Widząc takie wpisy mam ochotę wsadzić kij w mrowisko:
Ależ beznadziejny ten Powrót Supermana (chyba Cieniasmana!). Nie, nie czytałem. Obejrzałem animację i wiem, że ten cały haip jest o kant du*py potłuc. Nie wiem co Egmontowi odbiło by wydawać to w tak odpicowanym standardzie. Jak już to cały ten event powinien być drukowany na papierze toaletowym. W oprawie "na rolce", co by można było go zawiesić w WC i poczytać przy klocu, a potem spuścić. Albo jak co poniektórzy spoceńcy: spuścić się po lekturze (każdemu jego porno, nie oceniam, ale takie bezguście powinno być już karalne!).
Tyle dobrego, że Wielki E nie blokuje sobie slotów wydawniczych tym kałem i cudo w postaci Momokoversum wydają w należytym standardzie i dobrym tempie.