A generalnie jak ktoś chce komuś odpłacić za robienie syfu, to może niech się tym zajmie sam, zamiast oczekiwać tego od kogoś innego (kto może mieć przez to problemy).
Czekaj, żebyśmy się dobrze zrozumieli.
Łazur, na swoim prywatnym profilu (bo ACAB to jego prywatne poletko) snuje rozważania o niuansach związanych z organizowaniem imprezy, pewne sprawy budzą jego zastrzeżenia. Ma prawo do takiej opinii? Moim zdaniem ma.
Te zastrzeżenia wynikają m.in. z wypowiedzi jednej z autorek, która (również na prywatnym profilu), podzieliła się swoim dyskomfortem psychicznym związanym z anonimowym hejtem, który pośrednio (na Otworze) i bezpośrednio (u Łukaszka) jest wylewany na jej głowę. Miała prawo? Moim zdaniem, jak najbardziej.
I teraz tak:
-organizatorzy festiwalu doskonale zdają sobie sprawę z problemu.
-mają z tym problemem zagwozdkę, bo albo zaczną dbać o twórców, którzy są bezczelnie szkalowani, albo zadbają o dobry układ z wiadomą osobą.
-TEORETYCZNIE umyli ręce, bo przecież nie zabronią komuś się wystawiać ze stoiskiem.
Tyle tylko, że symultanicznie okazuje się, że ktoś tu jest partnerem festiwalu, a nie tylko wystawiającym się wydawcą.
Ups… Houston, chyba mamy problem?