Autor Wątek: X-Men  (Przeczytany 329495 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Uluru

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1455 dnia: Śr, 29 Marzec 2023, 21:14:01 »
Hejka, pytanko mam, jak w oryginale się nazywa seria z której są brane historie do serii "Punkty Zwrotne" ?

Offline michał81

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1456 dnia: Śr, 29 Marzec 2023, 21:16:49 »
Hejka, pytanko mam, jak w oryginale się nazywa seria z której są brane historie do serii "Punkty Zwrotne" ?
X-men Milestones

Offline Darth_Simon

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1457 dnia: Śr, 29 Marzec 2023, 21:17:39 »
Hejka, pytanko mam, jak w oryginale się nazywa seria z której są brane historie do serii "Punkty Zwrotne" ?

X-Men Milestones

https://en.wikipedia.org/wiki/Uncanny_X-Men
Dark side of the Force is the pathway to many abilities some consider to be unnatural - Chancelor Palpatine to Anakin Skywalker

Offline wojtpil

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1458 dnia: Pt, 31 Marzec 2023, 07:51:01 »
W Polsce już Dark Phoenix Saga był wydany w kolekcji więc szansę na niego są ciut mniejsze. Egmont nie wydaje raczej dubli (po kimś).

Offline AntekSocjalny

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1459 dnia: Pt, 31 Marzec 2023, 08:04:21 »
Pierwyj był TM-Semic z Dark Phoenix później Mandragora, a na koniec kolekcja WKKM. Egmont też wyda, pewnie na sam koniec, ale wyda. Co do dubli z kolekcji to coś tam wydali Wojna Domowa, teraz Sekretna Inwazja, Spidery, Zagłada Gotham czy następne w kolejce DC Deluxe

Offline HugoL3

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1460 dnia: Pt, 31 Marzec 2023, 10:44:48 »
Egmont nie wydaje raczej dubli (po kimś).


Offline 79ers

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1461 dnia: Pt, 31 Marzec 2023, 18:44:38 »
Egmont wydaje nawet duble własnych publikacji. Wydanie Cygana w intagralu to dubel, nawet jeśli dodany będzie wstęp, czy nikomu niepotrzebne szkice... ale to i tak nic w porównaniu z kolejnymi edycjami Yansa... Wydaje mi się jednak, że kolejne "kopie" to nie zawsze coś złego - chyba, że porównujemy okładki  integrali komiksu Umpa-Pa.

Offline death_bird

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1462 dnia: Wt, 04 Kwiecień 2023, 15:42:40 »
Takie trochę luźne przemyślenie w kontekście obecnego maratonu z X-chipsami.
W ramach poprzednich dwóch (WKKM/Mucha) styczności z "New X-Men" Morrisona jakoś zupełnie nie byłem w stanie ubrać pewnych wrażeń w przemyślenia i trzeba było dopiero trzeciego podejścia (widać jakiś powolny jestem) żeby owe wrażenia przybrały konkretny kształt.
I w zw. z powyższym najkrócej rzecz ujmując: muszę przyznać, że zupełnie nie leży mi "demokratyzacja" mutantów.
Zaczynając przygodę z tą grupą na początku lat 90tych przywykłem do mutantów jako do "Xtra" ludzi, którzy w odniesieniu do reszty świata pozostają zupełnie wyjątkowi (w końcu po to czyta się komiksy będąc młodszym nastolatkiem - żeby doświadczyć czegoś niezwykłego). W efekcie pod wpływem tamtych historii termin "X-Men" kojarzył mi się przez długi czas z hermetyczną, skrajnie małą grupą wybrańców, która posiadała absolutnie fantastyczną w swej komiksowej wymowie przewagę nad resztą ludzkości. Tymczasem przyszedł taki Morrison (zakładam, że to on, bo też nie miałem jeszcze do czynienia z wcześniejszymi historiami innych twórców z podobnymi przemyśleniami) i zaczął rozdawać mutacje na lewo i prawo niczym cukierki, sprawiając, że kurioza genetyczne trafiły pod strzechy, ciężki i niewdzięczny los mutanta mógł trafić w głowę dosłownie każdego, a i sami zmutowani zamiast zyskać coś "ekstra" bywali obdarowywani prezentami niczym z jakiejś maszyny losującej, która jednemu może dać zdolność czytania w myślach, drugiemu umiejętność absorpcji energii kinetycznej a trzeciemu potrójną facjatę, względnie wygląd świeżo wyklutego pisklaka bez umiejętności latania.
W efekcie dotarło do mnie, że tym co nie podobało mi się w "Iksach" Morrisona była egalitaryzacja mutantów. Coś absolutnie wyjątkowego zostało sprowadzone w pewnej mierze do powszechności (tak, wiem - kilkadziesiąt milionów w kontrze do kilku miliardów to tzw. "pikuś") odzierając w efekcie fakt bycia mutantem z tej swoistej otoczki genetycznej wyjątkowości (jakby to idiotycznie w kontekście idei świata "bojącego się i nienawidzącego mutantów" nie brzmiało). I w sumie nic nie poradzę - wyjdzie ze mnie elitarystyczny szowinista, ale przeskok z "Nowych" na "Zadziwiających" to z kolei coś na kształt wrażenia wyjścia ze spędu z dalszą rodziną i udania się na umówione spotkanie z kumplami, bo też tu gdzie Morrison idzie w kierunku wątków bardziej hm... "społecznych" (przez co skądinąd nie zamierzam Mu ujmować ewidentnych przewag fabularnych) tam Whedon nie zagłębiając się aż tak w tego typu tematykę po raz kolejny potrafi porwać człowieka w wir bezkompromisowej przygody, oferując serialową niemalże historię dekady (a może i dwóch) jeżeli chodzi o tę serię komiksową.
I to w zasadzie jest w tym wszystkim i najdziwniejsze i chyba najbardziej rozczarowujące: że jeżeli trafi się twórca, któremu się chce, który ma pomysł i który wie jak go przygotować i sprzedać to te wydawałoby się dawno przerobione i zużyte pod względem koncepcyjnym schematy wciąż można wyciągnąć na rozrywkowe wyżyny. Po czym po wszystkim pozostaje mentalny kac związany z faktem, że w tym obszarze biznesu komiksowego jakim jest SH tak rzadko jeszcze komuś się chce i równie rzadko komuś pozwala się chcieć. Koniec końców "Astonishing" X-Men stawiałbym obok "DPS" jako jedną z ulubionych historii ze świata mutantów. Problemem może być momentami nierówna narracja, ale bądźmy szczerzy - przy tylu zeszytach coś takiego może się zdarzyć. Niemniej cała ta dosłownie "serialowa" produkcja robi robotę praktycznie bez pudła. Konkretne sceny, konkretne rozwiązania fabularne, dialogi i puenty, wszystko to składa się na "produkt premium" z którym chciałoby się obcować jak najczęściej. A końcówka - przy uwzględnieniu wszystkiego co zawsze stawia się w ramach zarzutów: że to historia o gościach strzelających promieniami z oczu, że to telenowela gdzie wszystko idzie zmienić po to żeby wszystko w pewnym momencie odkręcić, że to obrazkowa guma do żucia dla 15-stolatków - przy wszystkich tych zarzutach końcówka rozwala mnie raz po raz. Bo co z tego, że wszystkie powyższe zastrzeżenia gatunkowe gdzieś tam kręcą się w pobliżu: tempo i natężenie ostatnich stron tej historii są po prostu filmowe. I jeśli chodzi o umiejętność grania na emocjach - mistrzowskie. Pod tym względem - samego zakończenia - uważam, że "Astonishing" przebija "Dark Phoenix Saga". I wiem, że za jakiś czas znowu wrócę do tej historii ponownie, bo też w kategorii SH to jest moje 9/10.

P.S. Przyznaję, Whedon mnie skrzywił: po Jego historii Emma awansowała na moją ulubioną X-babkę (jako chyba najbardziej z całego tego stadka skomplikowana i poharatana życiowo) i jak na razie od tych kilku lat niezmiennie pozostaje samotną na szczycie.  ;D
« Ostatnia zmiana: Wt, 04 Kwiecień 2023, 16:12:27 wysłana przez death_bird »
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline burberry

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1463 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 09:14:22 »
Super recenzja i mega zachęcająca. Czytałem te historie tylko w WKKM i były na tyle dobre, że stoją do dziś na półkach. Z tego, co widzę, wznowiono to w dwóch tomach 2 w 1?

Offline death_bird

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1464 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 09:59:38 »
Jeżeli nie znasz całości "Astonishing" to zazdroszczę możliwości przeczytania drugiej połówki po raz pierwszy. ;)
Choć skądinąd haczyk jest taki, że do lektury runu Whedona bardzo przydaje się właśnie "New X-Men".
I owszem - Mucha wznowiła to na zasadzie 2w1.
Z "wypranymi" kolorami, ale jednak. :)
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline burberry

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1465 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 10:02:07 »
W "tamtych" czasach kupowałem zeszyty New X-Men z Dobrego Komiksu i byłem wielkim fanem, głównie ze wzglęgu na kreskę Franka, który jest jednym z moich ulubionych rysowników. Niestety po kilku zeszytach za rysunki zaczęli odpowiadać jacyś średnio utalentowani "artyści", więc szok był dla mnie zbyt duży. Próbowałem podejść jeszcze raz w WKKM; wiem, że Mucha skończyła ten run, ale nie poznałem go nigdy w całości.

Offline Maragast

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1466 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 10:04:11 »
Jeżeli nie znasz całości "Astonishing" to zazdroszczę możliwości przeczytania drugiej połówki po raz pierwszy. ;)
Choć skądinąd haczyk jest taki, że do lektury runu Whedona bardzo przydaje się właśnie "New X-Men".
I owszem - Mucha wznowiła to na zasadzie 2w1.
Z "wypranymi" kolorami, ale jednak. :)

No nie do końca 2 w jednym bo w pierwszym tomie Muchu jest pietwszy tom i część tomu 2 z kolekcji + Annual, którego nie było w kolekcji, a tom 2 drugi Muchy to część tomu drugiego z kolekcji + większość materiału premierowego.

Offline bibliotekarz

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1467 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 10:10:31 »
Choć skądinąd haczyk jest taki, że do lektury runu Whedona bardzo przydaje się właśnie "New X-Men".
Nie aż tak bardzo. Mucha wydała to chyba w odwrotnej kolejności i ja tak to właśnie czytałem - najpierw Whedon, potem Morrison.
Swoją drogą najlepszy okres w historii mutantów.
Batman returns
his books to the library

Offline death_bird

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1468 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 10:16:39 »
Nie aż tak bardzo. Mucha wydała to chyba w odwrotnej kolejności i ja tak to właśnie czytałem - najpierw Whedon, potem Morrison.

Miałem tak samo przy czym uważam, że dopiero czytane chronologicznie nabiera większego sensu, bo bez "New" nie bardzo wiadomo o co chodzi z
Spoiler: PokażUkryj
Cassandrą.


No nie do końca 2 w jednym bo w pierwszym tomie Muchu jest pietwszy tom i część tomu 2 z kolekcji + Annual, którego nie było w kolekcji, a tom 2 drugi Muchy to część tomu drugiego z kolekcji + większość materiału premierowego.

Aż takich detali nie pomnę. "Astonishing" z WKKM czytałem prawie dekadę temu.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Crono

Odp: X-Men
« Odpowiedź #1469 dnia: Śr, 05 Kwiecień 2023, 10:23:52 »
Pomieszaliście. Maragast pisze o New X-Men (tam był annual którego nie było w WKKM), a death_bird pisze o Astonishing.