Autor Wątek: X-Men  (Przeczytany 328882 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Simon11

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1890 dnia: Wt, 14 Styczeń 2025, 11:38:31 »
Jak to bywa w życiu, mamy różne doświadczenia. ;)

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1891 dnia: Nd, 16 Luty 2025, 21:35:22 »
Ostatnio czytam sobie X-men Punkty Zwrotne wydane przez Egmont (co jest dla mnie powrotem bo i tak znam te historie z oryginalnych wydań, kiedy nadrabiałem kilka lat temu mutanckie serie) i tak jestem po Pieśni Egzekutora, historii którą pierwszy raz poznałem jeszcze z semikowych wydań.

Porównując to co wydał semik z nowym wydaniem zbiorczym dostaliśmy jeden dodatkowy zeszyt Uncanny X-Men #297, cztery wycięte strony z pozostałych zeszytów, wszystkie okładki zeszytów oraz Stryfe’s Strike File, zeszyt który nie jest do końca komiksem, ale bardziej zbiorem przedstawiającym postacie pojawiające się na łamach poszczególnych serii. Dodatkowo przedmowę Scotta Lobdella, galerie kart kolekcjonerskich, które były dołączane do oryginalnych zeszytów, kilka alternatywnych okładek zbiorczych wydaniach oraz historię powstanie tego crossovera z punkty widzenia redakcji.

Sam historia rozpoczyna się od trzęsienia ziemi - postrzelania Profesora X przez jak wydaje się na początku Cable'a. Pamiętam jak w semikach nic nie zapowiadało tego, bo historie poprzedzające dotyczyły rywalizacji Upstars, poza jedną stroną, która jak okazało się pochodziła z jednego zeszytów.... X-force. Tak cała podbudowa pod ten cross odbywała się w innych seriach niż X-men. Sam prolog to zeszyty X-factor i ich pojedynek z Apocalypse’em (które semic wydał w X-MEN 9-10/94), a następnie między innymi w serii X-force. Samo zaskoczenie, że Stryfe posiada twarz Cable'a było za czasów semica spore, ale po prawdzie to już w ostatnim zeszycie serii Ne Mutants wyjawiono ten sekret, co było pewnie wtedy jeszcze bardziej zaskakujące, bo pozostawiono to bez odpowiedzi na długo. Wracając do historii, nadal wg mnie jest tak samo dobra jak te 30 lat temu. Jest to rozwiązanie pewnych wątków, które były od pewnego czasu budowane. Wyjaśnienie kim jest Cable i ściślejsze powiązanie go z rodziną Summersów. Konflikt pokoleniowy pomiędzy kolejnymi drużynami ma tu swój wydźwięk. Dawni New Mutants podążyli swoją ścieżką po tragediach jakie ich spotkały we wcześniejszych przygodach (innych puntach zwrotnych), której nie popierają członkowie X-men i X-factor. Może całość jest trochę za długa, ale nie ma co się dziwić, w końcu zaangażowano prawie wszystkie serii z mutantami (zabrakło Excalibur i Wolverine). Co mi się podobało i nadal działa to interakcje pomiędzy postaciami (najlepiej pisze je Peter David) oraz nie wymuszony humor. I jest to też historia, gdzie jest dużo świetnie zilustrowanej akcji. Wizualnie całość wygląda rewelacyjnie: Greg Capullo (to co już wtedy robił było świetne), Andy Kubert, Jae Lee (którego kreskę doceniłem po latach) i Brandon Peterson (który mi się podobał wtedy, a teraz uważam, że wypada najsłabiej, ale poprawnie, dlatego że za bardzo próbuje udawać Jima Lee).

Podsumowując, ta historia to trochę taki nostalgiczny trip dla tych, którzy znają ją z czasów semika. Duże wydarzenie, ale sprawnie napisane pomimo wielu scenarzystów. Rysunkowo wg mnie wypada rewelacyjnie. Osoby nie znające wydarzeń poprzedzających mogą czuć się trochę zagubieni i przytłoczeni ilością postaci.
« Ostatnia zmiana: Nd, 16 Luty 2025, 21:47:15 wysłana przez michał81 »

Offline Bazyliszek

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1892 dnia: Pn, 17 Luty 2025, 11:31:42 »
Ten Mega Marvel 1/96 to był mój wtedy pierwszy komiks o mutantach Marvela. I uważam, że bardzo dobrze, że wrzucono tam dużo postaci, bo dzięki temu ten zakątek Marvela mnie zainteresował. I teraz mam dużo komiksów z mutantami za sobą, ale zaczęło się właśnie od środkowej części Pieśni Egzekutora.
Spoiler: PokażUkryj
Od sceny gdzie statek Cable'a gasi papieros Wolverine'a a ten potem niszczy system gaśniczy swoimi pazurami. Że Stryfe ukazuje swoją twarz Cable'a. Że Apocalypse musiał wstawać ze swojego regeneracyjnego snu, bo bez niego tyle rzeczy się odjaniepawla. :)
Plus fajne starcia i sceny bitew. Czekałem od pierwszego Punktu Zwrotnego, aż dojdziemy do tego tomu.

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1893 dnia: Pn, 17 Luty 2025, 12:05:03 »
Wyjaśnienie że Cable wie jak wygląda Stryfe bo zostało ukazane w mini serii Blood and Metal, która poprzedzała wydarzenia Pieśni Egzekutora, w której to też Cable skoczył w czasie i stąd jego brak podczas wydarzeń z początku crossovera. Widzisz jak dużo cię omija jak nie czytasz oryginałów. Więc nie jest tak jak piszesz, że to wyjaśniło się w Pieśni. Ona to dopiero spieła z innymi wątkami porozrzucanymi wcześniej w seriach. Sam epilog znajduje się natomiast w zeszytach regularnej serii Cable #6-8, gdzie zostają już wyjaśnione wszystkie wątpliwości czyli kim jest Cable i kim jest Stryfe.
« Ostatnia zmiana: Pn, 17 Luty 2025, 13:43:58 wysłana przez michał81 »

Offline Gustavus_tG

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1894 dnia: Pn, 17 Luty 2025, 20:38:50 »
Tutaj mamy jeden numer więcej Uncanny X-men, Semic natomiast dołożył jeszcze X-Factor #65-68, 2 strony ze Stryfem i zeszyty Cable #1,2,6-8. Zwłaszcza te 3 ostatnie są istotne dla wyjaśnienia przyczyn tego całego zamieszania i zrozumienia, o co w Pieśni Egzekutora chodzi i co właściwie ją spowodowało. Dobrą, choć może nieobowiązkową lekturą jest też numer 102 z kolekcji Superbohaterowie Marvela, w którym Jean i Cyclops opiekują się jego synem w przyszłości. Wszystko to robi dobrą podbudowę pod główną historię. Historię, która jest kolejnym eventem rozgrywającym się na łamach większości X tytułów i będąca częścią większej mutanciej telenoweli. I choć w oderwaniu od całości da się czytać, to nagromadzenie postaci i wydarzeń, które nie do końca zostają wyjaśnione może pozostawić z niezłym bólem głowy. Ale to i tak fajna lektura. Ciekawe interakcje między postaciami i X-drużynami, dynamiczna akcja, nieoczywiste sojusze, wszystko dobrze narysowane (no może poza nieszczęsnym Petersonem), a zeszyty od różnych scenarzystów ładnie się ze sobą zazębiają. Przy okazji warto wspomnieć o tłumaczeniu, które jest więcej niż przyzwoite (w końcu). Feminatywy też w akceptowalnej ilości i jakości ;) Powtórka po tych prawie 30 latach dała sporo frajdy.
Blood and Metal nie czytałem i chętnie nadrobię. Tak samo jak potyczki Cable-Stryfe w serii New Mutants.

Freak

  • Gość
Odp: X-Men
« Odpowiedź #1895 dnia: Pn, 24 Luty 2025, 00:24:59 »
Znalazłem zapis prelekcji o intrygującym tytule:


Offline Gieferg

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1896 dnia: Nd, 09 Marzec 2025, 06:19:22 »
Parę słów o X-Cutioner Song:

https://filmozercy.com/wpis/zamieszanie-recenzja-komiksu-x-men-punkty-zwrotne-piesn-egzekutora

Jak dla mnie na pewno lepsze od X-tinction agenda (również graficznie równiejsze) choć miewa podobne problemy (przeładowane postaciami).

Ja akurat nie czytałem tego w czasach semika, ale teraz weszło całkiem nieźle (prócz grupowych nawalanek z udziałem drugo- i trzecioligowych mutantów, bo te były przeważnie słabe i nudne). Na plus główny antagonista.

No i w ramach wstępu, żeby się czuć mniej zagubiony zarzuciłem sobie X-Menów Lee od Muchy. W sam raz wprowadzenie.

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1897 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 13:14:31 »
  Wiem, że są tu dobre dusze układające te diagramy kolejności czytania Marvela i DC. Pomoże, ktoś z X-Menami bo od momentu startu Hickamana? Kompletnie się pogubiłem, już nawet nie wiem co mam, czego nie, co jest potrzebne a co nie bardzo.

Offline Maragast

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1898 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 14:49:57 »
Tu masz poradnik poświęcony X-Men od Marvel Nów - przewiń sobie do runu Hickamana:
https://marveldcchronologia.wordpress.com/jak-zaczac-czytac-x-men-czesc-3-2/

Offline Saruman

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1899 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 15:17:01 »
Egmont zamieszcza też zalecaną instrukcję czytania na końcu tomów:



Odp: X-Men
« Odpowiedź #1900 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 15:33:47 »
  Dzięki mniej więcej o to chodziło, pomieszanie z poplątaniem. W dawnych (czyt. lepszych) czasach kupowało się to z Uncanny w tytule i wiadomo było, że to podstawa, teraz co dwa tomy tytuł się zmienia.

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1901 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 15:59:53 »
Jak to u Hickmana - nie ma tak łatwo i wszystko jest poplątane. Przynajmniej Egmont nam główną serię i Marauders robi w większych tomach, zza oceanem to wychodzi w cienkich tomach po 150 stron - wtedy dopiero byłby sajgon.
Ale też taka numeracja od początku w np Wolverinie czy głównej serii przy końcu Świtu X i początku Rządów X trochę pozbawione sensu, mogli spokojnie lecieć z numerkami dalej, a tak tym bardziej powodują, że można się pogubić jak to czytać.
Sociale:
https://www.instagram.com/wayne_collector
https://malopowaznyblog.blogspot.com/
Co jakiś czas, jako gość:
https://youtube.com/@comixxy?si=bq1ChjvybdESO-vD

Ten który nie załapał się na WKKM, bo był za mały 😉

Offline Saruman

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1902 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 16:12:24 »
Mi się podoba ten jawny podział na Świt X, Rządy X itd. Łatwiej dzięki temu ogarnąć co czytać, bo jest to właśnie rozbite na mniejsze cząstki. A tych tomów jeszcze będzie trochę.

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1903 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 16:20:34 »
Mi się podoba ten jawny podział na Świt X, Rządy X itd. Łatwiej dzięki temu ogarnąć co czytać, bo jest to właśnie rozbite na mniejsze cząstki. A tych tomów jeszcze będzie trochę.
To na plus, zgodzę się, szczególnie na okładach, bo chyba w oryginalnych nie ma tego. Chociaż właśnie numerki mogli by zostawić, np. Rządy X. X-Men. Tom 1. Mogli spokojnie nazwać Rządy X. X-Men. Tom 3 - szczególnie, że numeracja nadal idzie wedle dwóch poprzednich tomów ze Świtu X.
Bo tak w sumie do dwa tomy znów lecimy od jedynek, co trochę pozbawione jest sensu. Nie mówiąc o Wolverinie który w Świcie X nie ma numerka, a już w Rządach X normalnie ma, ale od 1. Zza granicą jak widzę po prostu od początku był vol. 1 i tak lecieli dalej.
Więc pod względem numeracji trochę dziwne decyzje zapadły, ale samo to, że w tytułach i na okładach jest jasno napisane czy to Świt X, czy Rządy X czy po Inferno Przeznaczenie X - to jak najbardziej na plus.
Sociale:
https://www.instagram.com/wayne_collector
https://malopowaznyblog.blogspot.com/
Co jakiś czas, jako gość:
https://youtube.com/@comixxy?si=bq1ChjvybdESO-vD

Ten który nie załapał się na WKKM, bo był za mały 😉

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1904 dnia: So, 05 Kwiecień 2025, 18:03:43 »
Jest kilka rodzajów oryginalnych wydań z okresu Krakoi.
Na początku właśnie były zbiorcze, które nazywane były Świt X, Rządy X, ale te zbiorcze zawierały zeszyty wszystkich serii jakie wychodziły w danym okresie czyli np. tom 1 zawierał zeszyty X-men #1, New Mutants #1, X-force #1, Maruders #1, Wolverine #1 itd. Potem pojawiły się zbiorcze poszczególnych serii bez podziału na Ery Krakoi.

Egmont jak widać spiął te dwa rozwiązania w jedno wydając zbiorcze serii z podziałem na Ery Krakoi. Ma to sens bo ułatwia to czytanie oraz nie przeskakujemy co zeszyt do innych bohaterów, których wątki są niezależne i spinają się w eventach. Czyli najpierw trzeba czytać wszystko co zostało wydane jako Świt X, potem wszystko co jest określane jako Rządy X (choć ja uważam że powinno to być tłumaczone jako Królestwo X), następnie Przeznaczenie X oraz Upadek X. Wszystko to przeplatane i rozdzielone przez eventy kończące daną erę Krakoi.

I jak na początku uważałem tę inicjatywę za rewelacyjną i odświeżającą status quo mutantów tak sam Marvel "nasrał" taką ilością tytułów, że wg mnie zabił cały pomysł jaki miał Hickman. Choć na początku wyglądało to jak powrót do lat 90, kiedy jednocześnie wychodzilo kilka serii mutancich, których drogi krzyżowały się w rocznych crossoverach. Jednak co za dużo to niezdrowo i poziom części z nich był słaby (tak patrzę w twoim kierunku Fallen Angels).

Run Hickmana skonczyłem, czyli doczytałem do końca Inferno (i trzyma on przyzwoity poziom) i pomimo, że niektóre kolejne serie zbierają bardzo dobre oceny jak Immortal X-men to już nie wróciłem, bo się tym przesyciłem, może kiedyś nadrobię.
« Ostatnia zmiana: So, 05 Kwiecień 2025, 18:30:14 wysłana przez michał81 »