Autor Wątek: Conan  (Przeczytany 48228 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline KubciO

Odp: Conan
« Odpowiedź #465 dnia: So, 14 Listopad 2020, 14:28:11 »
Ten Conan na twardo z DH faktycznie ślamazarnie planują wydawać. Rozumiem, że równolegle będą szły dwie serie z Marvela, no ale... i tak by człowiek chciał częściej te tomy.

Odp: Conan
« Odpowiedź #466 dnia: So, 14 Listopad 2020, 16:02:20 »
Również zacząłem czytać kolekcję, dopiero po skompletowaniu całości (istny Olympus Mons wstydu zawiera u mnie pewnie koło 1000 komiksów, książek, gazet itp. i rośnie, więc zwyczajnie w zgodzie z rachunkiem prawdopodobieństwa i statystyką padało przez ostatnie lata na inne pozycje do czytania). Jestem teraz na tomie 12, ale przeplatam co jeden tom z innymi komiksami żeby nie wpaść w rutynę. Póki co historie są ciekawe, wciągające, niekiedy lekko abstrakcyjne (np. Conan i bomba atomowa), ogólnie świetnie się poznaje cały ten świat (prozę Howarda czytałem dość dawno temu), no i rysunkowo miazga. Nawet specjalnie nie razi lekko archaiczna narracja i pewna naiwność fabularna typowa dla tego rodzaju fantastyki, moim zdaniem sprawnie autorzy operują wewnątrz takiej konwencji.
Co do prenumeraty to nie mam żadnych zastrzeżeń, również byłem w stanie prawie co do dnia zgadnąć kiedy dostanę awizo. Żadnych uszkodzeń nie zaobserwowałem i w ogóle bardzo się cieszę, że Hachette zdecydowało się na tego typu kolekcję (i na np. Transformers), bo pewnie nie dostalibyśmy w innym wypadku porządnie wydanej całości.

Offline Guru_Komiksu

Odp: Conan
« Odpowiedź #467 dnia: Pn, 16 Listopad 2020, 10:17:13 »
Ja jestem przy 40 tomie. Dla mnie te pierwsze da się przełknąć, ale dopiero jak za scenariusz przestał odpowiadać Roy Thomas to czyta się znacznie lepiej, historie są ciekawsze (może też przez to, że pierwsze opowieści to komiksowe wersje opowiadań Howarda, które mam za sobą). Rysunki z kolei to poza małymi wyjątkami są zawsze na co najmniej przyzwoitym poziomie. Na początku co prawda razi to, że mamy w kadrach głównie postacie, brak tła, scenografii, krajobrazów; kadry są mało urozmaicone, głównie to gadające głowy. Dopiero jak pojawia się Kwapisz można zawiesić oko na rozległe panoramy, sceny bitew itp. Mam nadzieję, że z każdymi kolejnymi opowieściami poziom będzie wzrastał, przynajmniej do czasu powrotu Thomasa.