Nie lubię tego pisania "zobaczymy jak Ty byś ogarnął" bo praktycznie nigdy taka uwaga nie ma zastosowania, chyba że rozmawia ze sobą dwóch ekspertów w danej branży, ale przecież mamy prawo komentować co nam się nie podoba, co naszym zdaniem się powinno zmienić.
Byłem tylko raz na festiwalu w Łodzi i podobała mi się jego organizacja, aczkolwiek nie sposób było być wszędzie, bo albo spotkania się nakładały, albo akurat robiłem gdzieś zakupy i nie miałem sposobności szybko przetransferować się do konkretnej sali. I tak jak Turu napisał, Warszawa ma KW i po tym co widziałem w tym roku wystarczyło mi być tam godzinę, aby zrezygnować z tracenia tam czasu. Może jakiś większy zapaleniec niż ja spełnił na tym wydarzeniu swoje marzenia, ale ja i kilku mi podobnych nie bawiło się dobrze.
W dodatku coraz częściej zaczynam odczuwać wrażenie, że na wielu imprezach komiks jest dodatkiem. Na MFKIG masa stoisk z różnego rodzaju gadżetami, częściej bardziej związanymi ze światem gier, filmu albo mangi i anime. Spotkania też często zahaczają o inne media niż komiks. Na KW byłem dwa razy i nie zapomnę kolejek, które ciągną się od tych bud z kebabami i zapiekankami, do autorów książek. Nie autorów komiksu. Nie wiem czy przyjazd tych dużych nazwisk, które tu wspomniano rozrkęciłby zainteresowanie. Wydaje mi się, że na wielkość tego rynku, jaki mamy to te imprezy takie właśnie muszą być... Tak jak również napisał Turu te przyjazdy gości to jest kupa kasy. Na pewno ktoś, kto siedzi w temacie i planuje gości nie myśli o tym, by ściągać kogoś bezpośrednio z Los Angeles, Nowego Jorku albo Tokio, tylko wykorzystać to że artysta jest akurat gdzieś w Europie i może byłby skłonny zawitać do naszego kraju pomiędzy wizytami np w Niemczech i Czechach, ale ile takich sytuacji faktycznie może się zdarzyć?