Autor Wątek: Batman  (Przeczytany 97625 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline PawelC

Odp: Batman
« Odpowiedź #1290 dnia: Pt, 20 Marzec 2020, 19:04:47 »
Nie wiem czy ci to pomoże, ale moim zdaniem jest poprawnie. Absolutnie nie ma szału, są to takie znośne średniaki, ja osobiście po Kingu przyjąłem je z wielką ulgą :).

Takie w miarę zamknięte historie które nie rewolucjonizują na siłę wszystkiego, ale starają się być po prostu dobrym czytadłem.

Niestety nie jest tez idealnie np.
Spoiler: PokażUkryj
Historia z żoną Freeza która nagle staje się psychopatyczną morderczynią to dla mnie nieporozumienie i kompletne wywalenie kanonu do kibla, historia z córką Arkane'a to kolejne z czapki* dopisywanie czegoś do historii postaci.

*Osobiście nie znoszę jak twórcy zamiast iść do przodu, rozwijać obecne lub tworzyć nowe postacie i wątki, dopisują sobie dowolnie do przeszłości danej postaci coś czego nigdy nie było, a tym dla mnie jest wyciągniecie z kapelusza postaci o której co prawda nikt nigdy nie słyszał, nie istniała, ale nagle jest super ważna i była od zawsze.

Pół na pół.
« Ostatnia zmiana: Pt, 20 Marzec 2020, 19:06:27 wysłana przez PawelC »

Offline Odyn

Odp: Batman
« Odpowiedź #1291 dnia: So, 21 Marzec 2020, 19:37:13 »
W obecnym czasie większość superhero to średniaki (nic wybitnego) także jeśli da się to czytać to dobrze :)  Sam jestem ciekaw, jaki odbiorę te wątki, o których wspomniałeś w spojlerze.
"Więcej Życie nie pozwoli rozdzielić, niż Śmierć połączyć może" P. B. Shelley

Online Antari

Odp: Batman
« Odpowiedź #1292 dnia: Dzisiaj o 13:06:22 »
Właśnie skończyłem czytać krótką miniserię z 2017-2019 - Batman: Creature of the Night autorstwa Kurta Busieka i Johna Paula Leona.

Autorowi wybornego Marvels, kolejny raz udaje się dostarczyć i udanie przeprowadzić ciekawy koncept. Mamy tu do czynienia z podobnym zabiegiem jak w przypadku Superman: Secret Identity. Historia oderwana od głównego continuity, przedstawia losy chłopca imieniem Bruce Weinwright, który jest zafascynowany komiksami o Batmanie. Jego życie zmienia się diametralnie gdy w trakcie rabunku (w podobnych okolicznościach co rodzice Batmana z komiksów), giną jego rodzice zostawiając go pod kuratelą wujka, którego nazywa Alfredem (zlepek inicjałów jego imienia i nazwiska). Po pewnym czasie chłopak zaczyna dostrzegać dziwne obrazy oraz towarzyszącą im człekokształtną, dziką bestię, która przemierza ulice Bostonu w celu walki z przestępczością. Kim lub czym jest ta postać? Jaki jest jego związek z Brucem? A może to tylko i wyłącznie choroba umysłowa chłopca wywołana traumą po utracie rodziców? Te i wiele innych pytań piętrzą się w toku czytanej historii, którą śledzi się do ostatnich kartek z zaciekawieniem. Autor nie dostarcza jednoznacznych odpowiedzi budując atmosferę z pogranicza gatunku para-normalnego horroru i noir. Elementy komiksowego uniwersum Batmana przeplatają się ze światem rzeczywistym (w pewnym momencie pojawia się też Robin), co dodatkowo podsyca poszukiwanie związku między tymi dwoma światami (taka ilość zbiegów okoliczności?).

Bardzo dobrze napisany scenariusz uzupełniają tu klimatyczne, mroczne, noirowe rysunki Johna Paula Leona i piękne kolory utrzymane w mrocznej stylistyce. Można je trochę porównać do tych w Gotham Central. Jest mrocznie, krwawo, brutalnie ale mało tu walk i prania się po pyskach. Akcja rozgrywa się w dialogach.

Każdy z 4 zeszytów wchodzących w skład tej serii rozgrywa się w innym etapie życia Bruce'a, prezentując odmienną perspektywę. Końcówka nie jest zła ale osobiście widziałbym aby zakończenie potraktować odrobinę bardziej dwuznacznie. Ogółem polecam wszystkim tym, którym przejadły się już standardowe historie z Nietoperzem wymierzającym sprawiedliwość klaunom, pingwinom itd. Dobra detektywistyczna opowieść, której trochę zabrakło tąpnięcia pod koniec, lecz biorąc pod uwagę długi okres wytwórczy i tak skończyło się nieźle. Polecam!