A tak serio, to nie zdziwie są, jeśli Egmont za jakiś czas ruszy z TMNT od IDW. Chyba, że przesadzam z interpretacją wypowiedzi TK na temat żółwi, z któregoś z ostatnich spotkań. Bo na te klasyczne komiksy ruszone przez Fante, myślę nie ma szans - zbyt stare, czarno białe, jednak adresowane do węższego grona czytelników, w dodatku cieszące się zła sławą po poprzednim wydaniu. Choć kto wie, czy ta zła sława nie zadziałała by odwrotnie, i przyciągnęła czytelników. W każdym razie, coś kojarzę, że w czasach Fanty, któryś wydawca gdzieś pisał, że licencję na to IDW wciskalo wszystkim, ale nikt nie chciał brać?
Moim skromnym zdaniem jest to niestety komiks, który bardzo kiepsko zniósł próbę czasu. Lepiej bawiłem się już przy wersji dla dzieciaków, którą niegdyś wydawał Tm-Semic.
Zastanawiam się, czy istnieje coś innego komiksowego wydanego w Polsce w przeciągu ostatnich 5-10 lat, z tematyki "Uniwersum TMNT" niż "Teenage Mutant Ninja Turtles - Bodycount", które bez żadnego szukania, stosunkowo łatwo można nabyć.
https://comicbook.com/comics/news/teenage-mutant-ninja-turtles-tmnt-jason-aaron-idw/
Przeczytałem dziś takie cudeńko. Crossover Żółwi i PR liczący pięć zeszytów.
jeden z Żółwi kwestionował istnienie PRBardzo naiwny.
Ale to już było w telewizji (dokładnie Power Ranger w kosmosie)No spoko, fajnie, ale to jest temat poświęcony komiksom :)
Cokolwiek jest zapowiedziane z żółwi u nas?Tylko od Amberu. Mucha nic oficjalnie nie ogłaszała, @motyl pytał tylko tu na forum. Wątpię że to będzie nowa seria, bo pierwszeństwo może nadal mieć Amber.
Cokolwiek jest zapowiedziane z żółwi u nas?
Pytanie z innej beczki. Nie jest to może typowe superhero, ale z zielonym mi do twarzy :) Stąd takie małe pytanie, jak zapatrujecie się na fajne przygody z Żółwiami Ninja? Wydawane jednak nie w cienkich zbiorkach i raczej zamknięte, ciekawe historie? Byliby chętni na taki materiał? Odnoszę wrażenie, że Żółwie nie miały szczęścia na rynku, najpierw wydanie Fanty, później rozwleczona seria Amberu. Czy jest jeszcze miejsce na półkach na trochę cowabungi czy nie ;)
Też mi te żółwie słabo wchodzą. Czytam już drugi dzień i nawet do połowy nie dotarłem. Scenariusz słaby, dialogi momentami bezsensowne, rysunki zbyt współczesne i "komputerowe". Zacząłem Leviathana od SJG i o wiele lepsze, tak co najmniej o kilka klas. Battle Royale w kosmosie 8)kij z tym roninem zaciekawiłes mnie tym leviathanem piszesz że warto?
:( kij z tym roninem zaciekawiłes mnie tym leviathanem piszesz że warto?
(...)nie nastawiajcie sie na dzielo pokroju Millera czy innych klasykow odpowiadajace na egzystencjonalne pytania. To po prostu fajna, odprezajaca, a jednoczesnie nieglupia rozpierducha z zolwiami w tle. Nie wiecej, nie mniej.i zdanie podtrzymuje.
:( kij z tym roninem zaciekawiłes mnie tym leviathanem piszesz że warto?
Miał być Ronin, a chyba będzie Amberowski komplet, który można dostać z -50% ;)
W zasadzie to dlaczego nikt nie pociągnie tego, co zaczęła Fanta? To nawet ja bym brał.Pytałem o to na festiwalu Ostrowskiego, tylko Ostatni Ronin musi się dobrze sprzedać, wtedy jest szansa na że wydadzą oryginalną serię. Przy czym wg mnie klasyczne Żółwie to poziom zbliżony do tego co otrzymujemy w Ostatnim Roninie, więc jak się komuś ten komiks nie podoba to raczej nie spodoba mu się też pierwsza seria z nimi.
Nie ma tam żadnego klimatu NY tylko jakiegoś cyberpunkowego miasteczka wymyślonego o 6 rano na kiblu ;)Dlatego, że w tym wypadku Eastman i Laird inspirowali się tutaj nie tylko Powrotem Mrocznego Rycerza ale także Roninem Millera.
Przy czym wg mnie klasyczne Żółwie to poziom zbliżony do tego co otrzymujemy w Ostatnim Roninie, więc jak się komuś ten komiks nie podoba to raczej nie spodoba mu się też pierwsza seria z nimi.Dokladnie, powiedzialbym wiecej nawet. Wszystkie Zółwie to taki poziom Ronina, a dosc spora czesc z ongoinga IDW jest nawet slabsza, rozwleczona i glupkowata.
Co do klasycznych - maja przewage graficzna, petarda jakich malo.Rozumiem, że mówisz o tej części którą tworzyli Eastman i Laird, bo potem oddali oni serię w ręce innych twórców, gdzie poziom graficzny bardzo się różnił nawet z zeszytu na zeszyt. Twórcy co prawda potem wrócili do serii, ale to co się działo podczas ich nieobecności jest całkiem inne od pierwszych zeszytów.