To jest dobre pytanie! Po co stoją po te numerki i w piątek i w sobotę. Zakładam, że jest to ta sama grupa ludzi. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że gdyby Rosiński pojawił się na Egmoncie to też by za nim pobiegli. A co z braniem wrysunków od tych samych rywoników na każdej kolejnej imprezie. 10 rysunków rocznie od Leśniaka, czy Śledzińskiego. To jakieś zawody? Kto więcej i kto zbierze z większą ilością kresek?
Tak, z pewnością organizatorzy , wydawcy itd nie wiedzą z kim mają doczynienia. Mało tego, wezmą pod rozwagę postulaty i propozycję kolejkowiczów aby ułatwić im zebranie jeszcze większej ilości darmowych rysunków.
Większej głupoty nie czytałem tutaj od dawna
Po co stoją w sobotę i niedzielę? Po co im tyle wrysów? Pasja proszę Pana, pasja. A co to w Thorgalu jest tylko jeden bohater? Skoro impreza trwa dwa dni to dlaczego mam wykorzystać tylko 50% czasu? Prawda jest taka, że przy odrobienie poświęcenia można było spokojnie uzyskać wrys od Grzegorza Rosińskiego. Ba, jest to nawet prostsze niż się wydaje. Wystarczyło pojawić się w sobotę około 23, wpisać się na listę. I dwa razy w ciągu nocy podskoczyć na 2 minuty na odczytanie listy. Od 8 rana trzeba było tylko przyjść i już do 9 z hakiem oczekiwać na numerek. Nikt nikomu nie nakazuje sztywno warować przy liście, marznąć i gadać z innymi ludźmi. Wystarczy się wpisać, poźniej pojechać zjeść dobrą kolację, wrócić na odczytania, a następnie pojechać do hotelu i się przekimać te dwie godzinki. Serio jak komuś zależy to raz na 12 miesięcy może sobie odstąpić od normy i pospać trochę mniej. A z kim mają do czynienia autorzy? Co to za idiotyczne pytanie? Z ludźmi, nie alienami. Z osobami, które kupują ich albumy. To chyba nic kontrowersyjnego. Jak jadę z Opola i wydaję kasę na transport, hotel, jedzenie i picie to chyba jasne, że zależy mi na zdobyciu dobrych wrysów na pamiątkę. Od tego w końcu jest strefa autografów, jak będzie 20-30 chętnych to jednego albo drugiego dnia można bez większych wyrzeczeń spełnić swoje marzenie. W tym roku dodatkowo numerki były tylko do JEDNEGO artysty. Więc być może dlatego wyglądało to tak jak wyglądało, co innego jak w 2017 roku. Obsada była tak mocna, że każdy mógł mieć inny schemat do jakiego artysty chce się dostać w pierwszej kolejności.
Postuluję o zmiane zasad. Postuluję o równe szanse dla wszystkich. Postuluję o to, żeby determinacja nie była głownym powodem otrzymania wrysunku.
Muszę Pana sprowadzić na stały ląd, nim odpłynie Pan za daleko. Bez determinacji, nie byłoby świata jaki nas obecnie otacza. Gdyby człowiek poddawał się za każdym razem kiedy dostaje po twarzy, to zatrzymalibyśmy się na erze nocowania w jaskini. A CR7 zapewne bidowałby na Maderze. Jak w ogóle można pisać takie pierdoły? To lepiej jakby wrys kosztował 500 zł? Kogo w takim razie byłoby stać, aby pozwolić sobie na takie fanaberie? Wtedy dopiero byłby zamknięty krąg ludzi, którzy mają wyraźną przewagę. Więc skoro nie wymóg finansowy to jaki? Losowanie? Ciekawe ile wtedy osób, w ogóle nie przyjechałoby na festiwal. Skoro szansa to 1/2. Albo się udo albo nie udo. Co innego jakby na emefkę przyjechała cała plejada gwiazd, wtedy w jakimś procencie można wylosować szczęśliwców.
Jest taki komiks dla dziewczynek "Sisters". Kolejka do rysownika tego komiksu na stoisku Egmontu kilka lat temu, to jeden z najśmieszniejszych epizodów na konwencie jaki widziałem.
William Maury dla wielu osób, był wtedy cichą sensacją festiwalu. Tworzył fenomenalne połączenia swoich bohaterek z ikonami popkultury. Wcale się nie dziwię, że waliło do niego drzwiami i oknami. Był niesamowity. Nie wiem co w tym śmiesznego? Że stali do niego starsi faceci? Jak kupili album, zapłacili za niego uczciwie zarobionymi pieniędzmi, to zadowolony był zarówno Egmont, sam autor jak i uczestnicy festiwalu.