazują się to sny/wizje/nie wiadomo co/domyśl się/wymyśl sobie/wszystkie odpowiedzi dobre. Może się dziać wszystko (mogłoby się dziać cokolwiek innego), a na końcu się okazuje, że to nie ma większego znaczenia.
I jak jeszcze w ARQ czy w Koziorożcu było sporo ciekawych przygód, tak tutaj ich nie ma, a czasem są od czapy, np.
Spoiler: PokażUkryj
dziewczyna se idzie po parku, snajper do niej naparza, ta zero paniki, tylko o czymś gada z gorylem.

Wszystko, co napisałem wyżej jest nieważne, bo uważam ten komiks za najlepszy, jaki czytałem od wielu lat - żaden w tak wysublimowany sposób nie przedstawił tematów
Spoiler: PokażUkryj
aborcji i reinkarnacji
.
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, PEH, Fungi.

Offline tomekrusłan

Odp: Andreas
« Odpowiedź #79 dnia: Pn, 24 Sierpień 2020, 23:46:18 »
gdy się nie ma pewności, wtedy najpewniej jest stosować zasadę fifo, czyli mówiąc językiem wydań: najpierw to, co wyszło wcześniej. sugeruję Rork 1-7 (+ewentualnie 0), później Kozio. Możesz zostawić zerowy tom na sam koniec, jako wisienkę na torcie, choć akurat moment lektury "0" nie wpływa na odbiór Kozia.
dla ułatwienia:
Rork 1-7 (wyd.1984-93),
Kozio (wyd.1997-2016)
Rork 0 (wyd.2012)
Kozio układa się w pewne podcykle fabularne. Tomy 1-5 są bardziej "związane" z Rorkiem niż reszta.

No nie do końca. Fabuły się przeplatają mimo tego, że komiksy powstawały w odstępach wielu lat.
Kolejność jest taka:
Koziorożec 4
Rork 5+7
Koziorożec 5

Reszta tomów obu serii nie ma zauważalnych powiązań

Offline eferce

Odp: Andreas
« Odpowiedź #80 dnia: Wt, 25 Sierpień 2020, 08:55:37 »
Też zwróciłem na to uwagę.
Tzn przeczytałem zgodnie z zaleceniem tuco -ale jako, że za Koziorożca wziąłem sie dzień po skonczeniu Rorka (tzn. na świerzo) to rzuciła mi sie w oczy powtarzalność fabuły tylko z innego punktu widzenia i uzupełnienie/dopowiedzenie wielu wątków.
Pozwolę sobie teraz leko zapomniec i wróce do obu serii za ok. pól roku zgodnie z kolejnościa poniżej żeby sprawdzić czy będzie mindblow i która kolejność jest jedyną słuszną (oczywiscie w cudzysłowie...)


Offline tuco

Odp: Andreas
« Odpowiedź #81 dnia: Wt, 25 Sierpień 2020, 09:59:20 »
Też zwróciłem na to uwagę.
Tzn przeczytałem zgodnie z zaleceniem tuco -ale jako, że za Koziorożca wziąłem sie dzień po skonczeniu Rorka (tzn. na świerzo) to rzuciła mi sie w oczy powtarzalność fabuły tylko z innego punktu widzenia i uzupełnienie/dopowiedzenie wielu wątków.
Pozwolę sobie teraz leko zapomniec i wróce do obu serii za ok. pól roku zgodnie z kolejnościa poniżej żeby sprawdzić czy będzie mindblow i która kolejność jest jedyną słuszną (oczywiscie w cudzysłowie...)
no to przepraszam, czytałem to wieki temu, ale widać - trzeba będzie sobie odświeżyć, bo pamięć zatarła już wystarczająco ślady. ogólnie rzecz biorąc, ja jednak zawsze (o ile jest to możliwe) preferuję poznawanie powiązanych publikacji w takiej kolejności, w jakiej zostały stworzone.

Offline KukiOktopus

Odp: Andreas
« Odpowiedź #82 dnia: Wt, 25 Sierpień 2020, 10:46:37 »
No i prawidłowo, bo taka jest najprawdziwsza chronologia ewolucji świata przedstawionego, włączając w to oczywiscie również linię czasową, która przecież też nie powstaje sama z siebie, tylko jest tworzona przez demiurga-tworce.

W rezultacie takie fenomeny temporalne jak retroakcja są naturalnym nastepstwem procesu tworczego.

Jesli wiec retroakcja jest naturalna konskewnecją aktu tworzenia złożonych systemów ewoluujących w czasie, rodzi to oczywiscie głebsze pytanie dotyczace ontologii naszej rzeczywistosci, mianowicie, czy przypadkiem nie ma to również miejsca w naszym świecie.

I to by było na tyle (Oto Szadoki)

Spoiler: PokażUkryj
Zegar procesora generującego wszechświat tyka z częstotliwością 5*10^20 YHz (jottaherców), czyli 5*10^32 THz (teraherców). Naprawdę niezły sprzęt...

Offline tuco

Odp: Andreas
« Odpowiedź #83 dnia: Wt, 25 Sierpień 2020, 11:06:42 »
taki sposób myślenia (całkiem słuszny z pewnego punktu widzenia) tłumaczyłby również tzw. efekt zagęszczenia czasu, bądź innymi słowy mówiąc - odczucia, że ten szybciej "płynie" (cóż za niefortunne określenie!). myślę tu o znudzeniu demiurga (i odbiorców jego dzieł) przewidywalną do bólu akcją kolejnych odcinków epopei. zapewne stosuje on teraz techniki, o których wspomniał Kuki (jak również szereg innych), by przedłużyć (masło maślane, bo przecież bez sensu przedłużać czas tradycyjnie, skoro dysponuje się techniką nadzwyczajną) dostępność jego wypocin na rynku.

Offline Leszek

Odp: Andreas
« Odpowiedź #84 dnia: So, 12 Wrzesień 2020, 22:23:34 »
Jest jakaś szansa na zbiorcze wydanie Koziorożca?
Lubię Andreasa, ale jak dotąd żadnego Koziorożca nie tknąłem, nie lubię kupować pojedynczych odcinków, więc czekam. I czekam. I czekam.

Offline Death

Odp: Andreas
« Odpowiedź #85 dnia: So, 12 Wrzesień 2020, 22:29:28 »
To się chyba nie doczekasz. Pakiety zeszytów Koziorożca wciąż można kupić za grosze w Dedalusach. Widziałem nawet dzisiaj. Po co czekać na zbiorcze (których zresztą nigdy nie będzie) skoro można mieć komplet za śmieszne pieniądze?