Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Komiksy amerykańskie => Wątek zaczęty przez: LordDisneyland w Śr, 01 Maj 2019, 19:11:44
-
Ennisa w duecie z McCreą ? :/
Naprawdę podobał wam się Hitman?
Chyba pierwszy komiks, który po jednym przecxzytaniu darowałem bibliotece. To Mandragory było chyba wydanie...
-
Tak, bo tylko Mandragora wydala w Polsce cokolwiek z Hitmanem. A mi zawsze podobal sie koles, ktory potrafil wyrolowac Batmana. I owszem, chcialbym aby w koncu ktos w Polsce wydal te serie od poczatku do konca. Ale oczywiscie nie wszystkim musi sie podobac. De gustibus non disputandum (czy jakos tak)☺
-
Ennisa w duecie z McCreą ? :/
Naprawdę podobał wam się Hitman?
Chyba pierwszy komiks, który po jednym przecxzytaniu darowałem bibliotece. To Mandragory było chyba wydanie...
No i bardzo dobrze zrobiłeś. Bo Hitman to świetny komiks i więcej osob może to teraz samemu sprawdzić i być może za jakiś czas wyprowadzić Cię z błędu.
[...] De gustibus non disputandum (czy jakos tak)☺
To wymyślił jakiś koleś, który nie za bardzo umiał odnaleźć się w rzeczowej dyskusji. Bo każda polemika na temat dowolnego utworu jest mniej lub bardziej implicite dyskusją o gustach - w szczególności, gdy adwersarz bierze kontrargumenty strony przeciwnej do siebie.
Dlatego, moim zdaniem, to powiedzenie nie powinno miec racji bytu na żadnym forum, na ktorym dyskutowana jest twórczość.
-
Naprawdę podobał wam się Hitman?
Ja pamiętam, że mi średnio. Ale to było z 15 lat temu, chętnie dałbym mu drugą szansę.
-
Hitman to byl koles ,pamietam ze jeden jego przeciwnik mial zacna ksywke Metalfiut.
Wykiwal Batmana jeszcze poradzil sobie z szefem Lobo ;-)
-
Tak, bo tylko Mandragora wydala w Polsce cokolwiek z Hitmanem. A mi zawsze podobal sie koles, ktory potrafil wyrolowac Batmana. I owszem, chcialbym aby w koncu ktos w Polsce wydal te serie od poczatku do konca. Ale oczywiscie nie wszystkim musi sie podobac. De gustibus non disputandum (czy jakos tak)☺
Hitman to wyrolował Lobo, a nie Batmana. Nie ma co się dziwić, jeśli ktoś ma wyższe IQ i supermoce.
Czytałem tylko pierwszy tom Hitmana od Mandragory, ten z kawałkiem Bloodlines (to także origin Hitmana), był tam team-up z Batem, z tego co pamiętam to na koniec można powiedzieć, że postawił się Batmanowi, albo przynajmniej próbował... :D
-
Podoba mi się konwencja w Hitmanie - superhero bez zadęcia, z humorem - coś jak Deadpool tylko zabawniejsze.
No i wielki plus za Kynospawacza, Bueno Excellente, Defenestratora i cały Section Eight!
-
Wciórności, figuruję jako autor tematu o nielubianej przeze mnie postaci :D I to kilkanaście lat po lekturze...Życie płata niezłe figle.
Podobały mi się tylko absurdalne pomysły postaci- Dogwelder chociażby...ale całość mi nie przypasowała, to taki przeciętniak do przeczytania, wzruszenia ramionami i oddania bibliotece- swoją drogą, komiksów było w nich wtedy mało, zastanawiam się, czy w ogóle ktoś po tomik sięgnął. Pewnie jakieś nieletnie dziecię, któremu tym samym obrzydziłem komiksy :D W efekcie do dziś zastanawiam się, czy np. zacząć czytać TheBoys.
Zresztą cała twórczość Ennisa jest dla mnie ciągiem zaskoczeń- jak w grze w sapera, po jakimś fajnym komiksie [Preacher] czytam kolejny i nie wierzę, że to ten sam scenarzysta, bo komiks rozczarowuje.
Jak Hitman.
No ale kupiłem -wreszcie- w Poznaniu "Unknown Soldier", zobaczymy, jak będzie tym razem. 22 lata po premierze :)
-
[...] cała twórczość Ennisa jest dla mnie ciągiem zaskoczeń- jak w grze w sapera, po jakimś fajnym komiksie [Preacher] czytam kolejny i nie wierzę, że to ten sam scenarzysta, bo komiks rozczarowuje.
[...] W efekcie do dziś zastanawiam się, czy np. zacząć czytać TheBoys.
Prawdą jest, że Ennis nierówny jest bardzo. Ale akurat Chłopaki to jedna z lepszych rzeczy SH, która u nas wychodzi. Nie jak te nieskonczone brazylijskie odgrzewańce z nowego Marvela czy DC. Jak Preachera ktos degustibustuje, to Chłopaki tez powinien docenic. No i przecież w komiksowych Chłopakach głowna role "gra" genialny Simon Pegg.
Co wiecej, że w już latach 80. antycypowały ich powstanie i wspaniale zachęcały do lektury największe divy muzyki klasycznej:
https://www.youtube.com/watch?v=KpZpvo4rQAE (https://www.youtube.com/watch?v=KpZpvo4rQAE)
-
Myślałem, że w linku znajdę to:
Ale i twój utwór może być :)
-
„Hitman” tom 1 – prezentacja komiksu (http://filmozercy.com/wpis/hitman-tom-1-prezentacja-komiksu)
-
Jest zapowiedź następnego tomu?
-
Ok. Jak komiks sam w sobie mnie nie interesuje tak koncepcja i owszem:
"...Jego specjalnością jest likwidowanie gangsterów i superłotrów. ..."
W takim razie pytanie (odpowiedź pewnie w funkcji spoiler): czy tytułowemu Hitmanowi redakcja DC naprawdę pozwoliła skasować jakiegoś superłotra (takiego, którego byśmy znali a nie takiego, którego powołano po to żeby go sobie Hitman skasował w tym samym zeszycie)?
-
Jest zapowiedź następnego tomu?
Nie, tylko jedynka na grzbiecie.
-
„Hitman” tom 1 – prezentacja komiksu (http://filmozercy.com/wpis/hitman-tom-1-prezentacja-komiksu)
Jest mały błąd przy oprawie. Nie ma (na szczęście, co widać na fotkach) obwoluty :)
-
Słabo wygląda ten walący po oczach czerwony grzbiet. Liczyłem jednak na czarny, żeby mógł się komponować obok Punishera.
Swoją drogą obawiam się powrotu do tego tytułu. Co prawda czytałem kiedyś tylko crossover z Lobo i jakkolwiek wspomnienia mam pozytywne, tak już kilka razy przejechałem się na takim wracaniu do dawnych lektur. A Ennis też nie jest żadnym gwarantem, ostatnio strasznie męczę jego Kaznodzieję, a kiedyś byłem fanem tego komiksu :(
-
Jednobarwne grzbiety w ogóle wyglądają słabo, o wiele bardziej wolę jak jest na nich przedłużona grafika z frontu (zwłaszcza przy tak świetnym froncie jak tutaj).
-
Jednobarwny grzbiet wygląda poważniej, więc można mówić że to "powieść graficzna" a nie komiksik dla dzieci ;)
-
Powieść graficzna = komiks, tylko w latach 80-tych wymyślono sobie taką nazwę, żeby nie było że czyta się komiksy dla dzieci, gdy te przestały być dla dzieci.
Nie wiem co "poważnego" jest w jednobawnym grzbiecie, na książkach, nawet tych +18 też wolę mieć więcej kolorów/grafikę niż tylko jednolite tło.
-
Przecież pisałem z przymrużeniem oka :)
Ja np. nie lubię tego o czym pisałeś czyli przedłużenia frontu na grzbiecie (jak np. w Invicible). Ale fajna jakaś mała grafika lub/i sensownie zrobiony tytuł jak najbardziej.
-
A ja nadal zachęcam do zapoznania się z Hitmanem. Ta seria to taka trochę wypadkowa Ennisowskich Punishera, Hellblazera i Chłopaków. Aż dziw, że DC pozwoliło na to Ennisowi w ramach uniwersum DC. Historia zamknięta choć po latach, jeden z bohaterów (Sixpack) dostał epilog w New52.
-
Mam słabość do Ennisa, dla mnie to więc must have.
-
Mam słabość do Ennisa, dla mnie to więc must have.
To ostatnio chyba nie narzekasz, sporo go wydają, praktycznie co miesiąc coś nowego- Dredd, teraz Hitman i Hellblazer... Chyba mało który scenarzysta ma tak duży procent publikacji przetłumaczonych na język polski? No, poza Gaimanem...
-
A ja nadal zachęcam do zapoznania się z Hitmanem.
Zapoznać się na pewno zapoznam, bo już od jakichś dwóch miesięcy zamówienie z nowościami Egmontu czeka na realizację. Ale obawy nadal są, zwłaszcza po ciężkim powrocie do Kaznodziei tego samego autora. Serio chciałbym się zachwycić jak jego Punisherem Maxem, kiedyś Ennis to był dla mnie wyznacznik jakości, ale jak widać gusta po latach się zmieniają.
-
Ja np. sprzedałem Punishera Maxa choć jest spoko. Ale cenię sobie bardziej Kaznodzieję, dlatego myślę, że Hitman przypadnie mi do gustu ;) Jednakże poczekam aż wydadzą więcej tomów.
-
@Odyn nie koniecznie. Wg mnie nic nie ma z Kaznodziei w Hitmanie, więcej rzeczy które wymieniłem wyżej, przy czym najsłabszy jest pierwszy tom, zarówno pod kątem scenariusza jak i rysunków.
-
Dzięki @Mateusz za link do prezentacji. Tych kilka scen i dialogów przekonało mnie. Biere! 8)
Edit: choć muszę dodać, że w czasach pierwszego wydania Mandragory byłem niezbyt przychylny tej pozycji. Rozumiem Ciebie Lordzie.
Słabo wygląda ten walący po oczach czerwony grzbiet. Liczyłem jednak na czarny, żeby mógł się komponować obok Punishera.(...)
Right!
-
Chyba mało który scenarzysta ma tak duży procent publikacji przetłumaczonych na język polski?
Lemire teraz od nas wszystko wychodzi i to od czterech wydawców. W zeszłym roku wyszło od niego 25 pozycji :)
Jednakże poczekam aż wydadzą więcej tomów.
To nie jest jakaś "skomplikowana" seria że trzeba czytać po kolei. Ja polecam bardzo. To komiks dla fanów DC i nie tylko :)
-
Chyba mało który scenarzysta ma tak duży procent publikacji przetłumaczonych na język polski? No, poza Gaimanem...
Ja bym dodał tu jeszcze mojego ulubionego Brubakera, już niewiele zostało u nas do wydania - czekam aż ktoś zapowie u nas Incognito i Scene of the Crime. No i wierzę, że Egmont wyda całego Kapitana Amerykę, a Mucha nowe Criminal i kolejne nowe tytuły jakie powstaną :)
A Ennis miał już swoje pięć minut sławy u nas te kilkanaście lat temu, jak Egmont wydawał Kaznodzieje, a obecnie mamy jego wielki powrót, bo właściwie wydane/wydawane są wszystkie jego najlepsze serie.
-
Jak tak przeanalizować rynek to więcej takich gagatków się znajdzie: Aaron, Remender czy z starych wyjadaczy Bendis etc...
-
Moore, Jodorowsky, Moebius, Manara, Van Hamme...
-
Jest zapowiedź następnego tomu?
Z tyłu na okładce jest że wydadzą całość w pięciu tomach (bo nikt chyba nie podawał) czyli tak jak im proponowałem na gidii :) Na zapowiedź w tomie brakło strony.
Kocham to ich oryginalne wypośrodkowywanie:
(https://forum.komikspec.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Ffilmozercy.com%2Fuploads%2Fimages%2Foriginal%2Fhitman-t1-1.JPG&hash=dc12d202c098597cb515c36dd3405300)
-
Co ty gadasz, kuśka Batmana jest idealnie na środku.
Mówisz, że ty im proponowałeś przerobienie siedmiu tomów na pięć? No to będzie wiadomo komu dziękować, jak wytną Justice League/Hitman z ostatniego tomu. ;)
Chciałem oblukać serie Hitman na comixology i "content" niedostępny, przez vpn innego kraju wchodzi. Hitmana w Polsce na comixology nie kupisz. Zapobiegliwy ten Egmont. :D Hau! Hou!
-
Mówisz, że ty im proponowałeś przerobienie siedmiu tomów na pięć? No to będzie wiadomo komu dziękować, jak wytną Justice League/Hitman z ostatniego tomu. ;)
Egmont dał na piśmie że będzie wszystko "Niniejsza edycja obejmować będzie wszystkie przygody Hitmana w 5 tomach." :)
Mi wchodzi normalnie na comixology. Może jesteś na jakieś czarnej liście :)
-
Sprawdziłem i teraz Hitman wchodzi mi normalnie. No przysiągłbym... Trudno, odszczekuje.
-
Hitman jest na mojej liście zakupowej :D aczkolwiek nie tej pilnej. Poczekam aż wydadzą jeszcze 1-2 tomy. Najpierw to chciałbym dorwać komplet Śpiocha (ma być wydany w 2 tomach)
-
Podchodziłem sceptycznie do tego tytułu. Stwierdziłem, że przeczytam od razu pierwszy tom, najwyżej sprzedam i nie będę czekał na kolejne. No ale niestety kupili mnie. Ennis znowu to zrobił. Szybko, intensywnie, brutalnie. Świetne czytadło w przerwie pomiędzy bardziej ambitnymi tytułami. Czekam na kolejny tom.
-
Co w tym wydaniu znalazło się ponad to, co wydała Mandragora w swoich dwóch zbiorkach?
-
Annual.
-
Przeczytałem i na razie nie zaskoczyło. Origin w ogóle taki poplątany. Trąci strasznym kiczem I starymi rozwiązaniami. Pierwsze zlecenie też mnie nie porwało, ale w recenzjach pisze że te pierwsze historie trzeba przecierpiec i później jest lepiej. Na pewno na plus sam bohater, bo nie jest ennisowskim punisherem, tylko jakieś zalążki własnej tożsamości można odnaleźć.
-
Kiczowate ale fajne :D Mam jakiś sentyment do Hitmana, więc musiałem sobie kupić. Wiadomo czego można się spodziewać, ale pomijając kilka drobiazgów, nadal daje dużo frajdy.
-
Annual.
Chodzi o Hitman Annual 1? (Bo w Mandrze jest zdaje się jakiś inny Annual)
To jakaś szczególnie dobra lub ważna historia czy można odpuścić?
-
Chodzi o Hitman Annual 1? (Bo w Mandrze jest zdaje się jakiś inny Annual)
Tak, chodzi o Hitman Annual #1. W wydaniu Mandaragory jest The Demon Annual #2, który zresztą w tym wydaniu też jest.
To jakaś szczególnie dobra lub ważna historia czy można odpuścić?
Ważna może nie, ale zdecydowanie najlepsza, dodatkowo rysowana przez Carlosa Ezquerrę.
-
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/hitman/tom-1/okladka-600.jpg)
Pierwszego "Hitmana" kupiłem zaraz po premierze i niedługo później zabrałem się za lekturę, ale przy pierwszym podejściu dotrwałem mniej więcej do połowy i odłożyłem tom z powrotem na półkę. Przeleżał tak rok, zacząłem od nowa i w końcu wymęczyłem całość, jednak wrażenia dalej nie należą do najlepszych. O ile dwie pierwsze historie, chociaż sprawiają mocno amatorskie, wręcz undergroundowe wrażenie, to jeszcze trochę bronią się tym specyficznym klimatem, tak dalej to już w większości kompletny brak czegoś wyróżniającego. W dodatku pierwsza połowa tego tomu graficznie wygląda paskudnie - do tego brudnego stylu dwóch początkowych zeszytów można jeszcze przywyknąć, ale dalej dostajemy beznadziejne komputerowe kolory, które drażniły mnie przez całą lekturę. Sama historia też nie porywa ani humorem, ani akcją, za to pełno w niej różnej maści głupot.
Dalej robi się już co prawda trochę lepiej, bo dochodzą fajniejsze postacie i widać postęp zarówno w warstwie wizualnej (kolory stają się bardziej stonowane i już tak nie walą po oczach, choć kreska nadal pozostaje taka sobie), jak i scenariuszowej, bo nawet zdarzyło mi się parę razy zaśmiać, niemniej dalej jest to poziom raczej średni. Ostatni zeszyt z regularnej serii ma najlepszy scenariusz i chociaż to najbardziej typowa z typowych fabuł Ennisa, to daje w końcu chwilę na lepsze poznanie i być może nawet późniejsze polubienie tych postaci, więc być może w tej serii trafią się jeszcze jakieś przebłyski. Całkiem solidny jest też annual, który dostajemy na zamknięcie tomu, a przy tym pozytywnie wyróżnia się rysunkami, które wyjątkowo stworzył Carlos Ezquerra.
Pierwszy tom "Hitmana" to dla mnie totalny średniak, czyli niezbyt porywająca i mocno tak sobie narysowana historia, w której ani humor, ani akcja czy postacie nie kupiły mnie na tyle, żebym miał specjalną ochotę sięgać po ciąg dalszy. W dodatku polskie tłumaczenie wydało mi się momentami nieco sztywne. Co prawda nie czytałem wersji Mandragory, ale już sam tytuł drugiej dłuższej historii - "10 tysięcy pestek" w Mandrze, a "10 tysięcy naboi" w Egmoncie - zdaje się świadczyć, że te 20 lat temu przekład miał w sobie mniej dosłowności, za to więcej luzu i klimatu realiów, które przedstawia. Na tle innych serii Ennisa, które do tej pory zdążył pokazać nam Egmont ("Kaznodzieja", "Hellblazer", "Punisher"), przygody Hitmana wypadają niestety najsłabiej. Gdyby był to pojedynczy tom, prawdopodobnie od razu bym się go pozbył, a tak może jeszcze skuszę się na spróbowanie z kolejnym, zanim podejmę decyzję, ale póki co lektura raczej ciężkostrawna i zdaje się, że najsłabszy komiks, jaki czytałem w ostatnim czasie.
-
Pierwszy tom faktycznie jest słaby. Następne są o wiele ciekawsze :)
-
Byłoby fajnie, bo Hitmana pamiętam z crossovera z Lobo od Mandragory i miałem wtedy niezły ubaw z tego komiksu... Co prawda to był rok 2005, ale fajnie, gdyby seria po latach jednak siadła.
-
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/hitman/tom-2/okladka-600.jpg)
Po wymęczonym przeze mnie w dwóch podejściach tomie pierwszym, minęło trochę czasu, aż nabrałem ochoty, by zabrać się za dalszy ciąg "Hitmana". O ile do tej pory seria mnie nie zachwyciła, tak końcówka (kończący pierwszy tom zeszyt regularnej serii i późniejszy annual) wypadała zdecydowanie najlepiej i dawała pewne nadzieje na przyszłość. I na całe szczęście tendencja zwyżkowa się utrzymała, a seria zdecydowanie nabrała kolorytu.
Tom drugi składa się wyłącznie z kolejnych zeszytów regularnej serii, co znacząco odbiło się na spójności całego wydania. Poprzednim razem było trochę skakania po różnych annualach, zmieniał się styl i poziom rysunków (chociaż autor pozostawał ten sam), kolorowanie (w większości paskudne), a zwłaszcza na początku komiks sprawiał dosyć amatorskie wrażenie. Tutaj jest o wiele lepiej i równiej. Wreszcie nie ma tych okropnych komputerowych gradientów, które straszyły w poprzednich zeszytach, a kolory są bardziej stonowane, przez co kreska McCrea'y prezentuje się dużo lepiej. I zdaje się, że sam autor też się bardziej wyrobił i postacie w końcu przestały zmieniać wygląd z historii na historię. Pod względem rysunków całość w końcu mi się podoba, styl autora jest dość prosty i kreskówkowy, ale tutaj to pasuje i fajnie gra z pisarstwem Ennisa.
Od strony scenariuszowej w tym tomie to już typowy Ennis. Czyli jest wulgarnie, momentami obscenicznie, krwawo i z dużą ilością humoru. Momentami bardzo absurdalnego, ale trzeba zaznaczyć, że w większości to działa i w przypadku drugiego tomu mogę już śmiało stwierdzić, że komiks jest zabawny, podczas gdy początek serii był raczej męczący. Ale przede wszystkim postacie w końcu da się lubić, więc kiedy dochodzi więcej relacji między nimi, które Ennis jak zwykle opiera na dialogach, to chce się to czytać i z zainteresowaniem śledzić rozgrywające się wydarzenia. Do tego wszystkiego dorzucamy trochę występów gościnnych (z których najlepszy zalicza chyba Catwoman) i zwyczajowego obśmiania realiów superhero. Więc teoretycznie nie dostajemy niczego więcej od standardowych dla tego scenarzysty elementów, ale tak jak podobne zagrywki sprawdzają się w jego innych seriach, tak sprawdzają się i tutaj. Fabularnie robi się momentami naprawdę dziwnie, wraca też trochę wątków i postaci znanych z poprzedniego tomu - i tu też widać postęp, bo nawet taki Mawzir, który był dla mnie fatalnym przeciwnikiem, zalicza całkiem solidny powrót. Mamy fajne postacie, fajny humor, faktyczny rozwój i wzrost poziomu całości i dla mnie, jako fana Ennisa jest to kolejna seria, którą chcę czytać dalej.
Z innych uwag - nie gra mi, a przy tym jest dla mnie trochę niespójne tłumaczenie ksywek członków Section 8. Przede wszystkim większość przełożono na polski (z czym nie mam żadnego problemu), więc czemu Sixpack został w oryginale? Przecież tłumaczenie Sześciopak z wersji Mandragory idealnie pasowało do klimatu tego komiksu. Podobnie w przypadku Friendly Fire, aczkolwiek tu propozycja Mandragory (Przyjazny płomień) była nietrafiona, no ale żeby było spójnie też powinni się pokusić o jakiś polski odpowiednik. Z kolei Defenestrator, który mógłby zostać w oryginale, bo nadawałby się i do naszej wersji, został zmieniony na Okiennika - chociaż tu czuję, że nie miałbym uwag, gdybym nie czytał poprzedniej wersji. Natomiast przy Kynospawacz, a Spawacz psów to już w ogóle nie ma potrzeby się rozpisywać, która wersja wygrywa - generalnie w mojej opinii Egmont się nie popisał przy tej drużynie, a przekład Mandragory był dużo lepszy.
Aczkolwiek nie jest to zgrzyt, który odbierałby przyjemność z lektury i tak, jak pierwszy tom "Hitmana" skończyłem dopiero przy drugim czytaniu, tak drugi przynosi duże zmiany i kolejny to dla mnie na ten moment pewniak zakupowy na styczeń.
-
Przeczytałem całość i daję łapkę w górę. To jest taki Ennis, którego lubię - humor połączony z poważniejszymi wątkami (bo jak Ennis gra na jednej poważnej nucie, to mnie to raczej nie kręci). Są ciekawe postaci i relacje pomiędzy nimi, dobre dialogi, fajne żarty (jak ktoś lubi takie poniżej pasa). Są lubiane przez Ennisa sprawy wojenne, gość się na tym zna i dobrze mu to wychodzi. McCrea trochę nierówno (czasem te twarze sporo się od siebie różnią), ale jak dla mnie styl rysunków pasuje do komiksu.
No dobra, może czasem bywało zbyt głupawo. Dlatego komiks jest bueno, a nie excellente.