Porównałem sobie oba wydania i generalnie jest ok.
Poza tradycyjnie zje@#$ym grzbietem i równie tradycyjnie wyblakłymi kolorami, wygląda, że jest w porządku. Nie ma widocznego tego „białego pyłku” na czerni, szycie też ok, splash-page da się rozłożyć niemal na płasko.
Co do samego komiksu, skoro X-Men Jima Lee podobno sprzedaje się słabo i na kontynuację nie ma raczej co liczyć, to wydanie Ultimate jest chyba optymalnym rozwiązaniem.
Komiks skierowany jest głównie do tych, którym nie chce się grzebać w kilkudziesięciu latach ciągłości mutantów ze świata 616… i którzy uważają, że w tym chaosie tysięcy tytułów nie da się odnaleźć… Ja jestem przykładem, że da się to zrobić – ale niewątpliwie trzeba mieć dużo samozaparcia i kochać X-ów miłością bezgraniczną… Ale zejdźmy na ziemię, do normalnych ludzi, bo do nich skierowany jest ten tom – Ostateczni X-Men XXI wieku!
Pierwszy tom zawiera dwa początkowe atory-arki, wydane już kiedyś w ramach Dobrego Komiksu – Tommorow’s People i Return to Weapon X – ze scenariuszem Marka Millara i rysunkami braci Adama i Andy’ego Kubertów. Dodatkowo zeszyt #1/2, którego nie ma w OHC-ku.
Dodatków brak, w OHC jest to kilka stron z przedstawieniem postaci i fragment scenariusza Millara, oraz przedruk Giant-Size X-Men #1, ale to "wszyscy" znają, choćby z Essentiala czy WKKM.
Generalnie bardzo dobry komiks rozrywkowy, bez zbędnego nadęcia. Żadne arcydzieło, ale na pewno rzecz warta poznania.
Co ważne – dla wszystkich. Szczątkowa wiedza o X-Men (choćby z filmów Foxa czy serialu animowanego) spokojnie wystarczy do czerpania przyjemności z lektury.
Oczywiście im wiemy więcej o świecie mutantów, tym zabawa jest lepsza, bo mrugnięć okiem jest sporo – można wyszukiwać zmiany charakterologiczne poszczególnych bohaterów. Mamy m.in. fantastyczne odwrócenie relacji w trójkącie miłosnym Jean/Scott/Logan…
Jak komuś podobał się Ultimate Spider-Man, to może brać śmiało. Jest bardzo podobnie – lekkość, humor i dużo akcji – blockbuster idealny. Szkoda, że w X-filmach (prawie) nigdy nie udało się tego oddać…
W kolejnych tomach też jest ok, (do pewnego momentu…)
Zresztą lista scenarzystów mówi sama za siebie, wygląda to jak Hall of Fame amerykańskiego komiksu: Millar, Bendis, Vaughan, Kirkman…
Na koniec odrobinę prywaty. Skoro mamy już pająka i X-Men, to może udałoby się znaleźć miejsce na dalszą eksplorację świata Ultimate –
The Ultimates i
Ultimate Fantastic Four aż się proszą o wydanie – wierzę, że będą…
EDIT:
Jest dla was rada, po prostu nie kupujcie komiksów z tymi tragicznymi grzbietami.
Z tyłu tomu z tym tragicznym grzbietem (...)
Skoro dla ciebie ten grzbiet jest piękny, to możesz go sobie oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Moim zdaniem nie jest, co widać na powyższej fotografii, więc chyba mam prawo wyrazić swoją opinię, prawda?

Nie bardzo więc rozumiem twoje zgryźliwe komentarze. Pzdr