O to nie chyba, ale prawie napewno. Pamiętam jak zaczęli dawać Larsena, to byłem strasznie zły, że te rysunki są strasznie paskudne w porównaniu z mcfarlanowymi. Ale dorosłem, pojawiły mi się pierwsze pryszcze i doceniłem bardziej. Później dostałem kilka amerykańskich zeszytów Savage Dragon i tam wyglądało to jeszcze lepiej. Z ciekawości, przejrzałem jakiś czas temu kilka jego nowszych prac i wygląda to jeszcze inaczej mniej w stylu 90-s, ale ciągle ciekawie. Dalej wolę rysunki Todda co prawda, ale i twórczość Erika cenię, może żaden geniusz z niego, ale bardzo bardzo solidny rzemieślnik to na bank.