Nieco mi się przyciągnęło, ale wreszcie przeczytałem
Śpiocha. Ale to było dobre! Wspomniana w kwietniu (jak ten czas leci...) miniseria "Na celowniku" była świetnym otwarciem do świata pełnego szpiegów, zdrajców, całkowicie niejednoznacznych bohaterów i przede wszystkim fantastycznego, fatalistycznego klimatu, który z każdym kolejnym zeszytem tylko gęstniał, aż do fantastycznego finału.
Absolutnie uwielbiam, jak Brubaker bawi się narracją i łączeniem retrospekcji z opowiadaną historią. Odkrycie przeszłości Tao, krótkie wspomnienia o "normalnym" życiu niektórych bohaterów i o tym, jak nabywali swoje moce. Pod tym względem bez wątpienia świetna była postać Ciotolubki i nawiązanie do originu Spider-Mana

Dodatkowo wciągające było obserwowanie Carvera i tego, jak zapada się coraz bardziej w sobie i popada w lekką paranoję. Świetnie to zostało napisane, tak samo jak jego relacja z panną Misery. W ogóle to fantastycznie napisana postać, która wydaje się być protoplastą głównej bohaterki serii
Fatale.
Podsumowując - fantastyczna rzecz, która była lepsza z każdą kolejną stroną. Pierwszy tom był świetny, ale drugi był jeszcze lepszy. Zabawa konwencją historii szpiegowskiej z domieszką teorii spiskowych o organizacjach kontrolujących porządek światowy, do tego nutka superbohaterszczyzny (która jest tak bardzo drugorzędna) i mnóstwo noirowego klimatu. Petarda.
Ale to nie koniec tego, co czytałem od Brubakera. Czytając
Śpiocha, to w wolnym czasie przeczytałem pierwszy tom
Reckless, który okazał się miksem motywów z przygód Holdena Carvera oraz
Scen zbrodni. Przyjemne otwarcie, ale bez efektu "wow", które nadrabiało klimatem lat 80. i charyzmatycznym głównym bohaterem.
Udało się też dorwać w dobrej cenie całą serię
Fatale, której także przeczytałem pierwszy tom. I to już było coś! Ta bezwstydna pulpa, zabawa motywem
femme fatale i cudowny, horrorowy klimat sprawiły, że to chyba skończę jako kolejne od Brubakera.
Jeszcze tylko kilka słów o warstwie graficznej. Jestem fanem kreski Seana Phillipsa, jego filmowego i dynamicznego kadrowania, ale to, co robią koloryści, też zasługuje na uznanie. Pod koniec
Śpiocha klimat noir wręcz wylewa się z komiksu, w
Reckless koloryt lat 80. kontrastuje z brutalną opowieścią, a w
Fatale stanowi dopełnienie całej historii.