Przeoczyłem że do Life Story, wyszedł jeszcze annual. Właśnie skończyłem czytać. Jak ktoś lubi Jamesona (zasłużona w pajęczym lore postać, od wroga po dziś sojusznika i przyjaciela) to jest to lektura dla niego. Lubię annuale, czasem można zawrzeć na niewielkiej ilości stron sporo emocji nie trzymając się "głównej intrygi". Zdarsky miał wyczucie, bo On odpowiadał za rozwój Jonaha w 616. Czytając miałem wrażenie, że pójdzie w skrajność i ta wersja JJJa będzie mroczniejsza. I tak wprawdzie do pewnego momentu jest... aż do pięknego redemption arcu. Jeśli komuś odpowiadał klimat gorzko-sentymentalny Spider-Man: Historia Życia, to trafi do niego również ten annual.
Na dniach biorę się za lekturę Fantastycznej Czwórki w tej stylistyce, bo ten annual tylko mi narobił smaka na marvelowską telenowelę na przestrzeni dekad. Z wielką chęcią przeczytałem "Life Story" z mutantami i Daredevilem. Na pewno w przypadku Kapitana Ameryki też byłoby co opowiadać, na przestrzeni zmieniającej się Ameryki.