Wiem, że już po jabłkach, ale dorzucę jeszcze swoje zestawienie. W nawiasie wynik w poprzedniego roku.
1. LiT (1) - wciąż mój numer jeden, ale w wewnętrznym punktowym rankingu jest to król, ale już nie tak nieoczywisty i z nie tak silną pozycją jak w poprzednich latach. Niemniej wciąż świetny dobór tytułów, ogólna jakość wydań, komunikacja i przystępne ceny. Frank Capa to dla mnie najlepszy komiks ubiegłego roku. W moim TOP 10 znalazły się jeszcze kontynuacje ich serii - Wojny Lucasa, Cesarzowa Charlotta i Toppi. Całkiem fajny jest też Rycerz psi łeb. Czytałem od nich całkiem sporo więc jak zwykle były też kasztany - Milenium i Dystopolis.
2. KG (3) - jak zawsze w topce, raz wyżej, raz niżej, ale poniżej pewnego poziomu u mnie nie schodzą. Część katalogu to zupełnie nie moje klimaty, ale co roku coś tam ciekawego dla siebie znajdę. W tym roku najlepszy dla mnie Ja, Fadi, ale świetnie bawiłem się też przy Sezonie spadających gwiazd, Core prima czy Drakuliciu. Na plus też Połączenia i Życie Kola. Zupełnie nie trafił do mnie natomiast zbiór Błonia tajemnicy.
3. Egmont (6) - w tym roku spory skok w górę, ale to chyba bardziej wynik ogólnie w moim odczuciu wynik słabszego roku, niż jakiś wielki progres naszego potentata. Bardzo lubię serię Pięć krain - super, że wychodzi w pojedynczych albumach na miękko. Nie zawiodłem się na drugim tomie 1629 i Pralni. Całkiem spoko był też Hej Djo. Zawiodłem się trochę za to na Pillowmanie, drugim tomie Gwiazdy pustyni czy na Blacksad: Weekly. Mam w domu dwójkę młodych czytelników więc na plus zawsze oferta dziecięca na czele z Lucą, Asteriksem i Jaśminą.
4. Timof (5) - ten wydawca jest u mnie też zawsze w topie, ale to już nie tak silna pozycja jak pierwszej trójki. Jak zwykle ma sporo eksperymentów nie dla mnie, ale coś tam zawszę od nich przytulę. W tym roku głównie zapunktowali u mnie świetną Epopeją hiszpańską i drugim tomem Kronik ze Stambułu. Barrdzo fajnie bawiłem się przy Nirwana to tu. Zawiódł trochę Matteo - to nie jest zły komiks, ale chyba oczekiwałem zbyt wiele. Jak zwykle musiały być też wielkie zawody - mimo pozytywnych recenzji na forum Odbiłem się od Petara i Lizy. Słabiutko też Małe miasteczko. Mega minus za niefoliowanie komiksów, dla mnie kretyński pomysł. Dziennie więcej plastiku osoba segregująca i tak zużyje na zakupach, a tu kupuję komiksy, których się przecież nie wyrzuca i na lata zalegną na półce czy pójdą w drugi obieg.
5. Shock (-) - debiut tego wydawcy w moim TOP 10 pokazuje, że dla mnie rok słaby. Czemu? Bo wystarczyły im dosłownie dwa spoko komiksy, żeby się tu znaleźć. Mowa o Memphis oraz Pod drzewami, gdzie nikt nie widzi. Nic więcej od nich nie czytałem, ale na tych dwóch się nie zawiodłem.
6. Scream (10) - sporo niedowiezionego tematu, ceny z kosmosu, ale konkurencja nie dowiozła to i miejsce wysokie. Bardzo dobry Manchette-Tardi. Historie zebrane Tom 1 oraz niezła Libertalia i El Alamein. Były też średniaczki w postaci Keronka pirata i Myszołowa. Zdecydowanie ostrzejszej selekcji ich poddałem więc też na jakieś gnioty nie trafiłem, ale na pewno coś tam się udało im takiego wydać jak zawsze

7. Hanami (

- za konsekwencję wydawniczą i dowiezienie Chłopaków z XX wieku. Na plus Billy Bat, ale przeczytam jak będzie komplet (acz po 1 tomie bardzo na plus). Nie porwał Old Boy i Przypadek Darwina.
8. Kurc (7) - dwa niezłe komiksy - Antananarywa i Ideał. Reszta zupełnie nie zachęciła do kupienia.
9. NSC (9) - za Władce much. Nic więcej mnie od nich nie zainteresowało.
10. Taurus (-) - za dowiezienie do końca Zamku zwierzęcego. Mocno trzymam za nich kciuki , bo jestem klientem ich sklepu i mam do nich dużo sympatii.
Kogo zabrakło?
Mandioca (2) - wielki zawód, ale to trochę wypadkowa, że w tym roku bardzo mało wypuścili. Czytałem Tu i Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Nie podzielam jednak zachwytów. To nie są absolutnie złe komiksy, ale może zwyczajnie nie dla mnie. Cenowo też niestety kapkę za wysoko.
Nagle (4) - całkiem fajne Żółtodzioby to za mało, żeby wskoczyć na listę. Mocno odbiłem się od Trylogii nowojorskiej, ale rozumiem, że komuś tam pewnie mogła się spodobać. Natomiast Redcoat to chyba był jedyny zeszłoroczny komiks, którego nie doczytałem nawet do połowy.
Ongrys (-) - mam od nich sporo starszych rzeczy, ale drugi rok z rzędu zupełnie nic mnie od nich nie zainteresowało. Wolę stare frankofony niż komiksową izbę PRL-owskiej pamięci.