The Flash #793 & #794 czyli kolejne odsłony "One-Minute War"
Streszczenie #793
Speedsterzy przystępują do ataku. Chcą wedrzeć się do bazy wroga i namieszać tam. Dzielą się obowiązkami – Barry rozproszy barierą; Jax, Max, Bart i Wallace rozproszą wroga przy bramie zapewniając jej otwarcie; Wally wjedzie tuningowanym pojazdem, który wcześniej przerabiali. Plan jednak nie idzie po ich myśli. U wrót wroga speedsterzy wpadają w zasadzkę, Jay Garrick zostaje w trymiga obezwładniony. Jednak bohaterowie byli przygotowani na taką ewentualność. Wally kieruje się do innej bramy, którą otworzyły Jesse z Lindą. Speedster przemknął do środka i zgrabnie unika ostrzału wroga. Niestety jeden z promienia dosięga go i pojazd zostaje zniszczony. Pozostali speedsterzy zostają otoczeni. Co w tym czasie z córką Wally’ego i Linda? Opiekowała się ona superbohaterami zamrożonymi w czasie. Niefortunnie na miejscu pojawia się łowca Frakcji.
Streszczenie #794
Irey została zaatakowana. Wróg przypiera ją do ściany, a Supermanowi udaje się delikatnie poruszyć, żeby złapać psy wroga. Podobną aktywnością wykazuje się brat Irey, która miała na niego wpływ swoimi mocami. Wróg ucieka. Irey postanawia dłużej nie imać się walki. Osobiście biegnie do bazy wroga, dzięki czemu pojmani speedsterzy zostają uwolnieni z wyjątkiem Jay Garricka – ten trafia do bazy wroga i zostaje poddawany torturom. Speedsterzy wybuchają radością widząc Irey, a ta każe nazywać siebie „Thunderheart”. Dopiero po chwili córka dowiaduje się o śmierci ojca. Wszyscy są zrozpaczeni śmiercią Wally’ego w wyniku poprzedniego ataku. Barry ma pomysł jak to odkręcić. Uważa, że należy nie dopuścić do momentu ataku wroga na ziemie (ponowne mieszanie w czasie?). Niewykluczone, że pomysł odkręci Garrick, który uwalnia się, powala wrogów i bierze potężną giwerę w łapska.
Wrażenia z #793:
Dobrze bawiłem się w trakcie czytania. Pojawiło się kilka ciepłych elementów odprężających przed główną akcją, umacniających więzi między bohaterami. We wszystkim nie pominięto traumy Barry’ego, który cierpi z powodu Iris, ale nie ma na to chwili, żeby w spokoju przetrawić stratę – rozmowa z Wallym o tym jest bardzo poruszająca, brakowało mi takich emocji w komiksach. Główna akcja trzyma poziom, ale bardziej doceniam chwilę przed – kiedy bohaterowie musieli przygotować się, opracować plan z podziałem obowiązków. W takich momentach czuć, że grupa bohaterów jest „drużyną” w pełnym tego słowa znaczeniu i potrafią postępować inaczej niż bezmyślne figury na szachownicy.
Wrażenia z #794:
Kolejny zeszyt przepełniony akcją i towarzyszący temu emocje. Jest to jeden z nielicznych wydarzeń, gdzie odczuwam powagę sytuacji, a „wojna” zbiera żniwo po obu stronach czego się oczekuje od takich akcji. Jestem zszokowany, że
w poprzedni zeszycie faktycznie miała miejsce. To już druga ofiara wliczając Iris. Zaczynam główkować jak to odkręcą. Pomysł Barry’ego na
jest rozwiązaniem, ale dobrze wiemy jak to się zawsze kończy… Bardzo podobał mi się boost mocy jaki dostała Irey (pseudonim co prawda zbędny, ale moment miała konkretny) i Garrick (cudowny widok z giwerą, lubię dobrze przerysowane moment).