Pierwsze 3 zeszyty Dark Nights Daredevila trochę przegadane i mało dynamiczne. Druga historia to opowieść w starym stylu, gdzie DD ugania się za dziwacznym przeciwnikiem. Trzeci arc spodobał mi się najbardziej. Też wyświechtane uganianie się za kartelami, ale rysunki chyba najlepsze, piękne słońce Karaibów (jak w Punisherze), więcej humoru. Typowy akcyjniak z humorem które lubię. Potwierdza się, że jak ktoś już przeczytał wszystkie polskie Daredevile a chce więcej, bo lubi ta postać, to jest to komiks dla niego.
Zresztą. Jeśli Egmont Polska nie wymyśli czegoś dziwnego, to ich 3 tom Waida zakończy się na zeszycie 36. Potem wg reading order są właśnie Dark Nights, a potem przechodzimy do Devil at Bay. Jak tego nie połączą (bo DN nie są autorstwa Waida), to wszystko będzie ok.