normalnie - zmieniasz nazwę na mfkig w … (inne miasto). mogę krytykować i będę bo jeżdżę do lodzi od 1998 i widziałem jak ten festiwal się rozwija przez lata a teraz wg mnie jest regres.
Praktycznie wszyscy orgowie mieszkają w Łodzi, obiekty, na których odbywa się festiwal są ulokowane w Łodzi, wolontariusze, sponsorzy są w Łodzi, granty i dotacje są albo z Łodzi i łódzkich podmiotów, albo są dedykowane na tę konkretną lokalizację imprezy.
Tobie naprawdę się wydaje, że imprezę o takiej skali i charakterze można sobie dowolnie przenosić po jakiś miastach?

Próbowałeś kiedykolwiek pozyskać jakiekolwiek środki z UM?
Masz pojęcie jak pozyskuje się obiekt na taką imprezę?
Masz w ogóle pojęcie o czym mówisz?
Przy okazji, jeżdżę do Łodzi od 1992 roku, widziałem praktycznie wszystkie etapy tego festiwalu i znam kulisy i mechanizmy większości procesów związanych z jego organizacją. Wiem też, jak robi się Komiksową Warszawę i festiwal w Krakowie.
Robię też przy malutkim festiwaliku na Śląsku, który jest obecnie jedyną imprezą komiksową w ponad 3 mln aglomeracji, bo wszyscy inni wymiękli. Naprawdę chcesz się licytować na to, który z nas ma większe pojęcie o robieniu takich imprez?