Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Komiksy amerykańskie => Wątek zaczęty przez: Castiglione w Pn, 19 Październik 2020, 14:56:19
-
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/kaznodzieja/zbiorcze1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/pielgrzym/zbiorcze1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/punisher_mandragora/zbiorcze2/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/punisher_mandragora/zbiorcze1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/punisher/max-1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/hitman/tom-1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/pro/1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/fury/zbiorcze/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/darkness/zbiorcze1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/ghost_rider/1/okladka-600.jpg) (https://cdn-lubimyczytac.pl/upload/books/88000/88127/352x500.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/drogi-billy/1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/spider_man_splatana_siec/2/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/thor/1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/world-of-tanks/1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/chlopaki/1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/the-shadow-cien/1/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/hellblazer/azzarello-3/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/sedzia-dredd/kompletne-akta-15/okladka-600.jpg) (https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/opowiesci-frontowe/1/okladka-600.jpg)
Scenarzysta bardzo płodny, rozpoznawalny i niezwykle popularny na naszym rynku. Autor "Kaznodziei", "Chłopaków", "Hitmana", kilku serii i miniserii "Punishera", jednego z bardziej znanych runów "Hellblazera" oraz wielu komiksów wojennych, superbohaterskich i horrorów. Jego twórczość charakteryzuje różnego rodzaju obrazoburczość, wulgarność, przemoc, krytyka religii, naśmiewanie się z superhero i zamiłowanie do tematyki wojennej. W Polsce wydawany od niemal 20 lat, odkąd Mandragora w 2002 roku opublikowała jego "Pielgrzyma" - obecnie do dostania mamy większość jego najsłynniejszych serii. Sporo z jego komiksów ma już swoje osobne tematy, brakuje jednak miejsca do wymieniania opinii o reszcie jego twórczości, a poza długimi seriami, jest też autorem wielu jedno- czy dwutomowych historii, z których sporo ukazało się również w Polsce.
Ennis tak jak popularny, tak jest i bardzo nierówny. O ile w większości jego dzieł można odnaleźć podobne motywy i zagrania, tak nie zawsze to jego przełamywanie granic się sprawdza i niestety część jego komiksów to takie tanie szokowanie dla samego szokowania, podczas gdy inne idealnie balansują na granicy i poza łamaniem standardów, posiadają również inteligentną fabułę, świetne dialogi i ogólną zaje***tość. Kiedyś Garth był moim ulubionym twórcą, teraz się to trochę zmieniło, ale dalej całkiem sporo jego komiksów znam, posiadam i lubię.
Do założenia tematu skłoniła mnie niedawna lektura kilku jego starszych albumów.
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/pielgrzym/1/okladka-600.jpg)
Pielgrzym
Czyli pierwszy wydany u nas komiks Ennisa. Solidna mieszanka post-apo i westernu, w której odnaleźć można typowe dla tego scenarzysty motywy - tytułowy bohater jest więc kompletnym psychopatą, a zarazem bezwzględnym religijnym fanatykiem. Komiks został już raczej u nas zapomniany i nie jest to też najlepsze dzieło Ennisa, jednak historia trzyma się kupy i całość ma zadowalający poziom. Jest to taka bardziej przegięta wersja Mad Maksa, scenariusz momentami jedzie po bandzie, ale unika nadmiaru takich momentów, główny bohater zapada w pamięć, a graficznie album wypada dobrze (rysunki Carlos Ezquerra). Trochę wkurzała mnie narracja - wystylizowana na pamiętnik 10-letniego chłopca, więc słownictwo i celowe błędy ortograficzne czasami przeszkadzają w lekturze, ale na szczęście nie ma tego dużo. 6-7/10
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/pielgrzym/2/okladka-600.jpg)
Pielgrzym: Rajski ogród
Czyli kontynuacja powyższego, w oryginale wydana w rok po oryginale. Nie przypadło mi do gustu. Za komiks odpowiada ten sam duet, co poprzednio, jednak zarówno od strony scenariuszowej, jak i rysunkowej wszystko stoi o poziom niżej. Nie podoba mi się pomysł na antagonistów (jakieś pseudo-zombie i zmutowane meduzy - serio?), a zmiana w głównym bohaterze zachodzi zbyt nagle i nie wydaje mi się zbytnio przemyślana. Ogólnie niestety zawód i niepotrzebny powrót do tego świata, a szkoda, bo pierwsza część pozostawiła mimo wszystko pozytywne wrażenie - na szczęście to tylko 4 zeszyty, więc można przeboleć. 4/10
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/pro/1/okladka-600.jpg)
Pro.
Czyli wariacja na temat superhero i zdaje się, że taka wprawka przed "Boysami" od wydawnictwa Image. A tutaj akurat zaskoczenie na plus, bo nie spodziewałem się wiele dobrego, a komiks całkiem mi się spodobał. O ile "Chłopaków" czyta mi się strasznie ciężko (aktualnie utknąłem na początku drugiego tomu i nie mogę się zmusić, żeby ruszyć dalej), tak tutaj całość jest zaskakująco udana. Ponownie mamy do czynienia z parodią superbohaterów, tym razem kosmiczny obserwator postanawia obdarzyć supermocami ziemską prostytutkę, a następnie wcielić ją w skład tutejszej Ligi Sprawiedliwości, by udowodnić, że każdy ma w sobie dobro i może zostać bohaterem (a przy okazji pooglądać trochę jej wdzięków). Okazuje się, że wcale tak bardzo się nie pomylił, a w międzyczasie dostajemy całkiem sporą dawkę przegiętego humoru Ennisa, a całość jako zwięzły one-shot bardzo dobrze się sprawdza, jako krótka i przyjemna lektura. Rysunkowo jest raczej bez fajerwerków, ale ten prosty styl całkiem dobrze tutaj wypada i pasuje do klimatu całości. 7/10
-
Kaznodzieję uwielbiam! Z pewnością w moim tom3! Czytając ten komiks po raz pierwszy, nie mogłem się nadziwić, że przez wszystkie sześćdziesiąt parę numerów, nie nudziłem się ani razu. Non stop byłem pochłonięty lekturą. :)
-
Najmilej wspominam lekturę Pielgrzyma, natomiast Punisher to totalna porażka - negatywny odbiór serii wzmocniony w moim przypadku przez pokraczne ilustracje Dillona(które w Kaznodziei nie przeszkadzały - prawdopodobnie scenariusz był lepszy i nie udało się tego spartolić ). Nie wspominam o Chłopakach, których sprzedałem za bezcen - tak to był zły zakup - a niewielu komiksów się pozbywam.
-
Rozumiem, że chodzi o "Punishera" z Marvel Knights... Ja tam rysunki Dillona lubię, ale może warto sięgnąć po późniejszą wersję z Marvel Max? Jest utrzymana w całkiem innym tonie, zarówno scenariuszowo, jak i pod względem rysunków (poza runem Aarona, gdzie powraca Dillon).
-
Tak mam na myśli serię wydaną wcześniej przez Mandragorę, a później również w WKKM. Punisher MAX faktycznie trochę lepiej ale i tak lubię zdecydowanie bardziej starego Punishera.
-
Uwielbiam Ennisa. Pasuje mi jego styl, bezkompromisowość, mam wrażenie, że taki Kaznodzieja nie miałby szans na ukazanie się w obecnych czasach, w których poziom czepialstwa sięgnął zenitu.
Kaznodzieja szybko podbił moje serce. Punishera Maxa czytałem, podobał mi się, ale sprzedałem by zwolnić miejsce na inne komiksy. W tej chwili jestem na etapie kończenia Hellblazera (bawię się przednio, 2 tomy za mną) i chcę zabrać się za Hitmana (myślę, że też przypadnie mi do gustu) :) Chciałem zabrać się za Chłopaków, ale zbyt dużo tych tomów i finansowo bym nie wyrobił.
-
Ja uwielbiam "Kaznodzieję" oraz "Hellblazera" w wersji Ennisa.
Wspomniany pierwszy "Pielgrzym" również swego czasu przypadł mi do gustu (niestety drugi tom zupełnie nie).
Punishera z Marvel Knights średnio lubiłem. Nie podobało mi się, że autor robi z Franka psychola.
Odnośnie wersji MAX - jestem jeszcze w trakcie lektury, więc nie będę się wypowiadał.
Natomiast rzeczy typu "Pro" czy "Boys" to zupełnie nie moje klimaty, za dużo tam taniego szokowania i rzucania metaforycznym i rzeczywistym g...
-
Natomiast rzeczy typu "Pro" czy "Boys" to zupełnie nie moje klimaty, za dużo tam taniego szokowania i rzucania metaforycznym i rzeczywistym g...
Nie pamiętam już w którym zbiorze Ennis'a czytałem wstęp w którym autor stwierdził, że Ennis to tak naprawdę człowiek bardzo wrażliwy. Ja się z tym zgadzam i też tak odbieram jego serie w których zazwyczaj ekstremalna brutalność fizyczna i słowna są tylko tą wierzchnią warstwą która przyciąga i bawi przez chwilę, a pod która ostatecznie kryje poważniejsza treść oraz emocjonalny miks w którym tragedia miesza się z nadzieją na coś lepszego.
Przyznam, że Pro czytałem już tak dawno temu, że musiałbym sobie ten komiks odświeżyć żeby realnie go oceniać, ale dla mnie osobiście zwłaszcza The Boys to właśnie przykład takiej dość smutnej i przygnębiającej historii z małym promykiem czegoś pozytywnego ukrytej pod przekraczającą granice, szaloną, ekstremalną, ale jednak tylko oprawą. No, ale jak wiadomo każdy widzi to co chce widzieć :).
Przy okazji, polecam serial The Boys, dużo tam pozmieniali względem komiksu ale dalej sztos. Najlepsza rzecz superhero jaką widziałem na ekranie.
-
Kaznodzieja to dla mnie komiks wybitny i ponadczasowy, niestety nie mogę powiedzieć tego o reszcie twórczości Ennisa. Hellblazer to straszny zamulacz, Boys czy Pro to takie "tanie szokowanie", Punisher MAX chociaż jako samodzielny komiks się broni to dla mnie zupełnie wypacza postać Franka. Castle w latach 90-tych to był taki bad cop, Ennis a później Aaron zrobili z niego jakiegoś psychola i kompletnie spaczyli jego origin i pobudki z jakich działa. Nie kupuję tego zupełnie. W sumie poza Kaznodzieją tylko Pielgrzym jakoś bardziej mi się podobał.
-
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Ennisa to był Kaznodzieja i w sumie do dziś stawiam ten komiks na pierwszym miejscu. Ale The Boys mi się podoba w prawie takim samym stopniu. Owszem, jest szokowanie dla szokowania i mnóstwo przerysowanej wulgarności, ale Ennis cały czas trzyma fabułę w garści i pisze takie dialogi, że... chce mi się sięgnąć po kolejny rozdział.
-
Castle w latach 90-tych to był taki bad cop, Ennis a później Aaron zrobili z niego jakiegoś psychola i kompletnie spaczyli jego origin i pobudki z jakich działa.
Ale to jest MAX i miała być inna wersja. O to chodziło żeby nie było tak samo.
-
(https://images.gildia.pl/_n_/komiks/komiksy/world-of-tanks/1/okladka-600.jpg)
Z lekturą czołgów Ennisa długo zwlekałem. No bo w końcu komiks na licencji gry od niestety nierównego scenarzysty - to nie zapowiadało się dobrze. I jakkolwiek na początku komiks całkowicie odpuściłem, tak ostatnio trochę ponadrabiałem albumów Gartha, aż w końcu przypomniałem sobie i o tym tytule, znalazłem całkiem pozytywną recenzję i postanowiłem jednak zaryzykować. I jak się okazuje, "Roll Out" jest dużo lepsze niż może na to wyglądać. Daje o sobie znać obeznanie autora w tego typu tematyce i czytając komiks absolutnie nie ma się wrażenia, że obcuje się z czymś robionym na zamówienie czy też jakimś odcinaniem kuponów od gry komputerowej - to prostu kolejna wojenna opowieść Ennisa. Niesie to za sobą na pewno i mocne i słabe strony, ale jeżeli komuś podchodzą tego typu historie tego autora, to nie powinien się zawieść. Solidna fabuła, dużo akcji i generalnie bardzo szybka lektura, ale zostawiająca pozytywne wrażenie. W pewnym momencie, kiedy okazuje się, że z czołgiem głównych bohaterów jest coś nie tak, zacząłem się obawiać, żeby auto nie odleciał w jakieś wątki sci-fi, ale na szczęście do końca zostajemy "na ziemi" i całość trzyma się kupy. Podoba mi się też pokazanie konfliktu z perspektywy obu walczących ze sobą stron. Od strony graficznej również wypada nieźle - co prawda wolałbym, żeby całość wyszła spod ołówka Carlosa Ezquerry, ale druga połowa też wygląda nieźle i całość wydaje się dosyć spójna. Pewnym zaskoczeniem był dla mnie format albumu, pomniejszony w stosunku do standardowego B5, jakiego się spodziewałem, ale nie odczuwa się tego podczas lektury. Rysunki wydają się dostosowane do takiej wielkości, więc prawdopodobnie podobnie było to wydane w oryginale, chociaż pewności nie mam. Mnie się podobało i ogólnie komiks polecam, szczególnie jeżeli komuś podobały się "Opowieści wojenne", "Drogi Billy", czy też inne wojenne historie Ennisa - "Roll Out" jest co prawda bardziej nastawiony na akcję, ale sprawdza się w tej roli bardzo w porządku.
-
Ja bym chciał, żeby w Polsce ktoś pisał takie komiksy wojenne, jak Ennis (nie czytałem jeszcze Bradla). Opowieści wojenne to najlepsze dzieło Ennisa. Jeżeli ktoś nie lubi jego "szokowania" to powinien przeczytać właśnie ten komiks. Emocjonalny majstersztyk, w którym Ennisa oddaje hołd zwykłym ludziom żyjącym w niezwykłych/strasznych czasach.
-
(https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/259/161/259161/1483167362/800.jpg)
Skusiłem się na powtórkę ennisowskiego "Ghost Ridera" i sięgnąłem po edycję WKKM. Wcześniej komiks czytałem w wydaniu zeszytowym od Mandragory i chociaż lekturę wspominałem całkiem nieźle, minęło już trochę lat odkąd ostatni raz miałem styczność z tą historią (zeszyty wychodziły w latach 2006-2007), a że opinii ta miniseria zbyt dobrych nie zebrała, trochę się ociągałem zanim ponownie się za nią zabrałem.
"Droga ku potępieniu" to taki typowy wręcz komiks Ennisa - mamy motywy religijne i antyreligijne oraz masę aniołów i demonów, z których ciężko określić, która strona jest mniej zdeprawowana. Nie czuć tutaj, że jest to świat Marvela, zresztą poza samym Ghost Riderem nie pojawia się chyba żadna inna postać z uniwersum, a Ennis jak zwykle trochę podśmiechuje się z superbohaterszczyzny i genezie Ducha Zemsty dostało się kilka kąśliwych uwag. Sama historia nie należy niestety do najlepszych tego scenarzysty i sprawia trochę wrażenie bycia napisanej tylko po to, żeby odbębnić swoje, zawrzeć kilka znanych u siebie motywów, żeby było widać, kto jest autorem scenariusza, a przy okazji zarobić trochę grosza. Pojawia się nawet kolejna wariacja postaci łączącej w sobie motywy gęba-dupa, tym razem reprezentantem tej grupy społecznej jest uroczy Tyłkowidz, pomagający jednemu z demonów.
Pomysł na fabułę może i sam w sobie nie jest zły, ale sam przebieg wydarzeń jest głupkowaty, bohaterowie nieraz zachowują się debilnie, a o jakiejkolwiek stawce nie ma mowy, bo generalnie każdy w tej historii zdaje się mieć dość wyluzowane podejście i niewiele się przejmować. Sam Ghost Rider chwilę po spotkaniu dogaduje się z demonem, którego miał przechytrzyć, siada na tylnym siedzeniu jego Cadillaca i razem jadą prześcignąć seksowną i dosyć sadystyczną anielicę. Generalnie rzecz ujmując lektura nie jest jakaś męcząca i całość nawet się sprawdza jako takie czytadło (chociaż może przemawia przeze mnie sentyment do komiksów Mandragory), ale też nie jest to nic szczególnie wartego uwagi. A już na pewno daleko temu do "dzieła, które na kilka lat ustanowiło postać Ghost Ridera", jak to mniej więcej zachwycał się w posłowiu ktoś z redakcji. Rzuciło mi się też w oczy, że w wydaniu WKKM zdarzyło się kilka nieostrych stron, w tym przynajmniej jedna z okładek zeszytów - specjalnie wygooglowałem okładkę z wydania Mandragory i tam nie było takiego problemu.
-
Ależ ten komiks był czerstwy, na drugi dzień po przeczytaniu nie potrafiłem powiedzieć o czym on wogóle był.
-
"Drogę" czytałem lata temu ale bardzo słabo wspominam to co zostało mi w pamięci.
Najgorszy komiks tego scenarzysty jaki miałem nieprzyjemność czytać. Wulgarność, przemoc typowe dla Ennisa ale podlane totalnie pretekstową fabułą, z posmakiem obcowania z horrorem i fantasy klasy Z. Ilustracje to też nie moja bajka.
Zadziwia, ze ten sam scenarzysta, który potrafił stworzyć dużo bardziej wyważone, a czasem trafiające nawet we wrażliwsze struny "Drogi Billy" wypluł taki syf.
Dlatego właśnie nie lubię Ennisa, który robi z u przemocy, bluzgów, ogólnego brudu główne danie, fabułę sprowadzając tylko do przystawki. Ennis w pełni działa kiedy równoważy obydwa aspekty inaczej wychodzi niestrawność.
-
W sumie to Mandragora wydała to chyba po to, żeby podpiąć się pod film z Cagem, także poziom był adekwatny - i film i komiks maks 5/10.
-
(https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/121/534/121534/1483125741/800.jpg)
Wróciłem ostatnio do "Drogiego Billy'ego" Ennisa i powtórna lektura okazała się całkiem sympatyczna. Czytałem już ten komiks kilka lat temu i wtedy nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, tymczasem przy drugim podejściu odbiór był już bardziej pozytywny. To Ennis bardziej stonowany, dramatyczny i pozbawiony swojego przegiętego humoru znanego z tych popularniejszych tytułów. Historia rozwija się dosyć spokojnie, acz konsekwentnie dąży do finału, całkiem dobrze wykorzystując po drodze niedużą przecież powierzchnię 3 zeszytów. Komiks to solidny dramat psychologiczny osadzony w realiach wojennych, w którym autor nie wytoczył może najmocniejszych dział i historia nie kopie po głowie aż tak, by wbić czytelnika w fotel, jednak jest na tyle solidna, by warto się było z nią zaznajomić. Graficznie co prawda wypada bez szału, bo niektóre postacie są do siebie zbyt podobne, a momentami wkurzał mnie styl rysownika, który wydawał mi się trochę zbyt kreskówkowy, ale nie są to na tyle poważne wady, żeby zepsuć lekturę. Te wojenne historie Ennisa chyba nie mają u nas wielkiego szczęścia, a w sumie są to całkiem przyjemne rzeczy, więc myślę, że warto dać szansę.
-
Wywiad z Garthem Ennisem
-
(https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/150/001/150001/1483134320/800.jpg)
Wzięło mnie na nadrobienie tego komiksu, choć szczerze nie nastawiałem się na nic szczególnego - i w sumie nic takiego nie dostałem. "Thor: Wikingowie" wyszedł pod szyldem Marvel MAX i to widać, niestety Ennis nie wzniósł się tutaj do poziomu swojego "Punishera", a raczej postanowił trochę sobie pofolgować i przedstawić kolejną radosną jatkę, w środek której umieścił tym razem postać Boga Piorunów. Pod względem fabularnym nie ma tak naprawdę o czym pisać, bo cała historia jest tylko pretekstem do rozwałki i pobawienia się brakiem ograniczeń. Mamy więc konkretną rzeź, którą w Nowym Jorku urządzają tytułowi wikingowie, krem leje się gęsto, niektóre sceny zahaczają nawet o gore, a akcja szybko pędzi do przodu nie niepokojona zbyt dużą ilością tekstu. Mogło więc być wesoło, niestety poziom jest mocno średni i całość raczej szybko wypadnie mi z pamięci. Jest tu też trochę zgrywy z postaci Thora, ale nie żeby było to jakieś odkrywcze i w większości sprowadza się do wyśmiania sposobu mówienia - dialogi głównego bohatera są zresztą irytujące i wkurzało mnie czytanie tak przestylizowanych kwestii. No niestety Ennis jak to zwykle bywa nierówny, a w tym przypadku to jeden z jego słabszych wyczynów. Rysunkowo jest co prawda całkiem przyjemnie (rysuje Fabry), ale to trochę za mało i tytuł raczej nie zagości u mnie na stałe. Samo polskie wydanie też takie sobie - dziwnie złożone, okładki dwóch zeszytów wrzucono pomiędzy rozdziały, podczas gdy kolejne trzy zebrano w galerii na końcu tomu, poza tym jak na taką ilość tekstu to jednak sporo tu literówek, więc chyba trochę zabrakło korekty.
-
Garth Ennis zajmie się pisaniem serii o Jamesie Bondzie.
https://bleedingcool.com/comics/garth-ennis-james-bond-ian-fleming-original-novels-007/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=facebook&fbclid=IwAR0bOrCzSZ1pTYfI_h1nt1ZErdj2ayjm2sA6XEvooo8VhJsY-6FDlB30EgI
Pierwszy zeszyt w styczniu 2024.
-
Czy Egmont kiedykolwiek coś wspominał albo dawał sygnał na temat wydania All-Star Section Eight?
-
Raczej nie. A mogliby puścić takie uzupełnienie "Hitmana", tam był jeszcze jeden spin-off, z którym mogliby to połączyć.
Ale ostatnio coś Gartha u nas mało.
-
Cóż odpowiedniejszego w mrocznych jesiennych klimatach niz dobry horror? Warto siegnąc po "Ghost Rider: Trail of tears" Ennisa i Claytona Craina. Po srednio przyjętej miniserii o Duchu Zemsty "Droga ku potępieniu" ("krytycy" swoje - ja ją lubię i tak), panowie wzieli na warsztat westernowy prototyp postaci, zmiksowali z ikonicznym wizerunkiem GR i upichcili horror z Dzikiego Zachodu.
Wojna Domowa. Porucznik Travis Parham z armii Konfederatów, cięzko ranny w bitwie zostaje uratowany przez Caleba, czarnoskórego, ktory wykupił siebie i swoją rodzinę z niewoli. Parham, rasista od dziecka, dochodząc do zdrowia, dostrzega w Calebie człowieka i zżywa się z jego rodziną. Odpracowuje "dług życia" na farmie, którą opuszcza po wojnie, w poszukiwaniu lepszego życia. Dorobiwszy się postanawia wrócić aby poprawić byt Caleba i jego najbliższych. Ale tych juz nie ma - zostali brutalnie zamordowani przez gang George Reagana.
Parham planuje zemstę, jednak tropem Reagana podąża przerażająca istota z płonącą czaszką podróżująca na koniu wypełnionym piekielnym ogniem. I się nie patyczkuje, a sposoby eksmisji z tego łez padołu ma naprawde widowiskowe. ;)
Mocna opowieść z "gorzkim" finałem, mroczną atmosferą, ale i efektami gore - pewien "balon" nad beczką wryje się w korę mózgową chyba każdemu :o. Ennis w dobrej formie, wyraźnie mu sie chciało.
Aczkolwiek prawdziwa petarda to plansze Craina. Jak nienawidzę komputerowych maziaj, tak Clayton umie zarówno klasycznym ołówkiem (mozna obczaić w "Universe", wydanym u nas przez Mandragorę), jak i cyfrowo. Pikne, może troche za ciemne w kolorystyce, ale pikne. Ma facet talent w łapie, lekkość ręki, której brakuje wielu rysownikom komiksów. Projekt warty czasu i monety.
A jak ktos nie lubi Marvela - dobre horrory napisane przez Gartha to "Caliban" i "A walk through Hell". Zwłaszcza ten drugi.
-
Ja "Drogę ku potępieniu" szczerze lubię odkąd te 20 lat temu kupowałem ją w zeszytówkach od Mandragory. Fakt jest taki, że to komiks mocno średni - po ostatniej powtórce dałem mu chyba 5/10 - ale no właśnie, lubię go i poza zeszytami, mam go na półce w wersji z WKKM.
Co do "Trail of Tears", to mam to zamiar przeczytać od kilku ładnych lat i cały czas mi nie po drodze, ale kiedyś się pewnie zabiorę. W sumie to gdyby Egmont wydał obie te miniserie w jednym tomie, chyba bym się skusił, mimo że poziom byłby wątpliwy.
-
Chyba pora na Crossed w wersji PL 🤣
https://naekranie.pl/aktualnosci/crossed-film-najbardziej-niepokojacy-komiks-tworcy-the-boys-1737625980
-
Jestem świeżo po "Kaznodziei" i tak mnie naszło na ułożenie topu.
Jaki byłby wasz ranking wydanych w Polsce tasiemców (nie one shotów czy krótkich serii) Ennisa ?
Mój:
1) Punisher Max
2) Kaznodzieja
3) Hit Man
4) Punisher Marvel Knights
5) Chłopaki
6) Hellblazer (odbiłem się od 1 tomu)
-
1) Kaznodzieja
2) Punisher Marvel Knights
3) Punisher Max
4) Hellblazer
Tak naprawdę pozycje 2-4 można traktować wymiennie, jako że poziom tych serii jest do siebie bardzo zbliżony.
Hitman i Boys mi nie podeszły
-
6) Hellblazer (odbiłem się od 1 tomu)
To żałuj, bo jest zdecydowanie najsłabszy. Drugi dużo lepszy.
-
Chyba pora na Crossed w wersji PL 🤣
https://naekranie.pl/aktualnosci/crossed-film-najbardziej-niepokojacy-komiks-tworcy-the-boys-1737625980
teraz dopiero zobaczyłem to info,
przecież ten film żeby miał jakikolwiek sens musiał by być od 21 roku życia a jakoś nie sądzę żeby jakaś wytwórnia chciała utopić kasę wrzucają film w tę kategorię wiekową
-
1) Punisher Max
2) Hit Man
3) Kaznodzieja
4) Punisher Marvel Knights
5) Chłopaki
6) Hellblazer
-
1. Kaznodzieja
2. Hellblazer
3. Punisher MAX
4. Pielgrzym
Innych komiksów tego pana albo nie czytałem, albo niespecjalnie mi się podobały.
-
Dla mnie Kaznodzieja to niekwestionowany lider, opus magnum Ennisa.
Potem długo, długo nic i Hellblazer na równi z Chłopakami.
Punishery.
Reszta.
-
To żałuj, bo jest zdecydowanie najsłabszy. Drugi dużo lepszy.
Kurde, właśnie stwierdziłem, że się pomyliłem. Nie czytałem 1 tomu Ennisa, tylko Azzarello.
Dalej, wrzucajcie swój ranking tasiemców Ennisa 8) Jestem ciekaw co się cieszy uznaniem
-
A no to Azzarello to w ogóle inna liga (i to nie w tym pozytywnym sensie).
Jak dla mnie:
- Punisher Max
- Kaznodzieja
- Hellblazer
- Hitman
- Punisher Marvel Knights
Chłopaków czytałem fragmentarycznie, a Hitmana jeszcze nie skończyłem, więc coś tu się nadal może zadziać. Dwa pierwsze miejsca też mocno wymiennie, musiałbym zrobić powtórkę, żeby zdecydować.
-
Z tego co czytałem:
Hit Man
Kaznodzieja
Hellblazer
Punisher (odpadłem po pierwszym tomie) = Chłopaki (Jednego omnibusa dałem rade)
-
Dałbym na 1 Opowieści Wojenne
2 to Kaznodzieja
3 Punisher Max
-
1. Punisher Max
2. Hellblazer
3. Kaznodzieja
4. Punisher MK
Czytałem jeszcze Thor Max, ale to bardzo słabe
-
Ja jestem przeogromnym fanem Kaznodziei. Dla mnie to top Ennisa i top Vertigo (obok Skalpu). Lubię jego interpretację Hellblazera, z kolei z Punisherem Max i The Boys nie było mi po drodze.