Autor Wątek: X-Men  (Przeczytany 329222 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #855 dnia: Pt, 08 Styczeń 2021, 14:43:19 »
X-Men to nie The Wicked + The Divine.
Masz racje, to też nie Green Lantern, Green Arrow, czy Aquman. ;)

Motyl

  • Gość
Odp: X-Men
« Odpowiedź #856 dnia: Pt, 08 Styczeń 2021, 16:23:25 »
X-Men to nie The Wicked + The Divine.

Och, to nic nie znaczy. Wystarczy, że części osób po zakupie jednego tomu serii się odmieni i drugi już nie sprzedaje się rewelacyjnie. Jak widać na grupach sprzedażowych, czytelnicy pozbywają się nowości szybciej, niż zdążą je przeczytać.

Nie pogardziłbym pełnym runem Claremonta, ale nie wierzę w to, że ktoś weźmie się za to w Polsce. Dlatego Muszka mogłaby wydać iksów z Milestones...

Nikt z mutanckich wyjadaczy by nie pogardził, ale długa i starsza seria nie znajdzie nabywców wśród młodych, którzy mają określony budżet i marvelnowka łykną bez popitki, bo to tylko trzy dyszki, a grube tomiszcze zwyczajnie nie zmieści się w ich wydatkach. Pełny run to też nie są cztery tomy, tylko znacznie więcej.

Onslaught

Duuuużo zeszytów!

Offline xanar

Odp: X-Men
« Odpowiedź #857 dnia: Pt, 08 Styczeń 2021, 16:49:41 »
No to może pójść po bandzie i wydawać jak Libertago - "ekskluzywne wydania" :)
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline OokamiG

Odp: X-Men
« Odpowiedź #858 dnia: Pt, 08 Styczeń 2021, 16:57:16 »
Clermont cały niech pójdzie w Marvel Limited.

Offline xanar

Odp: X-Men
« Odpowiedź #859 dnia: Pt, 08 Styczeń 2021, 17:00:36 »
Ale Marvel Limited Exclusive  :)
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #860 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 11:42:50 »
Ale mam też myśl (w kontekście sąsiedniego wątku o mutantach), niezbyt zresztą odkrywczą, że jeśli Musze sprzeda się "AoA", to może pójść za ciosem i wydać trzy łącznikowe "Road to Onslaught" a potem danie główne tej dekady w czerech tomach. I to będzie solidny punkt odbicia w przeszłość - dalszą lub bliższą - dla nich samych, dla Egmontu.
Mam prośbę nie tyko do ciebie, ale także innych użytkowników o podanie dlaczego Saga Onslaught warta jest wydania na naszym rynku komiksowym. Coś więcej niż tylko "bo jej nie ma", "bo powinna być", "bo to lata 90". Jest masa lepszych komiksów i historii, która do tej pory nie została opublikowane na naszym rynku i to nie tylko z lat 90. I nie jest ona ważna dla uniwersum, wszystko finalnie odkręcono i sam Marvel rzadko (wcale) do niej nawiązuje. Co innego AoA do którego Marvel wracał aż dwa razy.
Baza zainteresowanych będzie już spora, jeśli to by się sprzedało.
3 osoby na krzyż? To nie jest żadna baza zainteresowanych, a tym bardziej zdolnych utrzymać serię aby była kontynuowana.

Offline winckler

Odp: X-Men
« Odpowiedź #861 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 13:21:14 »
3 osoby na krzyż? To nie jest żadna baza zainteresowanych, a tym bardziej zdolnych utrzymać serię aby była kontynuowana.

Trzy osoby na krzyż kupują teraz "AoA"? Rozumiem, że jakaś część czytelników wykrusza się po drodze, że ktoś zaraz po zakończeniu tej historii, nie sięgnąłby po ciągi dalsze. Ale JEŻELI odpowiednia liczba osób sięgnęłaby, to myślę, że sporo ciągnęłoby już do końca. A potem sięgnęliby ci czytelnicy po (często lepsze, tak) historie, które do tych opowieści prowadzą... I tu odpowiem na pierwszą wątpliwość:

(...) dlaczego Saga Onslaught warta jest wydania na naszym rynku komiksowym. Coś więcej niż tylko "bo jej nie ma", "bo powinna być", "bo to lata 90". Jest masa lepszych komiksów i historii, która do tej pory nie została opublikowane na naszym rynku i to nie tylko z lat 90. I nie jest ona ważna dla uniwersum, wszystko finalnie odkręcono i sam Marvel rzadko (wcale) do niej nawiązuje. (...)


"Onslaughtowi" jako crossoverowi daleko do świetności. Ma doskonały zaczyn, ciekawe zeszyty otwarcia (bardzo dobre "X-Men #53), tie-iny są rozmaite, jeśli chodzi o poziom(podobały mi się zwłaszcza zeszyty "X-Factor" i serii pajęczych, późnych odsłon "Sagi klonów"), ale główny wątek powtarza wszelkie grzechy chociażby kosmicznych starć Starlina, które już wydane mamy. Nie będę się rozwodził nad tym, że czytanie tego, co miejscami słabsze, też może być pouczające, że ja sam cenię sobie swoje doświadczenie czytania mutantów od początku, przy wszystkich znużeniach, które to generuje, podobnie jak równoległą przygodę z dużo mniej mi bliskimi "Transformersami". Ale "Onslaught" jest dodatkowo zwieńczeniem większości wątków pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych rozsnutych w opowieściach o mutantach. Odpowiada na pytania postawione w zeszytach wydawanych przez Tm-Semic i choć odpowiada nie zawsze satysfakcjonująco dla wszystkich, to jednak moja lektura skupiała się na pozytywach. A wydaje mi się, że choćby pokolenie "Semików" na wybrzmienie tych odpowiedzi po polsku zasługuje (podobnie zresztą jak na kompletną "Sagę klonów"). To, gdzie finał "Onslaught" "zostawia" niektóre kluczowe postaci
Spoiler: PokażUkryj
(Xavier, Bishop, Cable, Nate Gray, Beast...),
jest i ciekawe, i nośne - niezależnie od tego, co Marvel potem z tym zrobił.

Zawsze można wydać też wersję krótszą (z serii wydawniczej X-Men Milestones?), a wtedy z zeszytami prowadzącymi do crossoveru i "Onslaught: Aftermath" wyszłoby pięć tomiszczy.  Byłaby ciągłość, a byłoby tego mniej. Dodatkowo - gdyby ktoś łebski to poprzebierał jeszcze, to by się sprawa w całości i w czterech nie aż tak pokaźnych albumach zamknęła. Albo trzech bardziej pękatych. Może tak? Kompromisowo...?   

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #862 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 13:33:17 »
Widzisz "AoA" jest w porównaniu do "Onslaught" totalnie niezależną historią. Jak sam przyznajesz "Onslaught" zamyka wątki serii zaczętych na początku lat 90. Ci, którzy byli ciekawi jak to się skończyło, sagę Onslaughta już pewnie znają, dla nowych osób będzie ona całkowicie nie czytelna. Mówisz o pięciu tomach i ciągłości? Chyba zapominasz o Heros Reborn, które jest konsekwencją tej historii. ;) Zapominasz też o dużej dziurze w postaci Phalanx Covenant, więc argument o ciągłości historii wcale do mnie nie trafia. Będąc osobą z pokolenia Tm-Semic nadal uważam, że "Onslaught" nie jest wart wydania na naszym rynku, przy brakach z lat 2000. Później może tak, ale na pewno nie teraz.

Offline xanar

Odp: X-Men
« Odpowiedź #863 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 13:37:59 »
Co wy żeście się tak na te eventy uparli, przecież jak się nie czyta na bieżąco to nie ma się zwyczajnie sensu za to brać. Niech się skupią na jakiś całych runach, tylko już z tych nowszych rzeczy za bardzo nie ma co wydawać.

Można np.
Uncanny X-Men by Kieron Gillen tylko tam event jest pod koniec
albo te epicic randomowo wydawać
Twój komiks jest lepszy niż mój

Offline winckler

Odp: X-Men
« Odpowiedź #864 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 14:58:57 »
Nie upieram się na ten (ani żaden inny) event. Widzę po "AoA" przestrzeń, by rzecz ciągnąć, a myśl o wyborze (lub całości) "Road to Onslauht" jest raczej wskazaniem przestrzeni, gdzie można by zacząć mutantów po kolei opowiadać. I tyle. "Onslaught" nie jest złym punktem zaczepienia, a magnesem całkiem ładnym, wierzę. Tylko tyle.

(...) Mówisz o pięciu tomach i ciągłości? Chyba zapominasz o Heros Reborn, które jest konsekwencją tej historii. ;) Zapominasz też o dużej dziurze w postaci Phalanx Covenant, więc argument o ciągłości historii wcale do mnie nie trafia. Będąc osobą z pokolenia Tm-Semic nadal uważam, że "Onslaught" nie jest wart wydania na naszym rynku, przy brakach z lat 2000. Później może tak, ale na pewno nie teraz.
   

"Heroes Reborn" dotyczy przede wszystkim bohaterów, którzy nie są mutantami. "Phalanx Covenant" jest sprzed "AoA", wiec dziury tu nie ma. Żonglerka tytułami i przekomarzanie się, jakie serie są bardziej warte wydania, a jakie mniej, chyba nie ma sensu. Chciałem tylko napisać (na początku), że jeśli "AoA" zbierze dość duża liczbę zainteresowanych, to można ich zapytać tomem "R2O" #1, czy chcą zobaczyć, co tam się dalej działo... A jak "continuity" zaskoczy, to się będzie można do X-Menów Lee i Claremonta cofnąć i dziurę zasypywać.. Tylko myśl, żaden postulat.

albo te epicic randomowo wydawać
   

Tego, myślę, polski czytelnik nie łyknie. Choć ja uwielbiam to, jak "epiki" rzucają nami po "continuity", wiec przyklaskuję!!

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #865 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 15:24:59 »
@winckler ale AoA nie ma nic wspólnego z Onslaught. Onslaught jest osadzony twardo w świecie Marvela, kiedy AoA jest totalnie niezależną historią. Sam wspomniałeś o semickach i ciągłości fabularnej, wiec pokazuje ci że jest dziura fabularna pomiędzy AoA i semicami w postaci Phalanx Covenant.

Mówisz, że "Heroes Reborn" dotyczy innych bohaterów, zgoda, ale znowu będzie dziura fabularna. ;)

Widzę po "AoA" przestrzeń, by rzecz ciągnąć, a myśl o wyborze (lub całości) "Road to Onslauht" jest raczej wskazaniem przestrzeni, gdzie można by zacząć mutantów po kolei opowiadać.
Nie. "Road to Onslauht" nie jest dobrym momentem, gdzie można zacząć opowiadać historie mutantów. Są dużo lepsze po 2000 roku i patrząc co już zostało wydane do tej pory przez Muchę i Egmont wystarczy lekko pójść dalej ze wznowieniem jednego eventu. I to będzie bardziej przystępne dla nowego czy starego czytelnika niż saga Onslaught.

Offline winckler

Odp: X-Men
« Odpowiedź #866 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 15:55:59 »
A właśnie że bo nie!

Mam wrażenie, że stawka nam się w grze nie zgadza. Ja o jednym, Ty o czymś innym. Jeśli chodzi o "wgryz" w lata dwutysięczne, to to się robi - Mucha może zmierzać gdzie chce za "Nowymi X-Men" i "Astonishing X-Men", które wydaje - po kolei, skokowo, jak chce (czy może, jak my zechcemy).

A ja ciągle tylko myślę sobie nad tym, jak cudownie byłoby polskiego czytelnika współczesnego (nie z naszego pokolenia) wsadzić w uroki (i koszmary) "ciągłości" historii z lat dziewięćdziesiątych. I niegasnącego apetytu!! Bo wszak, gdy już przeczyta serie o "X-Men" (powiedzmy - wszystkie trzy główne), to nagle się okaże, że tu było coś w "X-Force", tam w "Wolverinie"... Że tu nawiazanie, tam teaser... Zabawa nigdy się nie kończy.
Nie upieram się, że "Onslaught" jest najlepszy. Nie nie jest, ok!! Ale jest pod ręką. A gdy już skończy się "AoA" i strzępy tej "zamkniętej" historii zapłodnią zeszyty regularnych serii, ewentualny nowy czytelnik będzie w stanie określić, gdzie jest, co się wydarzyło i jak działać czytelniczo dalej. To czasy, gdy każdy zeszyt streszczał pół stulecia opowieści. "X-Men Prime" i "UxM" #322 ładnie to otwierają, wszystko się dalej wartko (mniej lub bardziej) toczy... I może to zadziałać.

A ze lepiej może by zadziałało i więcej ludzi przyciągnęło dalsze wydawanie "X-Men" od tomu Jima Lee po uzupełnieniu na przykład tego, co już jest, tomem "X-tinction Agenda" - zgadzam się. Może by! Od tej strony też warto, jeśli Egmont zechce. Ale uciekać od lat dziewięćdziesiątych nie warto! Tam było (i jest) super!

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #867 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 16:08:57 »
Ja tych zeszytów streszczających do tej pory nie lubię.

Nowy/współczesny czytelnik nie weźmie do ręki czegoś takiego jak Onslaught, a jeśli nawet weźmie to po przeczytaniu tego pierwszego tomu nie kupi kolejnych, to nie jest na tyle dobra historia i napietrzenie wątków na pewno jej nie pomaga. Może jakby kosztowało to tyle ile Marvel Now, czyli musiało by być tez tak wydane to trafiło by do szerszego grona, bo na pewno nikt nie rzuci sie na ten komiks za ponad stówę.

I jeszcze raz AoA jest totalnie niezależne, nie moższe tego porównywać z Onslaughtem.

Rozumiem, ze komuś może się ta historia podobać, ale nie znaczy że bedzie ona wstanie sie sprzedać.
« Ostatnia zmiana: So, 09 Styczeń 2021, 17:35:07 wysłana przez michał81 »

Offline przemo1

Odp: X-Men
« Odpowiedź #868 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 18:03:31 »
Będę spoilerował, więc uwaga.
 Myślę, że Onlaught byłby jednym z najlepszych ewentów z x-menami gdyby - znowu to powiem - nie przerzucanie decyzyjności o treści i drodze w jaką ma pójść historia na redaktorów a nie scenarzystów.
Przecież głównym powodem odejścia Waida z X-men było, jak sam stwierdził: Tworzenie X-men jest jak jazda na słoniu, tylko słoń idzie tam gdzie on chce. Nieporozumieniem było wtrącenie do stworzenia Onlaughta części złej "duszy" Magneto, gdzie Waid chciał aby to Xavier pod wpływem AoA i późniejszej eskalacji nienawiści do mutantów sam ewoluował w Onslaugta.
Niestety cyferki były wówczas na pierwszym miejscu po otarciu się o bankruta i ilość przeważyła nad jakością.
Ale mam całą sagę w trejdach i nie żałuję.

Offline winckler

Odp: X-Men
« Odpowiedź #869 dnia: So, 09 Styczeń 2021, 18:22:41 »
A to aż taka różnica? Myślę, że od zarania mutanckich historii Magneto był tym "złym bliźniakiem" Xaviera, drugą stroną tego samego medalu... Nie znam tych wypowiedzi Waida, ale, jak rozumiem, on chciał,
Spoiler: PokażUkryj
by Xavier był odpowiedzialny za to, co zrobił, a nie by można go łatwo usprawiedliwić za zbrodnie Onslaughta faktem "bycia skażonym" przez zło Magneto?
Ciekawe. Ale czy aż tak istotne?
Dla mnie większym problemem w tej historii jest
Spoiler: PokażUkryj
inercja wszechmocnego Onslaughta i towarzyszące piętrzącym się tie-inom pytanie "na co, do diabła, on czeka?"...  I jeszcze "niech ich zgniecie wszystkich, niech łkają!!!". Rola Nate'a, ocaleńca ze świata Apocalypse'a, też okazała się minimalna...
Nie wszystko się tam zazębiło.