Death- to chwal się. Bo naprawdę ciężko będzie pobić wrys Teliego
Przypadkowa historia. No więc cała akcja zaczyna się w piątek wieczorem ok 23, kiedy pełen dla nich podziwu opuściłem ziomków czekających do rana pod Areną na wrys od Rosińskiego. Ja po prostu pojechałem spać na Piotrkowską jednym z ostatnich tramwajów. Ale trochę żałowałem, że w tym roku nie będę miał rysunku Rosińskiego, a dopiero pisałem na forum jak to trzeba go szanować. A tam wszyscy stoją i będą mieli. Nawet nie planowałem wstawać rano, bez budzika, obudzę się, to się obudzę. Obudziłem się przed siódmą i na spokojnie zdążyłem się ogarnąć, walnąć kawę i pojechać pod Arenę. Byłem 20 minut przed otwarciem, jakoś 50. w kolejce. Po mnie ustawiło się 300 osób w ciągu kolejnych 15 minut. Generalnie przypadkowo byłem szybko. Okrążyłem arenę, poszedłem na dół i zobaczyłem znajomych z Krakowa. Stali na Libertago. No to sobie zażartowałem, że pewnie stoją do Rosińskiego, bo widziałem gdzieś info, że on tam o którejś przyjdzie. I faktycznie. Patrzę, kurde przecież jak stanę w kolejce to będę szósty. Głupio byłoby z tego przypadku nie skorzystać. No, ale nie wziąłem z domu żadnego albumu. Zresztą i tak się okazało, że aby stać do Rosińskiego na ich stoisku trzeba najpierw kupić ich album. Ale nie, że sobie przywieziesz z domu album Libertago i bajlando. Musisz kupić tu i teraz. Mam wszystkie, ale myślę wezmę ten drugi czarno-biały i będzie spoko. Ten, który mam w domu kiedyś sprzedam, a zostawię sobie ten z autografem. Pytam czy album za 289 zł już sprawia, że mogę stać w kolejce. Nie, trzeba za co najmniej 300. Nadal to nie był problem, bo kilka dni temu się napaliłem na koszulkę z Thorgalem łucznikiem, tym bardziej, że była opcja czarna. Kupiłem Thorgala 2 za 289 + koszulkę za 120 i zapłaciłem prawie 410. No i spoko, dla mnie zasady obowiązujące na stoisku nie były problemem, bo i tak nie wziąłem do Łodzi żadnego albumu i znalazłem się tam na stoisku bardzo przypadkowo i szczęśliwie. Gdybym się obudził 30 minut później to bym przejechał pod Arenę później. Dla mnie zasady nie były problemem, bo i tak musiałem kupić album na wrys, a koszulkę chciałem, ale osobiście uważam, że jak ktoś ma wszystkie albumy, zapłacił temu wydawnictwu kilka tysięcy złotych, to powinien móc normalnie stać ze swoim albumem do Mistrza. Tym bardziej, że zasad jakoś nigdzie wcześniej nie opublikowano. Było napisane, że niespodzianka, Rosiński o 10:00 na stoisku. Ale prawdziwa niespodzianka spotkała cię dopiero na miejscu jak już przytargałeś tam ciężki album. I tak musiałeś kupić kolejny, nawet jeśli miałeś już wszystkie ich wydawnictwa. Co nas prowadzi prostą drogą do dziewczyny, która przyszła dosłownie 15 sekund po mnie. Miała kolorowego Thorgala za 500 zł i nie była pocieszona, że nagle pojawiły się jakieś (głupie) zasady. No bo były chujowe - wiadomo. No i tak stoimy, gadamy, szef wszystkich szefów ze stoiska liczy w końcu ludzi do Rosińskiego. 1, 2, 3, 4, 5, 6- pani obok mnie, 7 - ja. A ja mówię, że byłem szósty, dziewczyna że spoko. Ale wiadomo, że ją przepuściłem. Mówię, że obojętnie czy będę szósty czy siódmy, nie ma problemu. No bo przecież to nic nie zmieni, prawda?

Wtedy jeszcze mój imiennik nie ogarnął, że dziewczyna nie kupiła tu i teraz albumu i ją policzył, czyli było spoko, ale 20 minut później ogarnął sytuację. Ale tak ogarnął, że myślał, że przyszliśmy razem, bo faktycznie niemal w tym samym momencie pojawiliśmy się na stoisku. I skoro kupiliśmy teraz tylko jeden album, to będzie tylko jeden rysunek. Ale dziewczyna twardo stała twierdząc po cichu, że powie Grzegorzowi i pewnie jej narysuje, bo przecież on tu jest najważniejszy. Jeszcze się dogadaliśmy, że ja jej zrobię zdjęcie z Rosińskim, a potem ona mnie. No i bajlando. Aha, chyba ważne w tej opowieści jest, że dziewczyna była bardzo ładna. Jak to powiedział mój ziomek później na afterze mocna dziewiątka. Ciężko się nie zgodzić. A ważne jest dlatego, że nie wiem czy mniej ładną bym tak łatwo przepuścił i czy Rosiński tak szybko odmłodniałby o 20 lat w momencie jak podeszła do stołu po wrys. Kilka minut po dziesiątej, przyszedł Mistrz w masce aż pod oczy, w miarę punktualnie, zapytał czy wszyscy zaszczepieni. Ktoś zażartował, że on ma paszport Polsatu, ja powiedziałem, że jestem znajomym Piaska, Rosiński wyluzował i rysuje. Nawet zdjął maskę i pozwalał sobie robić zdjęcia. I takie fajne, staranne były te wrysy, 1, 2, 3, 4, 5, szósta - dziewczyna. I wtedy już totalnie ogarnął sytuację mój imiennik, szef galerii, to znaczy nie ogarnął, bo mówi, że skoro jesteśmy razem i tylko 1 album kupiony teraz, to ona dostanie tylko podpis. Grzegorz zdziwiony, że jak to, dziewczyna ma przecież album Libertago. A ten, że nie, jej tylko podpis. No i zaczął się cyrk na kółkach. Ja z jej telefonem pstrykam te fotki z Rosińskim, dziewczyna oburzona, że przecież ma album, Rosiński po jej stronie (uroda się przydaje), że jej narysuje, pan Krzysztof, że są zasady i tam szarpią tym albumem. Ja tam nie wiem, ja bym Rosińskiemu albumu z rąk nie wyrywał skoro chce dziewczynie narysować. Jakoś nikt w kolejce się nie oburzał na dziewczynę, rączej kibicowano Rosińskiemu, żeby w końcu dopiął swego. I w końcu niezłomny Mistrz, któremu ubyło lat, postawił na swoim i jej narysował. Niby jeden z najlepszych rysunków w tym dniu - tak twierdzi Szekak, ja robiłem jej te zdjęcia, więc nie patrzyłem na wrys. Narysowane, potem się jeszcze ustawili do zdjęcia, koniec afery. Moja kolej. Kładę album, a Rosiński tylko podpis pamiętając, że już rysunek zrobił, więc teraz na drugim albumie tylko autograf. I kolejny, choć już mniejszy cyrk. Dziewczyna dla odmiany z moim telefonem pstryka mi fotki z Rosińskim, szef galerii (już ogarnął, że my osobno) ratuje sytuację, że nie, on kupił album, jemu rysunek się należy, ale Rosiński już naprawdę nie wiedział co się odpierdala, tak tylko na szybko dorysował drakkar i Aaricię z profilu, 3 kreski na krzyż i wrócił do starannego rysowania. Już brwi Thorgala na rysunku pana, który stał po mnie miały więcej kresek niż mój cały wrys.