Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Komiksy amerykańskie => Wątek zaczęty przez: Leyek w Nd, 02 Czerwiec 2019, 22:51:56
-
Świetna rzecz, którą po skończeniu 1 tomu naszego wydania, szczerze polecam. Opinie na razie przeważały średnio dobre, więc tym jeszcze się wahającym radzę samemu się przekonać. Nawet rysunki Bachalo, które średnio mi podzchodziły w Uncanny X-men tutaj pasują bardzo dobrze (swoją drogą świetnie rysuje drzewa i inne zarośla :) , ale paletę kolorów mógłby zmienić na trochę żywszą). Fabuła jak to u Aarona na porządnym poziomie, ciekawy pomysł wyjściowy, dobrze poprowadzona akcja. Widziałem opinie, że seria poprowadzona podobnie jak Thorzyca, ale tamtej jeszcze nie czytałem, więc może dlatego tak dobrze mi Strange wszedł. Do tego dobrze skonstruowany antagonista, który ma wiarygodną motywację do działania. Jego racje są sensowne i nazywanie go czarnym charakterem byłoby nadużyciem. Historia, pod względem poziomu, spokojnie tak jak Vision Kinga, mogłaby funkcjonować poza uniwersum Marvela. Ode mnie ogólna ocena 7,5/10 (w ramach Marvela 9/10).
PS. Może ktoś wie dlaczego większość stron, chyba tylko te kolorowane przez samego Bachalo (te o bardziej zgniłych kolorach) jest średnio wyraźna, lekko rozmazana, jakby drukowana z pliku o za niskiej rozdzielczości. Na pewno nie jest to błąd druku, zresztą w Uncanny X-men jest podobnie. To jakaś artystyczna wizja?
-
Dołączę się do powyższych zachwytów. Ładnie poprowadzona postać Dr Strange, który kiedyś tworzony był na LSD. Teraz to całkiem przyjemna postać z dobrze ułożoną mitologią.
Co do podobieństw do Thora. Tu nie chodzi o Thorzycę, tylko o wcześniejsze opowieści - Thor Gromowładny. Tam motyw antagonisty jest taki sam jak w Dr Strange. I to jest jedyny minus tego komiksu.
-
Potwierdzam, pod względem antagonisty kalka z pierwszych dwóch tomów Gromowaładnego. Czyli jednak można z powodzeniem splagiatować samego siebie ;) Mimo to czyta się przyjemnie a lektura wciąga w czym bez wątpienia pomaga warstwa graficzna dobrze oddająca klimat opowieści. Mi zawsze brakowało Strange'a na naszym rynku komiksowym więc miło że dostaliśmy wreszcie coś z doktorem i nie jest to totalny gniot. Jak na współczesnego Marvela nie jest źle choć zadka nie urywa. W mojej ocenie przyjemna lektura na jakieś 7,5/10 sprawdzi się na leniwe letnie popołudnie. Przyjemnie zachęcająca do sięgnięcia po kolejny tom który jak wiadomo pojawi się w bliżej nieokreślonej przyszłości.
-
OK. Namówiliście. ;)
Ile to będzie miało tomów?
-
A ja nie polecam. Pisałem już o tym wcześniej. Motyw o wiele lepiej poprowadzony w Thorze z Marvel Now (God Butcher). Tutaj mamy powtórkę z rozrywki w klimatach Sorcerer Supreme. To jest dokładnie to samo tylko o klasę niżej. A do tego słabi Villani (w Thorze był z kolei świetny). Kreska zdecydowanie specyficzna, mnie się średnio podobała. Na plus kolory, które ładnie oddają klimat.
-
OK. Namówiliście. ;)
Ile to będzie miało tomów?
Jeszcze 1 Tom na 2020. (te tomy są połączone z dwóch oryginalnych TPB)
Ewentualnie będzie kontynuacja innego scenarzysty, ale trzeba poczekać na jakieś kolejne zapowiedzi.
-
Bachalo to rysownik, którego kreska bardzo wyraźnie zmieniała się przez lata- na szczęście podoba mi się i stary, i nowy styl jego rysunków. Do tego typu opowieści nadaje się jak rzadko który artycha...można kupić choćby dla tych smakowitych, szczegółowych kadrów, ba- dla samego tła :) Jak na razie znam tylko pierwszy TPB, na szczęście dotarło już do mnie polskie wydanie. I jeszcze jedno- Aaron i jego styl opowiadania historii nie zawsze mi pasował, tutaj bardzo mi odpowiada, moim zdaniem świetnie pasując do postaci.
Strange wreszcie nie płacze nad jakąś jaszczurką na pustyni :) , no i mam wrażenie [choć postać znam niezbyt dobrze], że doczekaliśmy się doktora-człowieka z krwi i kości...a nie tylko nosiciela magicznej mocy.
Zresztą właśnie dzięki "The Way of the Weird"sięgnąłem na Pyrkonie po tom "DrStrange by Donny Cates", z czystej ciekawości, czy i inni scenarzyści tak ciekawie prowadzą tego gieroja :D
-
Bachalo to rysownik, którego kreska bardzo wyraźnie zmieniała się przez lata- na szczęście podoba mi się i stary, i nowy styl jego rysunków. Do tego typu opowieści nadaje się jak rzadko który artycha...można kupić choćby dla tych smakowitych, szczegółowych kadrów, ba- dla samego tła :) Jak na razie znam tylko pierwszy TPB, na szczęście dotarło już do mnie polskie wydanie. I jeszcze jedno- Aaron i jego styl opowiadania historii nie zawsze mi pasował, tutaj bardzo mi odpowiada, moim zdaniem świetnie pasując do postaci.
Strange wreszcie nie płacze nad jakąś jaszczurką na pustyni :) , no i mam wrażenie [choć postać znam niezbyt dobrze], że doczekaliśmy się doktora-człowieka z krwi i kości...a nie tylko nosiciela magicznej mocy.
Zresztą właśnie dzięki "The Way of the Weird"sięgnąłem na Pyrkonie po tom "DrStrange by Donny Cates", z czystej ciekawości, czy i inni scenarzyści tak ciekawie prowadzą tego gieroja :D
Właśnie to zasługa Aarona. Tworzy postacie z krwi i kości. Nie wyimaginowane postacie z problemami pierwszego świata. Po mistrzowsku prowadzi fabuły i rozwój postaci. Stąd moje uwielbienie Skalpu. Doktor Strange pokazuje, że świat magii to nie przelewki. I człowiek odczuwa skutki obcowania z nim. Motyw jedzenia i piwnicy jest świetny!
-
Bachalo - trzeba naprawdę kochać.
Pierwszy tom ujdzie. Drugi to już zjazd, nie podobał mi się
-
Oba tomy Doktora bardzo przypadły mi do gustu, fajnie się to czytało, także graficznie jest bardzo dobrze, choć kreska momentami specyficzna, ale pasująca do tego świata. Opinie ogólnie są różne, ale ja przynajmniej nie mogę doczekać się tomu trzeciego.
-
Właśnie przeczytałem Doktora Strange i podzielam Wasze zdanie o tym, że to całkiem dobry komiks. Ogólnie muszę przyznać, że tak jak w linii Marvel Now nic mi się nie spodobało i straciłem ochotę do czytania współczesnego marvela to Marvel Now 2.0 pozytywnie mnie zaskakuje. Fajny Spisek Klonów (warto było się przedzierać przez poprzednie tomy Spidera dla tego wydarzenia), bardzo dobry Vison czy właśnie Doktor Strange. Nawet Avengers (MN 2.0), mimo że, moim zdaniem słabsi niż wymienione wyżej komiksy i tak są ciekawsze niż serie o nich wydane w Marvel Now.
-
Właśnie przeczytałem Doktora Strange i podzielam Wasze zdanie o tym, że to całkiem dobry komiks. Ogólnie muszę przyznać, że tak jak w linii Marvel Now nic mi się nie spodobało i straciłem ochotę do czytania współczesnego marvela to Marvel Now 2.0 pozytywnie mnie zaskakuje. Fajny Spisek Klonów (warto było się przedzierać przez poprzednie tomy Spidera dla tego wydarzenia), bardzo dobry Vison czy właśnie Doktor Strange. Nawet Avengers (MN 2.0), mimo że, moim zdaniem słabsi niż wymienione wyżej komiksy i tak są ciekawsze niż serie o nich wydane w Marvel Now.
Nie ty jeden jesteś zdziwiony poziomem MN! 2.0 Też naczytałem się tutaj, na grupach FB i nasłuchałem na YT jakie to słabe jest. Tym czasem wiele dobrych historii przeczytałem i jedyną ich winą jest to, że są pisane w bardziej współczesny sposób, inny niż w latach 90-tych za czasów TM-Semic. Czyli wychodzi na to, że i tak najlepiej sprawdzić samemu. Ba! Im więcej narzekać w necie, tym częściej okazuje się, że świetnie bawię się i polegam na własnej opinii.
-
Bo Egmont bardzo mądrze podszedł do wydawania Marvel Now 2.0 - poprostu powybierali to co najlepsze oraz to co musieli wydać by zachować continuity.
Podobno najgorzej wypadli tam mutanci wiec wydali tylko główne serie, które już jako tako da się czytać + dorzucili All New Wolverine i Staruszka Logana, które są już bardzo fajne.
Poza tym skupili się na tych mniej znanych bohaterach jak Hawkeye, Strange, Vision itp.
Z tego co wydają dalej to przy Spider-Manie czy Ms Marvel widać spadek jakości względem Marvel Now.
Deadpoola nie czytam w ogóle ale ten z Marvel Now też jest dużo lepiej oceniany. Podobnie Avengers.
Pominęli ciąg dalszy Strażnikom Galaktyki Bendisa, który w MN 2.0 był już BARDZO słaby.
Komiksy z Milesem z MN 2.0 też podobno wypadają już dużo slabiej niż te poprzednie.
Więc jakby patrzeć całościowo to MN 2.0 wypada słabiej niż Marvel Now tylko dzięki mądrej taktyce Egmontu nie odbieramy tego bo wszystkie te słabsze serie nie są już wydawane. No i nie popełniają już takich nietrafionych pomysłów jak Thunderbolts czy Strażnicy Galaktyki Bendisa.
Gdyby przy Marvel Now nie wydali tych Thunderbolts i Strażnikom (albo mocno średniego Moon Knighta), a zamiast tego jakieś mniej znane ale dobre serie (jak Black Widow czy Daredevil albo Punisher) to też było by inaczej.
Albo jakby zamiast X-Men Bendisa puścić tylko Wolverine i X-Men i ewentualnie Amazing X-Men czy All New X-Factor (które są o wiele lepsze niż Bendis) to też byłoby dużo lepiej.
Dziwi mnie też to, że wydali jakiś Thunderbolts zamiast Kapitana czy Iron Mena, którzy też mieli niezłe serie w Marvel Now, a dzięki filmom byli bardziej rozpoznawalni.
Generalnie to duża zasługa Egmontu, że Marvel Now 2.0 tak dobrze odbieramy bo wydają to dużo sensowniej niż Marvel Now.
-
Spider-Manie ma spadek formy w stosunku do tego z Marvel Now, chociaż jest raz lepiej raz gorzej.
Deadpoola wcześnie był pisany na spółkę Brianem Posehnem, ja to odpadłem przy tym solowym Duggana.
Strażnicy Galaktyki Bendisa - od początku do końca poziom ten sam.
Ms Marvel poziom ten sam od początku do końca
Dlaczego Strażnicy Galaktyki Bendisa są "nietrafionym pomysłem" ?
Przecież było Wolverine i X-Men tylko od początku Marvel Now,
No i bardzo dobrze zrobi, wydali wszytko co pisał Bendis, tylko pod koniec i pary zabrakło przy jednym evencie.
-
Dziwi mnie też to, że wydali jakiś Thunderbolts zamiast Kapitana czy Iron Mena, którzy też mieli niezłe serie w Marvel Now, a dzięki filmom byli bardziej rozpoznawalni.
Deadpool, Punisher... i wszystko w temacie :)
-
Ale Thunderbolts nie byli bardzo źli, jako czytadło, sprawdzało się i były lepsze motywy. Ogólnie, w moim przypadku jest tak, że wiele pozycji jak ma nienajlepsze opinie, to później okazuje się, że nawet da się to czytać i lektura jest przyjemna. I w drugą stronę, jak coś jest wychwalane, po przeczytaniu pojawia się wrażenie "mech"...
Chyba kwestia oczekiwań i nastawienia się...
-
Deadpool, Punisher... i wszystko w temacie :)
A mi się wydaje, że tych Thunderbolts to Egmont dostał w jakimś pakiecie licencyjnym od Marvela.
Dziwi mnie też to, że wydali jakiś Thunderbolts zamiast Kapitana czy Iron Mena, którzy też mieli niezłe serie w Marvel Now, a dzięki filmom byli bardziej rozpoznawalni.
Trzeba pamiętać, że Egmont wtedy mocno eksperymentował. To były ich pierwsze przymiarki do regularnego wydawania amerykańskich serii i bali się wtopy, tym bardziej że na rynku ciągle "szalała" WKKM. Poza tym czytałem Capa z Marvel NOW w WKKM (Uwięziony w wymiarze Z) i wcale jakieś dobre to to nie było :(
-
O Thunderbolts TK sam mówił że wydali dlatego że są popularne postacie i potwierdził też że się dobrze sprzedaje.
-
Egmont wydał Thunderbolts na fali popularności Deadpoola.
-
Niestety, okazało się, ze tom 3 polskiej nie do końca pokrywa się z zawartością marvelowskiego "DrStrange by Donny Cates", na co w skrytości ducha liczyłem ;) Znowu kilkaset stron dubla :)
Muszę powiedzieć, że bardzo mi nowa odsłona DrS odpowiada[ze starą bywało różnie]- no i jak dotąd trzyma poziom, oby więcej na nasz rynek trafiało podobnych komiksów.
Tymczasem o serii dość cicho na forum, ciekaw jestem, jak się ten cykl Egmontowi sprzedaje..
-
Pierwszy bardzo mi się podobał, zamówiłem drugi. Warto wejść w trzeci?
-
Nie warto.
-
Tak sądziłem po opisie ;)
-
Druga połowa tomu (czyli to co napisał Cates) bardzo fajne. Wcześniej na pewno gorzej ale nie jest źle.
-
PJP: "(...) Warto wejść w trzeci?"
Według autora tego tekstu raczej nie za bardzo:
https://paradoks.net.pl/read/40900-doktor-strange-tom-3-recenzja
-
Według autora tekstu nie warto też w Aarona i całego współczesnego Marvela :) Ten pan recenzował jeszcze coś z Marvela?
-
Tak, miał okazję. M.in. tę pozycję:
https://paradoks.net.pl/read/40288-silver-surfer-przypowiesci-recenzja
-
Według autora tekstu nie warto też w Aarona i całego współczesnego Marvela :) Ten pan recenzował jeszcze coś z Marvela.
Współczesny Marvel, fajnie to brzmi. No mam z nim trochę też problem, trudno mi się przebić przez współczesnego Marvela, dziecinne i głupie. Nie wszystko jest be, ale odnoszę też wrażenie, że rodzime tłumaczenia są robione pod nastolatków, w których mamy trochę językowych udziwnień czy słów potocznych. W oryginale czytałem Superiora, Hawkeye'a Aji - oba mi się podobały, kilka serii z mutantami i tu zachwyt był już mniejszy, a przez takie Ms Marvel, Strange'a czy Thunderbolts przebijałem się z młotem pneumatycznym. I oczywiście zwycięzca kategorii - komiks, o którym zapominasz jeszcze w trakcie czytania - czyli Deadpool. Nie podzielam zachwytów nad tą serią, a wręcz uważam, że to marnowanie drzew.