Autor Wątek: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela  (Przeczytany 4185 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Piterrini

Odp: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela
« Odpowiedź #15 dnia: Pt, 04 Luty 2022, 17:14:03 »
Nowych komiksów nie czytam nałogowo (zaległości w klasyce itp.), te po które sięgam zwykle spełniają moje oczekiwania... Przeczytałem teraz pierwszy tom Egmontowego Venoma (Marvel Fresh), seria była swego czasu chwalona (wraz z Immortal Hulkiem) więc oczekiwałem po prostu dobrego superhero...

Po przeczytaniu całości (czyli 12 zeszytów zawartych w tym tomie) oceniam go nie wyżej niż średnią historię superhero. Nasuwa się pytanie „jakie tytuły w takim razie oceniam jako lepsze”, nie mam obiektywnej odpowiedzi, przykładowo większość Semiców (serie S-M, Batman, MM itp., komiksy w swoim gatunku średnie-dobre) bardziej mi się podobała od tego Venoma, a na to już może mieć wpływ sentyment itp.. Komiksowi także nie pomaga powielanie wielu schematów fabularnych wykorzystywanych od lat w różnych mediach, co prawda to nie jest największy zarzut jaki mam wobec Venoma, a jeden „twist” mimo powtarzalności oceniam wbrew pozorom pozytywnie, chociaż... :P
Spoiler: PokażUkryj
To niezupełnie spoiler, ale "w razie czego"

to odnośnie wypadku z udziałem Eddiego w przeszłości :D

Zacząłem od tego, że nie czytam wielu nowych komiksów, nowe serie pisane są w formie story arców wydawanych później w formie zbiorczej po ok. 6 zeszytów, ta prawidłowość jest w Venomie szczególnie odczuwalna. Pierwsza połowa podwójnego tomu to pełna patosu pseudo-epicka historia traktująca o mitologii symbiontów z obowiązkowym zagrożeniem dla ziemi... Przyznam że w ogóle komiks do mnie nie trafił, nie wydaje mi się że powodem jest brak znajomości postaci, może Venoma i Eddiego Brocka nie znam wyjątkowo dobrze, ale ile komiksów z nimi ukazało się po polsku to w stopniu mniejszym (np. to co wydawała Mandragora) lub większym (co związane ze Spiderem) było dla mnie względnie ciekawe. Tutaj kompletnie mnie nie interesował temat, zakładam że w 2018 roku seria (kiedy była wydawana w USA) mogła być promowana jako re-inwencja postaci czy też pogłębienie mitologii i to mogło być odebrane pozytywnie itp., tyle że siadając do polskiego wydania nie na to byłem przygotowany, wydaje mi się, że po prostu nie to chciałem czytać...

Z tym kontrastuje druga połowa tomu traktująca w drobnym stopniu o konsekwencjach części pierwszej, ale najbardziej skupia się na Eddiem Brocku i rozbudowuje jego postać. Historia już nie jest pompatyczna, jest bardziej stonowana, intymna, chociaż wciąż ślizga się po powierzchni nie wchodząc głębiej (można powiedzieć „w końcu to superhero”, ale i w sh można wejść „ciężej”). Powinna się więc bardziej podobać ta część, no właśnie i tutaj mam problem, bo nie byłem w stanie się „zaangażować”, Eddie Brock w tej historii (właściwie w tym całym tomie) to nie Eddie z lat 90, nie chodzi nawet o jego jednotorowy sposób myślenia, chodzi o brak ciągłości w prowadzeniu postaci, śmiem twierdzić, że nic nie łączy tego Eddiego z dawnym Eddiem. Chętnie przyznam się do błędu jeśli ktoś byłby w stanie wymienić cechy wspólne ;)

Warstwę graficzną oceniam powyżej średniej, szczególnie niektóre plansze w pierwszej historii z tego tomu. Pod względem technicznym nie ma tutaj oryginalnych rozwiązań, ale rysunki i kolory są wykonane poprawnie. Widoczne jest jednak to, że twórcy niektóre plansze wykonywali z większą dokładnością niż inne, bywały wręcz kadry, przy których myślałem „że też im się chciało” :P Właśnie dzięki niektórym kadrom/planszom pierwsza historia jest całkiem ciekawa jeśli zwraca się uwagę na aspekty graficzne komiksów. Historia druga może z racji stonowania fabularnego jest mniej „efekciarska” pod kątem ilustracji, zwłaszcza że drugą połowę komiksu tworzyło więcej osób.

Zdaję sobie sprawę, że dalej w serii jest cały story arc z Carnagem, a później inny arc crossuje głębiej z Marvelem (Avengers, Spider-Man itd.), ale po przeczytaniu pierwszego tomu nie odczuwam zainteresowania aby sięgnąć po tomy kolejne. Tym bardziej dziwne, bo pajęcze tytuły wręcz z zasady mi się podobają, komiks jak pisałem nie jest zły (nie miałem problemu z przebrnięciem do końca), jest średni. Nie czytałem innych komiksów Catesa, mimo że wiele z nich jest i tutaj zachwalanych, do mnie jednak najpewniej nie trafia ten scenarzysta.

Online Warpath

Odp: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela
« Odpowiedź #16 dnia: Nd, 31 Lipiec 2022, 10:00:10 »
Venom t. 2

Dawno nie zaznałem tak wielkiego spadku jakości pomiędzy tomami. Doczytałem do połowy, więcej się nie da, niskich poziomów marvelowska nawalanka. Jak ktoś chce odebrać w Wawie to oddam za symboliczną dyszkę (wiadomość na privie). Jak nie to leci do biblioteki, może znajdzie amatora. 1/10.

Mam identyczne wrażenia. Pierwszy tom był świetny, lecz ten to jakiś dramat. W pewnym momencie przeskakiwałem po kilka stron, bo nie dało się tego czytać. Czy ktoś wie, czy kontynuacja wróci poziomem do jedynki, czy raczej płonne marzenia?

Offline Murazor

Odp: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela
« Odpowiedź #17 dnia: Nd, 31 Lipiec 2022, 10:04:28 »
Dalej blizej tomu 1, tutaj mamy pare "goscinnych" zeszytow i kawalek eventu, wiec poziom spadl drastycznie.

Offline PJP

Odp: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela
« Odpowiedź #18 dnia: Nd, 31 Lipiec 2022, 10:57:11 »
Dzięki za info, bo zastanawiałem się nad kupnem 2. Podobnie niestety jest w nowym Deadpoolu, który przypomina jakieś odpady po produkcji (Weasel idzie do piekła).

Online Warpath

Odp: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela
« Odpowiedź #19 dnia: Nd, 31 Lipiec 2022, 11:58:55 »
Dalej blizej tomu 1, tutaj mamy pare "goscinnych" zeszytow i kawalek eventu, wiec poziom spadl drastycznie.

Dzięki. Zatem póki nadzieja póty wciąż pieniądz za kolejny tom na stół rzucę. Szkoda jeśli zmarnowali taki potencjał, bo pomysł naprawdę niezły. Niemniej wszędzie, gdzie do tej pory widziałem Knulla, to średniawka albo popłuczyny (z Silver Surferem: Czarny włącznie).

Online xanar

Odp: Venom i inne komiksy o symbiontach Marvela
« Odpowiedź #20 dnia: Nd, 31 Lipiec 2022, 12:18:57 »
W tym wydaniu Egmontowym to Cates pisał 3 zeszyty.