Forum KOMIKSpec.pl
Komiksy => Komiksy amerykańskie => Wątek zaczęty przez: wonap w Wt, 09 Lipiec 2019, 15:44:50
-
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12346/blade-runner-powraca-jako-komiks
Jak w temacie;)
-
Świetny film, świetna muzyka. Mam nadzieję, że o komiksie też tak będziemy mogli pisać.
-
Ale super! Mam nadzieję, że ktoś to wyda w Polsce. Dobry biznes na takim komiksie wydaje się być niemal pewny - w przyszłym roku będzie premiera gry Cyberpunk 2077, CDR ładnie nakręca cyberpunkowy hype, więc po ten komiks sięgnąć może dużo większe gremium, niż komiksiarze.
-
Mam gdzieś jeszcze to stare polskie wydanie "Łowcy robotów" :)
(https://forum.komikspec.pl/proxy.php?request=http%3A%2F%2Fs.lubimyczytac.pl%2Fupload%2Fbooks%2F4881000%2F4881648%2F725229-352x500.jpg&hash=6029f80b4e4d2a74385f1d9cb1af2e2b)
Chętnie zobaczyłbym wcześniej na naszym rynku tę serię z rysunkami Adlera:
(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/d/dd/DADoES_Dust_to_Dust_1_cover.jpg/250px-DADoES_Dust_to_Dust_1_cover.jpg)
-
Też mam tego "Łowcę robotów" i jeśli ktoś się interesował tym dziełem, to wie jaki to gwałt na komiksie się dokonał. Nie tylko przeczytał bym więc teraz nową wersję, ale również ten staroć, który w oryginalnym układzie kadrów i kolorze wypada wcale nieźle.
-
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12346/blade-runner-powraca-jako-komiks
Biere ;D
Czy ktoś od tego Titan Publishing wydał coś u nas?
-
Temat już poruszony jakieś pół roku temu w temacie o wariantach okładkowych. ;)
"Łowcę robotów" (AS-Editor) posiadam również. Ale posiadam również upolowany komplet oryginalnych zeszytów w stanie NM. :))
Jako psychofan Blade Runnera mam nową serię pozamawianą do #3 włącznie (tyle jest w aktualnych preorderach). Każdy kolejny zeszyt otrzymuje po 3 warianty okładkowe (+ regular oczywiście), w tym dla każdego kolejnego # jest jeden wariant z grafiką Syd'a Mead'a!! Palce lizać!
-
Blade Runner 2019 zakupiony. Przeglądałem. Dużo okładek, naprawdę dużo, a po przejrzeniu samej historii widzę dość dużo się dzieje, nieporównywalnie więcej niż w filmie 2049, sporo kadrów z pif-paf. Całość jest zapewne co najmniej solidna na takie 7/10. Miasto wygląda na bliższe staremu filmowi, nie nowemu co też idzie na plus.
-
Blade Runner 2019 zakupiony. Przeglądałem. Dużo okładek, naprawdę dużo, a po przejrzeniu samej historii widzę dość dużo się dzieje, nieporównywalnie więcej niż w filmie 2049, sporo kadrów z pif-paf. Całość jest zapewne co najmniej solidna na takie 7/10. Miasto wygląda na bliższe staremu filmowi, nie nowemu co też idzie na plus.
Po przejrzeniu i zobaczeniu, że jest dużo pif-paf i stare miasto już wiesz, że to zapewne 7/10? :D
-
Spodziewam się czegoś ciekawszego od drugiego filmu w tym komiksie. Żywa akcja może być jedną z przyczyn i większa wierność oryginałowi też.
-
Psioczyłem na tłumaczenie ale nie w tym kłopot - zamienione dymki się Egmontowi zdarzyły ;)
(https://i.imgur.com/RpolkqG.jpg)
-
Autorzy wzorowali się na oryginale, przez co miasto wygląda jak miasto a nie kartonowe pudła w 2049. Szkoda, że to tyle. Historia jest zbyt kameralna, wszystko dzieje się w zasadzie pomiędzy kilkoma osobami w wielomilionowej metropolii której wielkości nie czuć. Mechaniczne odtworzenie scenografii zmarłego w 2019 r. homoseksualisty - Syda Meada - jest tylko tłem aby było jak w oryginale. Miasto nie jest bohaterem jak w pierwszym filmie. A uczynienie bohaterami komiksu w zasadzie samych kobiet okazał się nie najlepszym pomysłem. Historia nie powala a część pierwsza z trzech jest wybitnie kliszowa.
Zalety? Dobre rysunki, i historia choć miałka nie wlecze się niczym ten smęt Vilenneueva i czyta się jednym tchem. To dobrze, gorzej, że jest taka, iż faktycznie można pomyśleć jak przeciętne do bólu 2049 ze swoją wydumaną jak cholera fabułką ( mam wrażenie, że to takie historie wyśmiewał w Animal Manie Grant Morrison gdzie część sensacyjna jest tak bardzo na siłę, aby tylko był jakiś konflikt, żeby widz miał tylko na czym zaczepić uwagę ) zawiera w sobie jakąś szczególną głębie, której nie zawiera.
W sumie poniżej oczekiwań. Prędzej 6/10 niż 7/10.
Z komiksów s-f zdecydowanie lepiej wyszły te nowe z uniwersum Star Treka.
-
Zalety? Dobre rysunki, i historia choć miałka nie wlecze się niczym ten smęt Vilenneueva i czyta się jednym tchem.
Gusta, gusta :)
Dla mnie BR od Villeneuve'a to najlepsze co spotkało tą franczyzę (jak ja nie lubię tego słowa).
Książka Dicka jest hipnotyzująca, każde z czytań to było dla mnie wyjątkowe przeżycie (tak samo mam z Ubikiem). Film z H. Fordem widziałem w różnych wersjach i żadna mnie nie przekonuje. W stosunku do książki to jest kastrat niesamowity niewzbudzający praktycznie emocji. Za to BR 2049 mimo wad ma klimat. Surowy, "mechaniczny" Gosling (nie wiem czemu mimo jego średniego warsztatu - 2 miny na krzyż - bardzo go lubię) też mi idealnie pasuje do tego świata.
Komiks jest tylko poprawny, strukturalnie przypomina mi trochę Sędziego Dredda Amerykę, choć na zdecydowanie niższym poziomie. Przyjemne czytadło, nie uwłaczające inteligencji czytelnika.
-
@Leyek Ah, a fellow man of culture ^^. Zgadzam się że oryginalny blade runner jako ekranizacja (rewelacyjnej) książki jest beznadziejny, film olewa cały aspekt filozoficzny oryginału i fabularnie jest strasznie płytki, najlepiej dowodzi tego fakt że jego najbardziej kultowa scena to improwizowany pretensjonalny monolog :P. 2049 za to uwielbiam, moim zdaniem to jest godny sequel do powieści dicka który z sukcesem kontynuuje zagadnienia ksiażki (niepewność co do własnej tożsamości, czym jest świadomość itp).
Ubik swoją drogą również wspaniały, gorąco ci polecam również man in high castle jeżeli nie miałes przyjemności czytać :).
-
To prawda, BR 2049 lepiej oddaje ducha książki i zgadzam się, że jest lepszy od BR z 1982 roku, ale film Scotta też jest niezły i bardzo go lubię. W obu tych filmach czuć niesamowity, cyberpunkowy klimat, w dodatku oba są świetnie nakręcone.
jego najbardziej kultowa scena to improwizowany pretensjonalny monolog
Ja tam lubię ten momentami śmieszny patos, pewnie przez sentyment, bo za dzieciaka dosłownie katowałem ten film, oglądałem go dziesiątki razy, a ostatnia scena na dachu mocno zapisała mi się w pamięci i jest dla mnie kultowa tak jak "No, I am your father" z Imperium kontratakuje albo "I'll be back" z Terminatora 8).
-
Blade Runner 2029
Drugi tom nieco lepszy od poprzedniego. Dużo się tu dzieje. Ciągła akcja. Fabularnie jest bardzo podobnie. Widać też, że to będzie pomost pomiędzy obiema filmami. Tom 4 pewnie też będzie i ta bohaterka, która dopiero tu może coś pokazać jaka z niej jest najlepsza łowczyni, lepsza od facetów. Zapewne w 2049 ujrzymy komiksową twarz Goslinga i może nawet hologram Any bo do tego zmierza ta seria.
-
Nieprędko o ile w ogóle. Po 2029 wydano Origins, Black Lotus, a aktualnie lecą z 2039.
-
No i te Origins czyli Początki już mamy. Więcej akcji, początki powołania policjantów z plakietką Blade Runnerzy i facet, główny bohater zapewne zatrudnił 10 lat później Harrisona Forda. Tom na tym samym poziomie co te z Ash. Do pierwowzoru filmowego im daleko ale już drugi - dość przeciętny - film kinowy, spokojnie osiągają. W komiksach przynajmniej się coś dzieje ale to dalej trochę takie popłuczyny po filmie Scotta czy raczej nurtu cyberpunkowego.
Można zerknąć z ciekawości. Rysunki ładne.
-
Zgadzam się że oryginalny blade runner jako ekranizacja (rewelacyjnej) książki jest beznadziejny, film olewa cały aspekt filozoficzny oryginału i fabularnie jest strasznie płytki, najlepiej dowodzi tego fakt że jego najbardziej kultowa scena to improwizowany pretensjonalny monolog :P. 2049 za to uwielbiam, moim zdaniem to jest godny sequel do powieści dicka który z sukcesem kontynuuje zagadnienia ksiażki (niepewność co do własnej tożsamości, czym jest świadomość itp).
Ubik swoją drogą również wspaniały, gorąco ci polecam również man in high castle jeżeli nie miałes przyjemności czytać :).
"Blade Runner" z 1982 to dzieło skończone, bardzo dobra ekranizacja prozy przereklamowanego pisarza. Dick miał bardzo dobre pomysły, ale słaby warsztat pisarski - miał dobre przebłyski, ale tylko przebłyski. Czytając "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach" miałem wrażenie, że była pisana przez dwóch autorów i że czasami kiepski autor był zastępowany przez lepszego. Ale tylko czasami. I pytanie: czy te lepsze fragmenty były pisane na haju czy odwrotnie?
Znajoma, która za moją namową dopiero niedawno pierwszy raz obejrzała "Blade Runnera", oceniła go na 10/10. Potem, już bez mojej rekomendacji, obejrzała "BR 2049" i żałowała, że to zrobiła - 0/10. Ja na szczęście nie popełniłem tego błędu :D
-
Zawsze mnie bolały opinie, że pierwszy Blade jest beznadziejny. Czy się sprawdza jako ekranizacja pierwowzoru, to się nie wypowiem, ale na pewno nie traci odchodząc od swojego oryginału. Wnosi swoją własną wartość, własny ładunek filozoficzny i światopoglądowy.
To, że scena monologu przykryła wszystko inne, to tylko dzięki mediom i krytykom, którzy - szczególnie we współczesnych, płytkich czasach - przykleili się do tej anegdoty o monologu jak wodorost do statku i kopiują tę historię nawzajem od siebie (gardzę). W żaden sposób nie stanowi to o ocenie filmu.
Drugiego Blade'a oceniam też wysoko, ale chyba za zupełnie inne walory. Musiałbym je sobie zebrać do finalnej oceny.
-
Chwila, to są ludzie którym nie podoba się Blade Runner 2049?
Przecież to jest naturalna kontynuacja oryginału, która świetnie rozwija jego wątki, wprowadza własne ciekawe motywy, wygląda niesamowicie oraz w porównaniu do pierwszego filmu, posiada faktyczną fabułę.
Oba filmy są naprawdę dobre i nie rozumiem jak można lubić tylko jeden z nich.
-
"Blade Runner" z 1982 to dzieło skończone, bardzo dobra ekranizacja prozy przereklamowanego pisarza.
Ale która wersja? Bo jest ich kilka i różnią się od siebie mocno.
-
Pisanie, że 2049 to jakiś syf to jest taki sam blamaż jak jeżdżenie po oryginale.
Zachowanie refleksyjnego tempa oryginału jest, refleksje dotyczące rozwoju technologii aktualne jak nigdy wcześniej, przecież kwestia czasu, paru dekad, może szybciej ale taka Joi to może nie będzie już tylko fantastyka naukowa.
Do tego film ma piękne zdjęcia, masa kadrów to po prostu coś wybitnego. Czy to skąpane w żółci opuszczone miasto, pojedyncze obumarłe drzewo, ikoniczna już scena z gigantycznym holgramem Joi i wiele więcej.
Za samą wizualną stronę to oceniane filmu na jakieś absurdalnie niskie oceny to jest podyktowane wyłącznie skrajnym wpatrzeniem w oryginał, który powtarzam jest świetny.
Tak naprawdę 2049 jest najlepszym sequelem jaki mogliśmy dostać. Scott dawno temu odleciał w krainę gniotów wypełnioną tymi wszystkim nieszczęsnymi nowymi Obcymi czy nowym Napoleonem i dobrze się stało, że nie tknął tego filmu. Villeneuve jest dobrym reżyserem a nie typem z łapanki. Przecież br 2 patrząc na współczesne tendencje Hollywood, mógłby równie dobrze zostać jakimś teledyskowym wypełnionym napierniczaką gniotem Micheala Baya. Sorry ale takie pogardliwe podejście do tego filmu jest po prostu mocno wpisane w jakieś takie zacementowanie "nowe to gówno, bo dziś nie ma czasów". Jest trochę dobrych sequeli starych marek, mi do głowy wpada choćby 'Mad Max the fury road" czy powrót do Rocykego po wielu latach.
-
Bardzo lubię ten sequel. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to ścieżka dźwiękowa. Świetnie współgra z obrazem, natomiast jako samodzielny byt, dla mnie nie daje rady. W przeciwieństwie do soundtracku Vangelisa.
-
Blade Runner 2049 to film przeciętny. A lepszy sequel właśnie dostaliśmy - w postaci tych komiksów. Które też nie powalają. :P
Lepszy hologram od tej irytującej płaczliwo-melodramatyczna Joi też mieliśmy - w filmie 6 dzień. :P Wizualnie film przegrywa z oryginałem a ładniejszy w 21 wieku jest... Prometeusz... :P i Avatar. :P
Całościowo wolę choćby Raport mniejszości.
Najlepsze s-f powstało pod postacią gier a choćby kampania z COD Advanced Warfare jest małym arcydziełem kina akcji... i bije na głowę te współczesne filmowe wypociny jak Mission Impossible jak i praktycznie każdy dzisiejszy film s-f. :P I powinna zostać sfilmowana.
Lepszy sequel dostała Odyseja kosmiczna. :P
"Blade Runner" z 1982 to dzieło skończone, bardzo dobra ekranizacja prozy przereklamowanego pisarza. Dick miał bardzo dobre pomysły, ale słaby warsztat pisarski - miał dobre przebłyski, ale tylko przebłyski. Czytając "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach" miałem wrażenie, że była pisana przez dwóch autorów i że czasami kiepski autor był zastępowany przez lepszego. Ale tylko czasami. I pytanie: czy te lepsze fragmenty były pisane na haju czy odwrotnie?
Znajoma, która za moją namową dopiero niedawno pierwszy raz obejrzała "Blade Runnera", oceniła go na 10/10. Potem, już bez mojej rekomendacji, obejrzała "BR 2049" i żałowała, że to zrobiła - 0/10. Ja na szczęście nie popełniłem tego błędu :D
Czy przereklamowany to nie wiem. Ma na koncie autentyczne arcydzieła i jest żywy po dziś dzień. W swoim składzie mam właśnie Blade Runnera, Ubika, Człowieka z Wysokiego Zamku, Valis, Czas poza czasem i Opowiadania najlepsze. Na pewno chcę jeszcze dołożyć Trzy stygmaty Palmera Eldrichta, Boża Inwazja i Transmigracja Timothy'ego Archera. To niezła ilość.
-
Blade Runner 2049 to film przeciętny. A lepszy sequel właśnie dostaliśmy - w postaci tych komiksów. Które też nie powalają. :P
Lepszy hologram od tej irytującej płaczliwo-melodramatyczna Joi też mieliśmy - w filmie 6 dzień. :P Wizualnie film przegrywa z oryginałem a ładniejszy w 21 wieku jest... Prometeusz... :P i Avatar. :P
Całościowo wolę choćby Raport mniejszości.
Avatar? No generalnie film jest ładny i wszędzie się tym chwali, bo niczym innym nie może, co jest bardzo zabawne, jak za sterami jest Cameron, który narzeka na kondycję współczesnych blockbusterów a sam stworzył, nie bójmy się użyć tego określania "pornograficzny blockbuster". Dobrze zrobionej historii brak, fajnego, autentycznie angażującego lore brak, dobrych postaci brak, za to wszystko tylko stoi obrazowością. Przecież BR to jest w ogóle inny poziom wizualności co avek. Wiadomo, że do tego drugiego wpompowano morbiliony dolarów, ale to BR jest artystycznie subtelniejszy wizualnie i jego siłą nie polega na zalaniu człowieka bodźcami z wszechobecnego cgi. To porównanie jest trochę jak obrazu malowanego techniką olejną do czegoś co sobie ktoś zrobił w gimpie z toną filtrów.
-
Cały czas będę powtarzał, że Avatar ma lepiej zrobione cyberpunkowe miasto niż ten śmieszny 2049. Mimo, że pojawia się tylko na chwilę.
Nie ważne jak zrobione.
-
Ridley Scott to reżyser najlepszych filmów science-fiction przełomu lat 70. i 80. (Ósmy pasażer Nostromo i Łowca Androidów).
A Denis Villeneuve to reżyser najlepszych filmów science-fiction czasów obecnych (Blade Runner 2049 i Diuna, a także Nowy początek).
O dziwo komiksy, które wydaje Egmont też są znakomite.
-
Najlepsze s-f czasów teraźniejszych to nie filmy a gry. Mass Effect, Titanfall 2, kampanie s-f z Call of Duty, Dead Space i inne a nie drętwe jak barszcz kino współczesne. ;D
To jest fajne a nie jakiś kretyński Interstellar.
-
Po co grać w kretyńskie gry, tak wogóle?
-
Wszystkie te filmy i gry czerpią z książek, tylko, że niewiele osób je czyta.
-
To jest fajne a nie jakiś kretyński Interstellar.
Po co grać w kretyńskie gry, tak wogóle?
Jeden warty drugiego.
Ja mam lepiej, bo lubię filmy, komiksy, książki i gry :D
-
Widzę, że moja ironia nie była zbyt czytelna.... Następnym razem poprawię się.
-
Bez emotikonki ironia się nie liczy.
-
Blade Runner. Czarny Lotos. Zostawić LA. Tom 1
I kolejny łowca za mną. Przyzwoity. Fajny klimat postapo rodem z ostatniej wybitnej gierki Id Software - Rage. I chyba dlatego w miarę mi się podobało. Tylko po co to dzielić na części zamiast od razu 12 zeszytów jak z resztą komiksów pod tym szyldem?
-
Tak, też uważam, że Egmont niepotrzebnie się wyrwał z publikacją tego trejda. Owszem, kontynuacji jeszcze brak ale ma być. Mogli spokojnie czekać i zachować spójność edycji (z Origins, 2019 i 2029) i wydać zamiast niego kompletny (1-12) BR2039.
Oby nie spieszyli się tak z Tokyo Nexus, który niedawno wystartował (w sierpniu premiera dopiero zeszytu #2) w USA.
-
Chyba po to, żeby za 4 zeszyty pierdolnąć okładkową 80 zł, kiedy wcześniej za 12 zeszytów było 120 zł.
-
Albo wydawać co trejd i gdy będą wszystkie 3 już dostępne - wydać ponownie całość jak wcześniejsze serie i tym samym wydoić kolekcjonerów ;)
-
Blade Runner 2039
Ostatni tom o Ash. Do kompletu brakuje historii o Czarnym Lotosie. Ostatni tom szczególnie można zakomenderować tym, którzy lubią BR 2049. Freysa, Niander Wallace i jego robocia przydupaska Luv grają tu główne role. Trochę więc czysty prequel do filmu. Historia ma ogólnie proste przesłanie - rodem z Frankensteina - nie da się przewidzieć jaki będzie twój wytworzony indywidualny twór, bo ten zechce zawsze iść własną drogą. Do tego sprowadza sie komiksowa trójka. Trochę garść informacji do tematu androidów, które mogą się teraz rozmnażać. Ot, przyzwoity dodatek do tego co wymyślił Villenueve.