Połączenie braku chronologii i typowej dla polskiego Hachette ściśle tajności to trochę niewypał. Bo skąd mam wiedzieć, czy coś czytać, jak nie wiem czy za 10 numerów nie wyjdzie historia bezpośrednio poprzedzająca?
Trochę schłodziłem swoje nastawienie do tej kolekcji. Kto im doradził tak to zorganizować, skoro na innym rynku wydają chronologicznie.