Autor Wątek: Fantastic 4  (Przeczytany 8467 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Saruman

Odp: Fantastic 4
« Odpowiedź #30 dnia: Pt, 22 Marzec 2024, 21:40:24 »
Ja pierwsze komiksy z Fantastyczną Czwórką przeczytałem dzięki kolekcji Marvel Origins. I wciągnąłem się. W tym miesiącu kupiłem więc sobie te 3 tomy Hickmana. Przeczytam sobie jak wyjdzie ostatni. Jeśli Egmont wyda coś więcej to też chętnie kupię.

Offline Bazyliszek

Odp: Fantastic 4
« Odpowiedź #31 dnia: Pt, 22 Marzec 2024, 22:00:11 »
@UP
Ale czytałeś też 2 tomy Millara z WKKM? Też mi się bardzo te historie podobały. Gdyby w takiej formie grubasów uzupełniono zeszyty między tymi dwoma seriami, to byłoby fajnie.

Offline Saruman

Odp: Fantastic 4
« Odpowiedź #32 dnia: Pt, 22 Marzec 2024, 22:30:15 »
Nie, WKKM nie czytałem. Zaczekam aż coś wyda Egmont/Mucha.

Offline Saruman

Odp: Fantastic 4
« Odpowiedź #33 dnia: Wt, 03 Czerwiec 2025, 20:43:12 »


Czytał ktoś może Fantastyczną Czwórkę Ryana Northa?

Zauważyłem, że seria zbiera świetne oceny np. na goodreads.

Z tego co patrzyłem ten run już się skończył i miał 30 zeszytów. W lipcu startuje kolejny i jego scenarzystą też będzie Ryan North? :)

Offline Yorik

Odp: Fantastic 4
« Odpowiedź #34 dnia: Nd, 19 Październik 2025, 17:49:44 »
Fantastic Four: Life Story



Fajne to było, a spodziewałem się jakieś bezpiecznej kompilacji najważniejszych historii z drobnymi zmianami, w ramach promocji filmu. Mark Russel postawił na coś autorskiego. Ciężko tu coś opowiedzieć bez spoilerów. Jak w przypadku Spider-Mana, poznajemy perypetie pierwszej rodziny Marvela od lat 60 do współczesności, ale w mocno zmienionej formie. Historia Dooma, Galactus, Russel podszedł do tego inaczej. Nadal to pełnowartościowa rodzina, ale ze znacznie większymi rysami niż wersja 616. Pasuje to do tego formatu. Nie inaczej jak Historia Życia Zdarsky'ego opowieść o tej F4 jest słodko-gorzka, melancholijna. Galactus jest tu ewidentnie inspirowany twórczością Lovecrafta, jeśli widzę to ja nie czytając nigdy HPL, zobaczą to też lepiej zaznajomieni z tym światem. Z początku Reed Richards wydawał się negatywną postacią, udręczonym paranoikiem - i choć wprawdzie był nim stuprocentowo, to finalnie obawy okazały się uzasadnione, a jego męczarnia miała sens. Jak ktoś zadowolony po filmie miał ochotę na zamkniętą historię Fantastycznej Czwórki, Life Story jest jak znalazł.
"Go ahead....I've had to deal with worse."