Będę chwalił. Dla mnie Pani Jones krok po kroczku zdobywa rynek. I to nie okruszki ze stołu tylko główne danie.
Pisze ten post po lekturze obu tomików Lady Killer, natomiast wcześniej obok głównej serii Batmana, miałem przyjemność przeczytać dosłownie kilka zeszytów Catwoman. Także delikatnie rozeznanie mam.
Charakterystyczna kreska od razu powoduje iż człowiek rozpoznaje prace autorki. Już ta cecha powoduje wybicie się z przeciętności tak głębokiej i szerokiej ile wychodzi w miesiącu komiksów od wielkiej dwójki.
Lady Killer to komiks totalnie rozrywkowy. Lektura (podobnie jak działania głównej bohaterki) jest dynamiczna, taka zero jedynkowa. Ostra kobitka idąca po swoje, mająca obok braku współczucia dla swoich ofiar sporo oleju w głowie, aby realizować zlecenia według planu. Może się wydawać iż kuszące spojrzenie i zgrabna sylwetka wpłyną na ciepłą atmosferkę, nic bardziej mylnego. Chłodna kalkulacja jest aż nadto odczuwalna. Nie będę tutaj pisał o jakimś przekraczaniu granic, tworzeniu dzieła sztuki. Nie. Piszę natomiast o mocnej serii, wydaje się zaplanowanej od samego początku na dłuższą chwilę. Znakomita rozrywka, śliczna kreska, dynamika, krew, flaki, zdrady, kilka niezłych twistów, jazda bez trzymanki. Jeżeli macie ochotę na coś lekkiego to Lady Killer nadaje się do tego idealnie!
Myślę że 2020 rok wprowadzi na rynek regularną serię Catwoman. King rozbudził apetyt wśród czytelników wprowadzając kotkę na piedestał, także drogi Egmoncie - proszę nie przespać momentu.