Moim zdaniem jest to dalece odległe od prawdy [edit: może być wielce odległe, albo dalekie, nie wiem skąd wziąłem "dalece odległe"...], zacząłem nowy temat w dziale ogólnym pod tym kątem 
Wracają znane motyw u wielkiej dwójki superhero nikt z tym się nie kłóci.
Sam zarzucę konkretnymi przykładami.
Tie-iny do Seret Wars z 2015 roku to były same odniesienia do znanych wydarzeń z ziemi 616 a także wariacji z multiwersum Marvela na czele z Civl War, Marvel Zombies, Little Marvel, 1602, Planet Hulk i Old Man Logan a to jest tylko niewielka część tego co tam wpleciono.
Przy ostatnim evencie DC Death Metal mocno zaakcentowano alternatywne wszechświaty z mrocznego multiwersum, którymi były warianty ważnych kryzysow DC czyli Crisis on Infinite Earths, Infinite Crisis
i Final Crisis.
Tak odniesień do przeszłości i innych wymiarów jest w cholerę i zresztą imo to nie jest złe samo w sobie i wręcz fajnie wygląda jako ktoś tworzy trop do czegoś sprzed iluś lat, jasne grozi to popadnięciem w bezpieczne sentymentalne tony ale nie zawsze tak jest. Old man Logan Lemire'a i Batman: The Dark Knight - Master Race to najlepsze przykłady.
Wracając do sensu stricte określenia remake w tym kontekście... to nadal nie ma sensu. To nie są stricte dosłowne odtworzenia jeszcze raz tych samych wydarzeń a kontynuacje, albo umieszczenie starych wydarzeń w kontekście nowego eventu i to w takim wariancie jakby potoczyły się inaczej. Więc są to sequele albo alternatywne wariacje oparte na znanym evencie, ale za diabła nie nazwałbym tego remakiem.
Czy nowe wydania filmów Star Wars z lat '70-'80 są remakami? Przecież wiele efektów wizualnych zostało zastąpionych efektami stworzonymi współcześnie. Znów kwestia definicji, czyli to co piszę w ww. temacie. Mimo że ma miejsce zmiana jednej z "warstw" komiksu (czyli kolorów w tym przypadku), to komiks nie został stworzony od nowa, więc nie można mówić o remaku. Bardziej o remasterze, chociaż ostatnio pisaliśmy o remasterowaniu SSM w temacie Muchy i to też nie jest to. Nowe kolory to nowa autorska wizja, więc część całego dzieła została zrobiona od nowa, tylko wciąż nie znajduję na to określenia 
PS. Są jeszcze te nowe originy itp., ale to jako rebooty, pominąłem to w ww. temacie na razie.
Co do nowych wydań... tu w ogóle nie chodziło przecież Adolfowi o to a o stworzenie od nowa literalnie znanych już historii ale z innymi ilustracjami a nawet dialogami.
Rebooty to rebooty jasne, że to odkurzenie znów tego samego, ale dodają nowe tropy, motywy przestawiające mocno życiorysy postaci, które jednak nadają nowego kontekstu.
Jasne to nadal się zasadniczo historie jak to Supek musi znów obić ryło Darkseidowi a Batman powstrzymać Jokera ale za cholerę nie nazwałbym tego rimejkiem. Tam nadal między wierszami potrafi zostać wpleciony nowy content, który potrafi nadać nowego znaczenia jak np synowie Wayne'a i Kenta.
Nazywanie tego remakiem jest imo przesadą mimo tasiemcowej natury i nie leżało obok prawdziwego chamskiego małpowania tego samego co ma np. miejsce w przypadku remake filmu, nawet jak nie jest to oficjalnie remake- na was patrzę ostatnia trylogio Star Wars

Superhero mimo tasiemcowości umie się bawić nawet w warianty kompletnie odchodzące od tego co powszechnie znane w tych uniwersach choćby na przykładzie alternatywnych wymiarów. Parę takich cykli to były zresztą nawet równolegle dla głównego świata dłuższe serie jak np Ultimate w Marvelu.
Jasne pewne motywy, czy nawiązania do story arców tam wracają wręcz hurtem ale nadal nie uważam tego za czysty remake z wyzej postawionych powodów. Jak ktoś odtworzy 1:1 Batman Year One z tą samą fabułą, ale innymi rysunkami i ewentualnie lekko zmienionymi dialogami to technicznie będzie czysty remake.