Częściej chyba się pojawia Saga Klonów. Maximum Carnage było po prostu nudne i 5 razy zbyt długie. Tm-semic wydał to w jakichś siedmiu czy ośmiu numerach czyli musiało to być kilkanaście zeszytów a ja miałem już dosyć po trzecim , oni się tam tylko i wyłącznie bili na dodatek cały czas w jednej scenerii. Dla "odmiany" co jakiś czas wyskakiwały wyraźne wyciągane przez scenarzystów z magicznego kapelusza nowe postacie, tylko i wyłącznie aby dołączyć do bijatyki.